Lista blogów » P-ivonia

Zakopane - o noclegu, jedzeniu i drodze na morskie oko

Zobacz oryginał

10.JPG

Wyprawa na Morskie Oko
No to Was teraz zaskoczyłam! Majorka, Majorka i jeszcze raz Majorka, aż tu nagle - nasze góry! Ten post czekał troochę na swoją premierę, totalnie o nim zapomniałam! Długi czerwcowy weekend miałam okazję spędzać w Zakopanem, bardzo lubię to miejsce. Bywałam już kiedyś, ale tylko przejazdem i tylko na zatłoczonych Krupówkach, które też jakiś tam swój urok mają. Odwiedziłam już to miejsce tego roku- zimą, w marcu i właśnie wtedy przekonało mnie do siebie bardziej. Były długie spacery po obrzeżach miasta, był Kasprowy Wierch, były skocznie... Bardzo chciałam wrócić wiosną i wróciłam. Głównym celem było zobaczenie morskiego oka, jak wiecie na długi czerwcowy weekend zapowiadali piękną i upalną pogodę w całej Polsce, no ale niestety- w Zakopanem się nie sprawdziła. Żałowałam nawet, że nie wzięłam krótkich spodenek, a jak się potem okazało - żałowałam, że nie wzięłam żadnej bluzy czy sportowej kurtki. Miałam z sobą tylko skórzaną kurtkę i jakże uroczy sweterek, w którym możecie mnie widzieć na zdjęciach. :P 

3.JPG

4.JPG

5.JPG

6.JPG

7.JPG

8.JPG

Oczywiście szliśmy szlakami przez góry, a nie betonową prostą ulicą do morskiego oka - bo to by była totalna nuda! Wracaliśmy nią, ale było tak monotonnie, że po prostu biegliśmy, ciekawsze i znacznie skracające czas rozwiązanie. Wracając jednak do szlaku, którym podążaliśmy, na początku było miło, spokojnie i przyjemnie. Niestety nie dane było widzieć nam szczytów gór, ale i tak fajnie szło się przez las, rzeczki...

9.JPG

"Miło, spokojnie i przyjemnie", no to tyle by było dobrego...

11.JPG

12.JPG

13.JPG

14.JPG

Śnieg, zimno, mokro, widoczność spadła do 10, może 20 metrów. Miała być pogoda, miało nie być chmur hmmm. Tak bardzo chciałam zobaczyć dolinę pięciu stawów, a widziałam AŻ tyle: 

15.JPG

16.JPG

Mały przystanek na gorącą, rozgrzewającą czekoladę w schronisku i dalej w drogę... :) 

17.JPG

18.JPG

19.JPG

20.JPG

21.JPG

Po dłuugiej i skalistej drodze w dół, dotarliśmy w końcu na Morskie Oko iiii hmm... okazało się najmniej ciekawym punktem wycieczki. Pewnie za sprawą pogody, woda ładniej się mieni w pełnym słońcu, jak i góry lepiej wyglądają - widać je po prostu. :D 

22.JPG

23.JPG

24.JPG

Wybierając się w góry miałam nadzieję, że zobaczę jakieś zwierzątko. Zrezygnowana już nie zobaczywszy ani widoków, ani zwierzaków, nagle przy samej drodze stanęła mi sarna! Sobie jadła tam specjalnie dla mnie... :) 

25.JPG

26.JPG

Ostatniego dnia piękna pogoda nadeszła! Zaproponowałam zatem zatrzymanie się gdzieś nad rzeczką. Ohh, przeklinałam ten pomysł przez kolejne 3 dni... To były tylko 3 godzinki i nawet było mi chłodno siedząc nad tym górskim potokiem, ale ku mojemu zaskoczeniu spiekłam się tak, że wolałam się nie pokazywać na ulicy. :P

Nocleg
Nocleg rezerwowaliśmy przez booking.com, zaledwie 3 dni przed wyjazdem, więc za dużego wyboru nie mieliśmy. Oglądaliśmy tańsze propozycje, ale w jednym z miejsc przekonała nas duża wanna z hydromasażem, a co. Lokalizacja była bardzo dobra, bo na samych Krupówkach, mimo to było bardzo cicho, bo okna były od drugiej strony. Niestety okazało się, że nie mają oni parkingu, ani żadnych miejsc wydzielonych w tym celu, przez co cena całkowita pobytu w tym ośrodku zwiększyła się o 40 zł. Faktem jest, że gdybyśmy wiedzieli wcześniej, że tak to wyjdzie, to w zwiększonym zakresie cenowym znaleźlibyśmy o wiele lepsze miejsce, o wyższym standardzie. Sam pokój prosty, bez ekscesów, za to czysty i z potrzebnymi rzeczami. Pokazałabym go więcej, no ale niestety obiektyw 50mm skutecznie mi to uniemożliwił. 

36.JPG

37.JPG

38.JPG

1.JPG

2.JPG

Po całym dniu na szlakach, kąpiel w takiej wannie była po prostu zbawieniem! No i do tego whisky - oj nie pogardzę... :P

Jedzenie
Karcme Po Zbóju odwiedziliśmy już po raz drugi i po raz drugi zamówiłam to samo, następnym razem już wybiorę co innego, ale na te dania miałam taaakiego smaka! Z karty dań wybrałam "Pomidorowo z lanym kloskami" - najlepsza pomidorówka jaką w życiu jadłam!! Polecam! Jako danie główne wybrałam "Grillowane cycki w bocku z piecorkomi", pieczarek nie lubię, ale wiedziałam, że są podawane jakby osobno, więc po prostu ich nie zjem. :P Co do tego dania, to gdy jadłam pierwszy raz byłam zachwycona, doskonale zgrillowana zarówno pierś z kurczaka, jak i boczek- wszystko pachniało, a i w smaku czuć było ten grillowy "dymek". Za drugim razem niestety już tak pyszne nie było, dostaliśmy jedzenie bardzo szybko - za szybko (praktycznie razem z zupą) , co niestety było czuć w smaku. 

29.JPG

27.JPG

28.JPG

30.JPG

31.JPG

32.JPG

33.JPG

34.JPG

35.JPG

ig-badge-view-24.png

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.