zwierzę- też człowiek...
Zobacz oryginał wt., 27/03/2012 - 22:09Tytuł posta jest dość absurdalny nie bez powodu. Często mam ochotę właśnie tak powiedzieć. Widok błąkających się po bezdrożach psów i miauczących ze śmietników kociąt przyprawia mnie o ból serca. Wrażliwość na cierpienie, zwłaszcza bezbronnych zwierząt, wyssałam z mlekiem matki mej i chyba nawet rozmnożyła się ona we mnie.
Od dziecka wychowywałam się ze zwierzętami. Pierwsza zamieszkała w naszym domu Semi- dobermanka. Miała pięknie spiczaste uszy i była bardzo oddana. Moja pierwsza przyjaciółka i towarzyszka z najmłodszych lat. Do dziś łezka się kręci w oku. Następna była Megusia- suczka Golden Retriever.
Kiedy odeszła od nas Megi, nie potrafiliśmy sobie poradzić. Biała przytulanka, której nigdy nie było dość. Wiecznie wesoła i gotowa do zabawy. Kiedy się do niej przytulałam miałam wrażenie, że wszystkie rozterki odpływają w zapomnienie.
Postanowiliśmy wspólnie, że kolejnego psiego towarzysza zaadoptujemy. Znaleźliśmy Dagę- dobermankę. Psie adopcje wbrew pozorom nie są takie łatwe, ale nie należy się poddawać. Postanowiliśmy. Fundacja sprawdzała czy mamy warunki i czas by się Dagą zająć. Często praca z takimi zwierzętami jest bardzo długa i mozolna. Porzucone, mieszkające w schroniskach psy i koty prawie zawsze są po przejściach, były bite, wykorzystywane do walk psów lub tylko do rozrodu. Są wychudzone i zaniedbane. Ich psychika jest zupełnie inna. Są nieufne i słabe. Tak było i tym razem. Obawom nie było końca. Ale uwierzyliśmy i daliśmy radę. Miłość jaką oddaje nam codziennie jest warta każdego poświęcenia a radość jaka tryska z niej podczas spacerów jest nie do opisania. Dzisiaj dumnie kroczy przemierzając pobliski park. Myślę, że już trochę zapomniała o tamtych czasach i czuje się swobodnie. Uwierzcie mi, kiedy uda nam się podnieść z kolan takiego zwierzaka, czujemy, że zdobyliśmy przyjaciela jakiego nigdy nie mieliśmy. Tyle zwierząt czeka na dom, tyle psich i kocich żyć możemy uratować.
Nasze kociaki
Mania-prezent gwiazdkowy dla Taty. Dostojna, dumna i zarazem nad wyraz nonszalancka. Dobrze wie, kto w domu zasługuje na jej pieszczoty a komu należy w tej kwestii utrzeć nosa. Panna Mania jest obecnie najstarszym stażem zwierzakiem w naszym domu, co zdecydowanie zbyt często wykorzystuje.
Moja osobista kocia wygrzebała się ze śmietnika i stała mokra w śniegu w samiusieńką Wigilię Bożego Narodzenia. Z uwagi na to, że u nas na dzielni trzeba walczyć o przetrwanie, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach spowodowała, że Nitka szybko podporządkowała sobie całą resztę watahy. Temperament podwórkowego rozbójnika pozostał jej do dziś.
Kociaki, którym znaleźliśmy dom
Lusia wdrapała się na moje ręce wyskakując niespodziewanie spod zaparkowanego samochodu. Dom znalazła u naszych znajomych i z malusieńkiej kici, w mgnieniu oka, zrobiła się wielka kocica.
Bella- albinoska. Cały jej urok wieńczą różnokolorowe oczęta. Mimo błagań i próśb, nie mogła zostać u nas i musieliśmy znaleźć jej nowy dom. Udało się uszczęśliwić rodzinę od dawna wyczekującą zwierzęcego towarzysza:)
Dodaję link do bloga na którym znajdziecie wspaniałe zwierzaki czekające na adopcję- koniecznie zajrzyjcie..
http://zwierzetabezdomne.blog.onet.pl
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



