Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Wiosenna kurtka na dwa sposoby
Zobacz oryginał czw., 10/04/2014 - 20:46Jest czwartkowy wieczór, jutro kolejne, ciężkie kolokwium z afazji, a ja...
Nie, gdzie tam - oczywiście, że się nie uczę.
Piszę posta!
Przecież na żaden mądrzejszy pomysł nawet nie planowałam wpaść ;)
Mam nadzieję, że moja edukacja jakoś szczególnie na tym nie ucierpi, a kawa (świeżym nałogowcem pod tym względem jestem, do tej pory kawy wcale nie piłam) zrobi swoje ;)
Oprócz faktu, że już wiem, z czego chcę pisać pracę licencjacką (to będzie już moja druga ;P), to z nauki afazji wypłynęła dla mnie inna korzyść - rzuciłam palenie!
No dobra, czepialscy napiszą, że wcale nie rzuciłam - przeszłam na elektronicznego papierosa ;)
Pałętał się po domu od grudnia, bo wtedy to MOF mi go sprezentował, ale moje zainteresowanie nim (papierosem, nie MOF'em) było wówczas nikłe.
Dopiero ostatnio to się zmieniło ;P
A więc - od dwóch tygodni palę to cudo, niczego mi nie brak i nie wyobrażam sobie powrotu do normalnych papierosów ;P
Śmierdzi to to, i nie jest nawet w połowie tak mentolowe, jak mój liquid w e-papierosie ;P
No, ale dobrze - post.
W dzisiejszym poście będzie trochę inaczej, niż do tej pory, bo z dwiema stylizacjami od razu ;)
Ale, ale - stylizacje mają wspólny mianownik ;)
Tę samą kurtkę.
Kurtka, jak spora część rzeczy z mojej szafy, zakupiona została w zgierskim butiku Nashe, w ubiegłe wakacje.
Kiedy ją kupowałam byłam pewna, że będę nosiła ją tylko do moich zielonych bryczesów, które kiedyś już tu gościły i jeszcze pewnie nie raz i nie dwa zagoszczą - nie pytajcie, dlaczego, po prostu wtedy nie widziałam jej z niczym innym.
Dopiero teraz, wiosną, mam na nią mnóstwo pomysłów!
Co jeden, to lepszy!
Kurtka jest, podobnie jak ta, którą pokazywałam Wam w "stylizacji" ze spodniami baggy - no wiecie, ta z Terranovy! - ortalionowa.
Nosiłam ją zarówno w ciepłe dni, jak i w chłodniejsze.
Bardzo fajnie izoluje przed wiatrem i spełnia rolę okrycia wierzchniego wtedy, kiedy na "zwykłą" kurtkę jest zdecydowanie za ciepło, ale wyjście na zewnątrz bez czegoś na grzbiecie jest jednak ryzykowne ;)
Lubię jej ściągacze, które luźno sobie zwisają z rękawów - rękawy są podwijane, ja podwijam je zawsze. Gdybym tego nie zrobiła, to wyglądałabym w tej ich długości - dziwnie.
Podobają mi się poza tym te złote "pierdółki", którymi jest zdobiona. Nadaje jej to - w moim odczuciu - trochę rockowego i zadziornego charakteru ;)
W zestawie numer 1 połączyłam ją z rurkami i oficerkami.
Na spód wybrałam luźną, przewiewną i miłą w dotyku bluzkę, którą kupiłam w kutnowskim MOODO - razem ze znanymi Wam już szyfonową koszulą i dresową marynarką - w trakcie realizacji wygranego na FashionWall bonu (lokowanie produktu, wiem, wiem ;P ale winna im to w sumie jestem, chociaż nikt mnie o to nie prosił ;P).
Chociaż po przyjeździe z Kutna zastanawiałam się, po co ja właściwie tę bluzkę brałam, to teraz cieszę się wielce, że jednak jej nie odłożyłam ;)
W tym zestawie postawiłam na prostotę w moim stylu - poza paskiem i rękawiczkami nie dobierałam żadnych dodatków.
Nie chciałam, żeby odwróciły uwagę od "gwoździa programu":
dużej, zdobionej motywem wężowej skórki kopertówki, którą kupiłam za całe 15 złotych w czasach, kiedy pracowałam jako stylistko - copywriter (dziwnie to brzmi, ale nie wnikajcie w szczegóły ;P uwierzcie mi na słowo ;P) dla jednego z łódzkich outletów internetowych :)
Wygrzebałam ją w wielkim magazynie firmy, która jest właścicielem między innymi takich marek, jak Troll i Top Secret - Redanu.
Leżała na hali z końcówkami serii.
Pierwotnie miała iść na handel w sklepie, ale jakoś tam się dogadałam z szefem - i wzięłam ją dla siebie ;)
Jest fantastyczna! Można ją nosić zarówno w dłoni, jak i pod pachą albo - na ramieniu.
Nie wierzycie?
