Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Z bandamką
Zobacz oryginał ndz., 11/09/2016 - 10:21Bandana ale w formie zdrobniałej "bandamka".
Dlaczego akurat tak - do dziś nie wiem.
Przez całą sobotę próbowałam znaleźć jakieś tej pisowni uzasadnienie, jednak znaleźć go nie zdołałam.
Widzę tu brak logiki, ale przyjmuję ten stan rzeczy do wiadomości.
Niech więc będzie bandamka.
Rzeczoną bandamkę podpatrzyłam na blogach wiosną i bardzo mi się spodobała.
W sumie - dawno temu już też ją nosiłam.
Byłam wtedy mroczna, krótko ostrzyżona i nie rozstawałam się z glanami.
A bandamki wiązałam na głowie albo na kolanie.
Gdzie są te moje vintage egzemplarze nie mam pojęcia - pewnie gdybym dobrze poszukała, to bym je znalazła.
Ale za bardzo szukać mi się ich nie chciało.
Były czarne, a ja uparłam się na czerwoną.
Bo odkąd tylko bandamki znowu wróciły do łask miałam swoją wizję na jej noszenie - miała być dodatkiem do stylizacji całkiem czarnej i pasować mi do koloru szminki.
Razem z nią tworzyć taki duet kontrastujący z resztą.
No i udało się - po wielu bojach (bo nie tak łatwo kupić bandamkę na tyle dużą, żeby móc zawiązać ją na coś więcej, niż króciutki supeł) mam swoją!
Bandamka to uroczy dodatek - bardzo dobrze pasuje zarówno do stylizacji eleganckich, jak i codziennych, utrzymanych w klimacie casual.
Założona do białej koszuli i prostej spódnicy przyciągnie wzrok prawie tak samo jak stylowa biżuteria, ale w przeciwieństwie do jakiejś kolii albo masywnych kolczyków ujmie nam lat.
Hitem sezonu wiosna/lato było noszenie bandamek do połączeń marynarskich - przyznaję, mnie też ona najbardziej widzi się w takim towarzystwie.
Stworzenie fajnego looku w tym stylu wymaga jednak zadbania o odpowiednie dodatki (no i posiadania w szafie spodni w kolorze innym, niż czarny ;P).
Pozostałam więc przy swoim pierwotnym zamiarze ;)
Dzisiejszy zestaw to kolejny z moich looków, które zaliczam do kategorii androgynicznych.
Bardzo lubię siebie właśnie taką androgynicznie elegancką (choć ja tej stylizacji nie nazwałabym całkiem elegancką - ale na pewno jest bardziej wyjściowa od większości tego, co zwykle tu pokazuję).
Pomysł na pójście w tę stronę mody przyszedł do mnie zimą, w czasie kiedy zasłuchiwałam się w Davidzie Bowie i kiedy zaopatrzyłam się w wiele jego biografii ilustrowanych masą archiwalnych zdjęć (swoją drogą - ja to mam pecha! ledwie gościa polubiłam, to wziął i umarł :/ a jak ja to przeżywałam, o ludzie!).
Bardzo spodobało mi się sporo jego scenicznych i codziennych "kreacji" i sporo ich elementów z miejsca postanowiłam włączyć do mojego stylu - muszki i szelki chociażby to pomysł z tamtych dni ;)
Wszystkie te dodatki są wprost stworzone do noszenia ich z melonikiem - dzięki temu, że je sobie sprawiłam mam teraz o wiele więcej możliwości łączenia go z resztą moich ubrań!
Od stycznia mieliście okazję podziwiać mnie w takim nieco męskim wydaniu wiele razy - sądzę, że w przyszłości też jeszcze coś w tym stylu Wam zaserwuję.
Nie raz i nie dwa.
Nie tylko bandamkę oglądacie tu dziś po raz pierwszy - nigdy jeszcze nie pokazałam Wam tych spodni.
To zakup wyprzedażowy - jeden z tych za kilka groszy.
Elegancka wersja tak lubianych przeze mnie baggy.
Spodni, które większości ludzi nie podobają się absolutnie, a które ja uwielbiam od zawsze.
Wszelkich wariacji na temat baggy mam pół szafy i nie kryję tego, że jak tylko upoluję kiedyś jakiś kolejny egzemplarz takich portek, to bez wahania i ten do domu przyniosę ;)
Nie tylko do tych spodni i nie tylko do tego zestawu potrzebowałam bluzki, która nie będzie ciągle wysuwała mi się na wierzch i zostanie tam, gdzie zostać powinna.
Nic mnie tak nie denerwuje, jak bluzka wyłażąca ze spodni.
Schyla się człowiek, biegnie, siedzi zbyt wygodnie i już - plecy gołe, wszystko pomarszczone... idzie zwariować!
Jedynym rozwiązaniem jest bluzka/top/koszula body.
I takie body znalazłam też w nowej kolekcji H&M'u.
Wygodne, elastyczne, z ładnym dekoltem (co ważne - z takim, który nie podkreśla biustu! to się może wydać śmieszne, ale nie lubię, kiedy przy założeniu bluzki z dekoltem mój biust wydaje się większy, niż jest w rzeczywistości ;P ja ogólnie bardzo lubię, kiedy kobieta nie eksponuje nadmiernie biustu, a jeśli już musi, to zdecydowanie bardziej wolę, gdy jest to biust niewielki :>) i z odkrytymi plecami.
Wiele, naprawdę wiele miesięcy szukałam jakiejkolwiek bluzki z odkrytymi plecami, pod którą dałoby się jednak schować stanik.
No i proszę - wreszcie taką znalazłam ;)
Resztę wybranych tu dodatków znacie - creepersy, pasek, lenonki i mała torebka Mint&Berry gościły na blogu wielokrotnie.
Być może nie jestem najlepszym materiałem na blogerkę, skoro nie posiadam kilkudziesięciu par butów i podobnej liczby torebek - no trudno.
Ja tam od dawna już doceniam to, że czego bym się na grzbiet zarzucić nie zdecydowała, to zbyt długo nad wyborem butów/torebki nie rozmyślam.
Tak tymi swoimi zakupami zarządzam, że jak już coś się kupić zdecyduję, to potem spokojnie mogę to przez wiele miesięcy (a nawet i lat) nosić - dopóki nie wyjdzie coś z mody tak bardzo, że obciachem jest pokazać się w tym na mieście.
Większość moich dodatków pasuje do większości moich ubrań i już w momencie ich zakupu miałam w głowie kilkanaście połączeń, do których się nadadzą.
Rzeczy, które kupuję muszą być funkcjonalne - wściekam się na siebie kiedy przynoszę do domu coś, czego potem naprawdę nie mam do czego założyć.
Melonik - Georgia May Jagger dla Reserved
Lenonki - SinSay
Bandamka - Lokaah
Body - H&M
Torebka - Mint&Berry (Zalando)
Pasek - H&M
Eleganckie spodnie baggy - H&M
Creepersy - SinSay
Biegnę robić kolejne zdjęcia i łapać nowe Pokemony (uwielbiam weekendy! mogę się wtedy odmóżdżać ile wlezie! łapanie Pokemonów to ostatnio mój ulubiony sposób na odstresowanie się, a że moja praca dostarcza mi ostatnio stresów masę, to i Pokemonów łapać wiele muszę...), a Was zostawiam ze zdjęciami.
Jeśli dotarliście do końca wpisu, to koniecznie dajcie mi znać, co sądzicie o zestawie.
Buziaki dla Was od Mar!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.


















