Lista blogów » Mademoiselle Emnilda
Wspomnienia takie wakacyjne
Zobacz oryginał śr., 29/01/2014 - 17:17Czy parząc na pierwsze zdjęcie domyślacie się, gdzie odbędzie się dzisiejsza wycieczka? Tak, do tego tajemniczego miejsca, gdzie Indiana Jones omijał ruchome brzytwy, skakał po zapadających się kamieniach i chodził po niewidzialnym moście, żeby w końcu spotkać całkiem nieźle zakonserwowanego rycerza, strzegącego św. Graala.
......
Niestety muszę Was rozczarować, ale w rzeczywistości Skarbiec* Petry - czyli najbardziej znany budynek tego skalnego, ogromnego miasta - jest pustą pieczarą, zamkniętą od jakiegoś czasu dla zwiedzających, którzy podobno załatwiali tam swoje pilne potrzeby. Ponadto plac przed budynkiem pełen jest ludzi - odpoczywających w cieniu Amerykanów, dokształcających się Niemców i Japończyków, którzy zgadnijcie co robią? Chcesz odpocząć? Niestety. Okoliczni sklepikarze przywołują Cię do swoich straganów (kam, kam polisz frend), właściciele wielbłądów i osłów chcą żebyś przejechał się właśnie na ich zwierzaku (onli sri dolars), a same zwierzaki ryczą w najlepsze; dźwięk odbija się od skał i trafia do Twoich uszu ze wszystkich możliwych stron.
Do tego trzeba dodać kilkukilometrowe podejście do miasta przez wąwóz, w czasie którego przewodnik zatrzymuje Cię dziesięć razy w piekącym słońcu, żeby opowiedzieć fascynujące historie o powodziach, o tym, że Petra była nie do zdobycia i takie tam. Kiedy wreszcie znajdujesz sobie jakieś wygodne miejsce siedzące na skale, przewodnik kończy i gna dalej. W końcu docierasz do tego placu, do tego budynku i okazuje się, że to pierwszy z wielu budynków, że to dopiero początek kolejnej drogi - już w samym mieście - które rozciąga się kilometrami wzdłuż, wszerz i w górę. A słońce grzeje coraz bardziej, bo dochodzi południe.
......
Nie, nie polubiłam Petry. Mimo iż jestem fanką ruin, to Petra jest dla mnie wspomnieniem wakacyjnego koszmarku. Jednak moje wewnętrzne zamiłowanie do zwiedzania kazało mi wspinać się w tym upale (ok. 50*C w cieniu) i czasie wolnym, po skałach i schodkach, zaglądać do wykutych w piaskowcu budowli i pokonywać kolejne wysokości mimo potu, krwi i łez (no dobra, z tym ostatnim trochę przesadziłam). Mimo wszystko żałuję, że nie weszłam na podniebny szlak, który pozwala oglądać Petrę z góry. Wierzę że półtorej godziny marszu nad przepaściami w pełnym słońcu, nie musiałoby skończyć się źle.
.......
A teraz pooglądajcie sobie trochę zdjęć z tego, bądź co bądź, pięknego miejsca.
.......
A teraz pooglądajcie sobie trochę zdjęć z tego, bądź co bądź, pięknego miejsca.
* Mimo nazwy, budowla ta nie mogła być skarbcem, bo tylko idiota zaprojektowałby budynek o takiej funkcji zaraz przy wlocie do miasta. Najprawdopodobniej więc, była to świątynia albo grobowiec możnych.
(zdjęcia: Włóczykij i ja)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



