Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Wstyd

Zobacz oryginał
Jeszcze 10 lat temu wejście do ciucholandu kojarzyło się z ogromnym wstydem i upokorzeniem. Przynajmniej wśród moich rówieśników (moja mama odkąd pamiętam krążyła po lumpeksach). 
Co się zmieniło przez te kilka lat? Wzrosła świadomość społeczna? Zaczęto nieśmiało (ciągle są to niszowe i bardzo proste artykuły) pisać w mediach o second-handach. Na pudelku pojawił się artykuł o tym, że Monika Brodka (wtedy na topie) kupuje używane ciuchy i się tego nie wstydzi. U mnie poniekąd było to też pójście na studia i wielokrotnie przez wszystkich podkreślane "poszerzanie horyzontów". Większe miasto dawało też anonimowość, przed wejściem do lumpka nie trzeba było nerwowo rozglądać się na wszystkie strony czy przypadkiem znajomy znajomej znajomego nie wyskoczył nagle zza rogu ulicy. Brak kasy w studenckim portfelu również sprzyjał wizytom w lumpeksie (przez ostatnie dwa lata, dzięki mojemu SH ani razu nie byłam na imprezie w tej samej sukience czy bluzce). Swoją cegiełkę dołożył także boom blogersko-szafiarski, bo i Maff i Jess zaczynały od kupowania w lumpeksach. Do tej pory na blogach Cajmel i Jestem Kasia znajdziecie wpisy dotyczące zakupów w SH, a tysiące dziewczyn prowadzą swoje blogi modowe w oparciu o szafy, których fundamentem są ciekawe ubrania upolowane w lumpeksach.
Teraz wiem, że nie ma się czego wstydzić. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest się czym chwalić. Przecież umiejętne (i z głową) zakupy w second-hand'ach świadczą o naszej zaradności, kreatywności i unikaniu bycia przeciętniakiem. 
Niestety ciągle są osoby, które za nic w świecie do szmateksu nie wejdą. Bo to obciach. Bo to upokarzające. Bo wyjdę na biedaka. Na myśl przychodzą im same pejoratywy. Połowa z tych osób jednak kupi używaną rzecz na allegro. W końcu serwis aukcyjny zapewni im anonimowość i ktoś w opisie aukcji zawarł zachęcające do kupna sformułowanie typu "jak nowe", "raz założone", "kupione w Anglii"... Ludzie dają się nabierać na takie tanie chwyty (kupione w Anglii?, chyba w osiedlowym lumpie, który sprowadza angielskie rzeczy). I tak toczy się to wielkie lumpeksowe koło.
Niech ktoś powie, czego mam się wstydzić? Że kupuję niemal identyczne rzeczy 10 razy taniej niż w galerii handlowej? Że mogę sobie pozwolić na 10 nowych par butów w miesiącu jakości znacznie lepszej niż buty w przeciętnych obuwniczym? Że w wakacje przy dwóch weselach nie muszę biegać za nową sukienką, bo nie mam co na siebie włożyć - moim problemem jest to, że nie wiem KTÓRĄ mam na siebie włożyć? Że moje wieszaki uginają się pod naporem ciuchów z metkami Zary, a w Zarze tylko raz w życiu coś kupiłam? (okres szału na miętowe rurki). Nie mam się czego wstydzić.

WP_027839.jpg


WP_027840.jpg


WP_027843.jpg


WP_027844.jpg


WP_027845.jpg

Torebka SH A wear 18 zł
Crop top SH 5 zł
Spodenki SH 5 zł
Wisiorek SH 10 zł
Buty www.sequin.pl z wyprzedaży

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.