Lista blogów » Mademoiselle Emnilda

Wspomnienia królowej pustyni

Zobacz oryginał
DSC_1335.jpg

Na postać ekscentrycznej Hester Stanhope natknęłam się przy okazji pisania pracy magisterskiej. Choć jeden z jej rozdziałów dotyczył podróżujących kobiet w XIX wieku, Hester nie pasowała do niego ani trochę, jednak jej osoba jest na tyle intrygująca, że warto napisać o niej choćby notkę.

......

Większość podróży podejmowanych przez XIX-wieczne niewiasty wynikała z ich monotonnego trybu życia, który za wszelką cenę starały się porzucić i doświadczyć nowych wrażeń (stąd w wielu podróżniczych relacjach znajdziemy wzmianki o akceptacji, wręcz uciesze, z takich niedogodności jak brak porządnego noclegu na trasie podróży czy ugryzieniach rozmaitego robactwa). O ile jednak celem podróży tych dam okazywały się być różne naukowe odkrycia, które kontynuowały często do końca życia, o tyle Hester Stanhope podróżowała powodowana głównie trzema przepowiedniami według których miała być królową Ziemi Świętej.
......
Powody wyruszenia w trasę były prozaiczne. W 1806 roku, kiedy Hester miałą 30 lat, zmarł jej wuj - premier Wielkiej Brytanii, którego domem się opiekowała, oraz brat. Zyskując niezależność oraz chcąc dać upust swojemu indywidualizmowi, wyruszyła w podróż na południe. Tam zaczęła nosić męskie szaty, a także otwarcie przyznawać się do uczucia łączącego ją z młodszym o kilkanaście lat przyjacielem, z którym samotnie zwiedzała okolicę. Plotki te docierały do Anglii - na salonach szeptem tylko wspominano pannę Stanhope, bo tryb jej życia budził zgorszenie w wyższych sferach. Wykluczenie z towarzystwa oraz rozsmakowanie się w wolności i ciepłe przyjęcie przez mieszkańców Wschodu sprawiły, że Hester postanowiła osiąść tu na stałe.
......
Nie zapominajmy o trzech przepowiedniach, które Hester usłyszała w latach dwudziestych XIX wieku. Jedna z nich, pochodząca ze starego, arabskiego rękopisu mówiła o Europejce, która zamieszka w Libanie i będzie cieszyć się władzą większą niż sułtan; autorem drugiej był pustelnik, który nazwał ją "jedyną, prawdziwą królową"; za trzecią odpowiedzialni byli popularni wówczas jasnowidze - bracia Eddy.
......
Na wschodzie faktycznie traktowano Hester Stanhope jak królową (z rozmaitych powodów: była kobietą, Europejką, indywidualnością), co sprawiło, że zaczęła ona taką rolę sama odgrywać. Zakupiła najlepsze konie, siodła z aksamitu haftowane złotem, a także odziała się w sułtańskie szaty: czerwony kaftan, satynowe szarawary oraz płaszcz ze złotymi frędzlami. Kupiła nawet niewolników. Na biednych beduinach ona i przepych, którym się otaczała wywarły ogromne wrażenie. By ją powitać podczas wędrówek, na drogi wychodzili wszyscy okoliczni mieszkańcy, być może z ciekawości, gdyż szybko rozeszła się wieść, że oto przybyła córka sułtana Anglii. Sława Hester sprawiała, że mogła ona dotrzeć do miejsc, do których chrześcijanie nie mieli dostępu (chociażby do bibliotek pełnych arabskich ksiąg), a także wynająć dom w dzielnicy muzułmańskiej.
......
Na prośbę sułtana tureckiego, w 1815 roku zaczęła szukać skarbu w Aszkelonie, jednak w ciągu dwóch tygodni jej ludzie znaleźli tylko kilka starych naczyń i wielką marmurową rzeźbę, którą panna Stanhope kazała podobno roztrzaskać i wrzucić do morza. Mimo, że jej wyprawa była określana, jako nowoczesne prace archeologiczne, to wydaje się, że Hester nie miała ani naukowego zacięcia, ani ochoty, żeby dokonać czegoś wielkiego. Podziw beduinów, ukoronowanie jej na królową pustni w ruinach Palmyry, przydomki takie jak: perła, gwiazda i światło niebios, zupełnie jej wystarczały.
......
Hester Stanhope była bardzo nietuzinkową osobą. Jak podają goszczący w jej domu podróżnicy z Europy, interesowała się czarną magią, wróżeniem z kryształowej kuli, a przez przesądnych tubylców była uważana wręcz za prorokinię i darzoną szacunkiem świętą. Jej trzydziestopokojowy dom był również schronieniem dla uciekinierów politycznych, biednych i różnej maści potrzebujących, którzy miesiącami żyli na jej koszt. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, zbyt wystawny tryb życia i długi doprowadziły do tego, że panna Stanhope zmarła jako biedaczka, w pustym domu, który po śmierci ograbiono ze wszystkich pozostałych cennych rzeczy, a w ostatniej drodze towarzyszyła jej tylko jedna czarna niewolnica.

DSC_1337.jpg


Jeżeli zaś chodzi o mój ubiór, to kostium podróżniczy w starym stylu marzył mi się od dawna. Na ten natknęłam się w ciucholandzie i zaraz po powrocie do domu przymierzyłam go raz jeszcze z pasującymi butami i kapeluszem. Włóczykij zrobił szybko kilka zdjęć, które od wakacji leżakowały na dysku. Nie miałam zamiaru ich publikować, bo uważam, że wyszłam na nich niezbyt korzystnie, poza tym chciałam zrobić zdjęcia z prawdziwego zdarzenia, wiecie, ze starymi walizkami, z ozdobionym kapeluszem i ogólnie w ładniejszym otoczeniu, ale nie udało się, więc jest to, co jest. Obiecuję, że kiedy przyjdzie lato, wyruszę w prawdziwą podróż i zaprezentuję raz jeszcze ten kostium w lepszych warunkach i różnych konfiguracjach. Au revoir!


DSC_1338.jpg


DSC_1342.jpg
(zdjęcia: Włóczykij)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.