zimowy ubiór prosto z 1895 roku / 1895 winter attire
Zobacz oryginał sob., 17/01/2015 - 16:57Miał być śnieg. Miał być Wiedeń. Skończyło się na spacerze w okolice krakowskiego Kazimierza. Dobre i to!
Po Nowym Roku moi rodzice wpadli na pomysł wycieczki do Wiednia. Na uszycie stroju, w którym mogłabym przechadzać się po cesarskim mieście miałam dwa dni - czy to była dla mnie jakaś przeszkoda? NIESZCZEGÓLNIE. W jeden wieczór ze starego koca wymodziłam żakiecik, następnego dnia powstała spódnica i kapelusz niemal w całości stworzony z ciucholandowego badziewia. I chociaż wycieczka, która spowodowała cały ten pośpiech, w końcu się nie odbyła, przynajmniej moja kolekcja wzbogaciła się o kolejny zestaw.
Celuję w rok 1895, chociaż żakiet inspirowany jest ryciną z 1898.
Zdjęcia robiła Daisy
There was supposed to be snow and the pictures were about to be taken in Vienna. It turned out otherwise.
After the New Year's Eve my parents announced their idea of one-day spontaneous trip to Vienna. Of course I got ecstatic about it and the moment I heard it, I already started secretly planning what outfit to take with me. There was one problem though - I only had two (well, 1,5 to be precise) days to make it. So I managed to get the jacket done the following evening (I used an old blanket, lol), and made the skirt and the hat the day after.
And even though eventually we didn't go to Vienna at all, at least I have a brand new 1895 winter attire! (Well, the jacket was inspired by a 1898 fashion plate, but I found similar jackets from the earlier years)
Photos by Daisy
Wnioski:
1. Hej, w loczkach a la 1895 nie wyglądam jak cieć! (mama stwierdziła "bo masz taką długą twarz, że dopiero jak połowę sobie zakryjesz, wyglądasz normalnie")
2. OMG. To. Jest tak. Wygodne. Że nawet nie macie pojęcia. Serio.
3. Spacer w takim stroju po wypełnionym turystami mieście daje posmak tego, jak czują się wychodzący z domu celebryci. I to nie jakieś Maje Sablewskie, tylko KURDE GEORGE CLOONEY. Kiedy przechodzi koło ciebie grupa ludzi - milkną rozmowy. Kiedy mijasz piekarnię - słyszysz piekarza wołającego do asystentek - "EJ PACZCIE PACZCIE PACZCIE WIDZIAŁYŚCIE?". Kiedy stoisz przy oknie...
Conclusions:
1. Hey, wow, I don't look as dumb in the 1895 hairstyle as I thought I do.
2. This is just soooo comfortable. Like really. I wish I could wear it everyday.
3. Wandering around the tourist-crowded city is an experience that makes me think of what celebrities have to deal with everyday. And I don't mean some local, less known celebrities. I mean I felt like a GEORGE FREAKING CLOONEY. You pass a bunch of people and they immediately stop talking when they see you. You pass a bakery and you can hear the baker calling his assistants: "HEYYY LOOK LOOK LOOK HAVE YOU SEEN THAT?". And when you're standing near a window...
(btw, miałam później okazję zapoznać się z panią od zdjęcia, prowadzi bloga fotograficznego, którego adresu nie zapamiętałam D: Kiedy pani fotograf skontaktuje się ze mną i przypomni nazwę, nie omieszkam się z wami podzielić i pokazać zdjęć robionych przez szybę ;) ) [EDIT] Joanna prowadzi mypointofview.pl i w tym poście możecie zobaczyć, jak wyglądałam z nieco innej perspektywy :)
(just kidding though, the lady was very nice and owns a photographic blog which name I obviously forgot the moment she told me. As soon as she contacts me I'd certainly let you know - and show you some through-the-window-photos!) [EDIT] Joanna's blog is mypointofview.pl and here you can see the pictures she took!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.

















