Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Zdjęcia w pełni nie oddają uroku tego sweterka. Kolor ciężko mi określić - nie jest to moja ukochana musztarda, bardziej właściwym byłoby określenie go mianem miodowego.
Zestaw do pracy
Zobacz oryginał sob., 09/11/2013 - 21:58
Wybór ubrania, w którym można się pokazać w pracy może sprawiać problem
Zwłaszcza, jeśli chcemy założyć na siebie coś wygodnego, ale zobligowani jesteśmy do tego, żeby nasz strój spełniał wymogi czegoś, co moja szefowa (była już, bo i moje miejsce pracy zostało zamknięte - gdybym napisała, że przyczyną tego stanu rzeczy stała się klasyczna "winatuska", to pewnie byłoby w tym trochę prawdy: kryzys, to i Łodzian zwyczajnie nie było stać na ubrania sprzedawane w "moim" butiku ;P) zwykła nazywać "niezobowiązującą elegancją".
Dlaczego "niezobowiązująca" zamiast tej typowej - "garsonkowej"?
Mając do wyboru spędzenie ośmiu godzin w rajstopach, spódnicy i obcisłej, dopasowanej koszuli wolałam zawsze wybierać zestawienia bardziej wygodne, luźne i niekrępujące ruchów.
Drugą kwestią która zaważyła na takim, a nie innym wyborze był fakt, że nie przepadam za chodzeniem w spódnicach.
Ponieważ mogłam dowolnie przebierać w kolorach (zakazano mi jedynie noszenia kolorów jaskrawych, w których i tak nie gustuję) i fasonach (z wyłączeniem dekoltów do pasa, ale i tak ich nigdy nie noszę) bardzo często wybierałam połączenie bryczesy + luźna koszula, modyfikując je od czasu do czasu poprzez dodanie do tego zestawu swetra zakładanego na koszulę lub biżuterii, z którą lubimy się, ale bez przesady - moja biżuteria jest ciekawa, zwykle rzucająca się w oczy, ale oszczędna. Nie noszę srebra ani złota, pierścionki mi przeszkadzają, uszu nigdy nie przekłułam, a bransolety gubię przy każdym zdejmowaniu/zakładaniu kurtki, więc najczęściej jest to jakiś ciekawy wisior, który swoim pojawieniem się ożywia zwykle stylizację dodając jej charakteru.
Jednym z takich "pracowych" zestawień jest to prezentowane w dzisiejszym wpisie.
Zdjęcia w pełni nie oddają uroku tego sweterka. Kolor ciężko mi określić - nie jest to moja ukochana musztarda, bardziej właściwym byłoby określenie go mianem miodowego.
Chociaż jest akrylowy (nie lubię akrylu, wolę wełnę... akryl łatwo się mechaci, ale tym razem dałam się skusić - właśnie ze względu na kolor), to dość dobrze się pierze i nie wyciąga.
Nie jest wyjątkowo gruby, ale po założeniu na koszulę trzyma ciepło i raczej nie da się w nim zmarznąć.
Jak wspomniałam wyżej - wybierając biżuterię, która urozmaici prostą stylizację i nie pozwoli stać jej się nudną, zwracam uwagę na to, aby dodatki przyciągały wzrok.
Tym razem wybrałam wisior upolowany na zeszłorocznej letniej wyprzedaży w Reserved.
Bardzo go lubię i często zakładam.
Gdybym była nieco bardziej zdolna, to zapewne bez trudu udałoby mi się zrobić podobny samodzielnie, ale że nie mam do takich rzeczy za grosz talentu, to pozostaje mi zadowalanie się takimi cudami zrobionymi przez kogoś innego ;)
Zestaw nadaje się także do wyjścia na miasto - ot, na spotkanie ze znajomymi, przechadzkę po parku, czy wypad do centrum handlowego.
W każdym razie - na każdą okazję, przy której swoboda ruchów będzie sporą zaletą.
Prezentowany tu flauszowy płaszcz znacie już z sesji z zielonym swetrem, ale uwiecznionej na zdjęciach torby jeszcze nie widzieliście.
Podobnie jak ta obfotografowana uprzednio, tak i ta jest duża i pojemna.
Jej zaletą jest to, że jest wykonana z miękkiego tworzywa, dzięki czemu nie odkształca się nawet wtedy, jeśli po powrocie do domu rzuca się ją byle gdzie, a w ciągu dnia nosi się w niej wszystko.
Zakupiłam ją na aukcjach internetowych firmy Fason (http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=25812806), którą serdecznie polecam, ponieważ robione przez nich torebki są po pierwsze bardzo tanie, po drugie zaś są to produkty polskie, szyte w niewielkich ilościach i zawsze na zamówienie. Allegrowicz wybiera kolor i model z podanych wzorów, a firma zabiera się do pracy. Rzadko mają jakieś modele na magazynie, dlatego na odbiór zamówienia trzeba trochę poczekać, ale czekać warto.
Choćby z tego powodu, że oferowane przez nich torby są naprawdę dobrej jakości (materiał jest syntetyczny, ale wytrzymały) i zawsze ... trzymają fason ;)
Moją torbę można nosić w ręku i na ramieniu - ma długi, odpinany pasek, także tylko ode mnie zależy, którą opcję wybiorę.
Do bryczesów zwykle wybieram sztyblety z krótką cholewką (w miesiącach ciepłych stawiam na baleriny albo trampki). Ładnie układają się na nich nogawki spodni.
Poza tym - moim zdaniem - do tego typu spodni pasują wyłącznie buty na płaskim obcasie, a że oprócz tych i kozaków (na które ciągle mi za ciepło) nie mam żadnych innych w tym typie, to wybór obuwia nie nastręczał mi kłopotów ;)
Sztyblety kupiłam tej jesieni w Zarze, kosztowały grosze (co mnie zaskoczyło, bo ogólnie uważam Zarę za sklep drogi i nie na kieszeń biednego studenta, a tu taka niespodzianka...).
Wyglądają bardzo porządnie i są dość wygodne, chociaż wkładka jest plastikowa i może obcierać palce - żeby nie musieć się martwić o kondycję moich stóp musiałam dokupić do butków filcowe wkładki.
A Wy? Jakie macie swoje ulubione "pracowe" zestawienia?
Sweter - Terranova
Koszula - H&M
Bryczesy - New Look (second hand)
Płaszcz - H&M
Płaszcz - H&M
Torba - Fason
Buty - Zara
Okulary - Rossmann
Okulary - Rossmann
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










