Za późno na oszczędzanie, kiedy widać dno.
Zobacz oryginał ndz., 28/06/2015 - 22:17Kiedyś marzyłam o plastikowej zabawce Togepi z Pokémon. Miałam skarbonkę świnkę, wrzucałam do niej resztę z zakupów, której nie oddawałam mamie. Mój cel- uzbierać prawie 200 zł. Mając jedenaście lat wydawało mi się, że za dziesięć złotych jestem w stanie wykupić pół sklepu. I właściwie nie myliłam się tak bardzo. Bo wystarczyło na małą paczkę Laysów, oranżadki w proszku, gumy kulki, żelki w foremce z folijką, zegarek z pudrowych cukierków, batonika Picnic i paczkę Czeko Tubek. Dlatego 200 zł było kwotą kolosalną. Ale marzyłam o tym piszczącym jajku, więc niestrudzenie gromadziłam złotówki. Świnka miała wąski otwór, można było do niej jedynie wrzucać albo rozbić w drobny mak. Chyba, że się było przebiegłą Patrysią, która wynalazła patent na wyciąganie monet. Wystarczyło wsunąć w otwór linijkę, trochę nią poruszać a świnia chudła o jakieś sześć złotych. Oficjalnie- zbierałam! Nieoficjalnie- wiadomo. Ostatecznie nigdy tego jajka nie kupiłam. Marzenie o jego posiadaniu nie opuszcza mnie do teraz, ale dziś już takich nie produkują. Umiejętność odmawiania sobie drobnych przyjemności i unikania pokus na rzecz czegoś większego zajęła mi całe lata. O dwanaście lat za późno.
Smutek w związku z brakiem Togepi odczuwam do dziś!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