Sami popatrzcie:
Na początku zastanawiałam się, jak ta kopertówka będzie pasowała do mojej kurtki, ale jeden rzut oka w lustro i już wiedziałam, że wstydu na dzielni nie będzie ;)
A, gdyby ktoś nie dostrzegł, to pasek też ma motyw wężowej skórki ;)
Mam na punkcie dopasowywania takich szczegółów fioła, więc do przewidzenia było, że o to zadbam ;P
Zestaw 1:
Kurtka - Nashe
Bluzka - MOODO
Spodnie - H&M
Torebka - Top Secret
Okulary - Rossmann
Rękawiczki - Nashe
Pasek - H&M
Oficerki - Lasocki (dla CCC)
(O, a tutaj taka słodka fotka Mar - cyknięta całkowitym przypadkiem i w trakcie polemiki z MOF'em, której tematem przewodnim była jego teoria, że zdjęcia robione mi "z góry" niby nie wychodzą dobre ;P
Efekty jednak zdają się temu zaprzeczać ;P)
Zestaw numer 2 to propozycja trochę mniej w moim codziennym stylu, ale nie całkiem sprzeczna z moim gustem ;P
Lubiłam się tak ubierać jakieś dziesięć lat temu, kiedy to byłam małym, zbuntowanym stworem w glanach i z kostką na plecach ;)
Trochę takiej Mar jeszcze we mnie zostało, skoro czasem do podobnego stylu ubierania się mam jeszcze skłonność wracać ;P
Tutaj połączyłam moją wiosenną kurtkę z tą samą bluzką i z tym samym paskiem, ale reszta rzeczy jest, jak widać, inna ;)
Spodnie: to znane Wam już, kupione w Bershce, połączenie bryczesów z modelem baggy, które prezentowałam Wam w poście traktującym na temat tego, że elegancja nie musi być nudna ;)
Zamieniłam w nich tylko fabrycznie dodany pasek na ten z zestawu numer 2.
Prawdę mówiąc jestem załamana, bo w związku z tym, że schudłam, to te spodnie wiszą na mnie jak na tyczce
;(
Ale co tam - dorobi się dziurki w pasku i jakoś to będzie ;P
Buty: to kupione przez moją mamę na jesieni sztyblety Jennifer&Jennifer.
Tak, tak, z CCC ;P
Moja mama kupiła je, po czym uznała, że są na nią za duże i zamiast wymienić je na te same, w innym rozmiarze, to... oddała je mnie ;P
Ja przygarnęłam, czemu nie ;P
Torbę: znacie też już dobrze. Mój ukochany shopper ze Stradivariusa ;)
Kolia: kupiona w Parfois, w czasie letnich wyprzedaży. Kosztowała całe 9,90.
Tyle wygrać, ach! Jeszcze się rozczulam na wspomnienie tego, jak walczyłam o nią z innymi klientkami ;P Jednej z nich musiałam wmówić, że o wiele lepiej jej w posrebrzanej niż tej o złotym kolorze ;P Inaczej by mi ją sprzątnęła ;P
Bransoletka: jest starsza od węgla ;P kupiłam ją lata temu w New Yorkerze.
Czapka: zdobyta w łódzkim outlecie Vero Mody. Zakładam ją bardzo rzadko, bo zwykle jest mi w niej albo za ciepło albo za zimno.
Akurat tamtego dnia było w sam raz ;P
Powiem Wam, tak od marowego serca, czyli szczerze jak na spowiedzi, że bardzo swobodnie i dobrze czułam się w tym zestawie :)
Co chyba widać na zdjęciach ;)
A właśnie - zestaw numer dwa fotografowaliśmy w zeszłą sobotę, kilka godzin po wyrwaniu mojej ostatniej, nieszczęsnej ósemki.
To chyba dowodzi faktu, że mam dobrego chirurga stomatologicznego ;P
Roboty nie schrzaniła ;P
Chociaż - dała mi tak mocne znieczulenie, że przez dwie godziny nie czułam języka ;(
Myślałam, że już zawsze będę seplenić i że moja przyszła kariera logopedyczna legła w gruzach, nim się zaczęła...
:(
Ale - minęło, skończyło się na panice ;P
Zestaw 2:
Kurtka - Nashe
Bluzka - MOODO
Spodnie - Bershka
Pasek - H&M
Rękawiczki - Nashe
Czapka - Vero Moda
Bransoleta - New Yorker
Kolia - Parfois
Torba - Stradivarius
Buty - Jennifer&Jennifer (dla CCC)
To który zestaw podoba Wam się bardziej ;)?
Uciekam do nauki, bo cienko widzę jutrzejszy dzień ;P
Mam do przeczytania sporo rzeczy i przeraża mnie to najbardziej, jak może ;P
Trzymajcie za mnie kciuki jutro o 10 ;P
Ściskam Was bardzo,
Wasza Mar!
P.S. W czasie sobotniego focenia zestawu numer 2 MOF postanowił zabrać mnie na lody do McDonald's.
No bo wiecie - żeby mniej bolało po wyrwaniu zęba.
Ledwo jednak weszliśmy do restauracji - oniemiałam!
W gablotce z zabawkami dołączanymi do Happy Meal'i zobaczyłam cztery Furby!!!
Uwielbiam te stworki!
Nie było innej opcji - wzięliśmy Happy Meal'a.
Owocogurt był wcale nie gorszym pomysłem od lodów ;P
Stworki są cztery, ale tylko ten jeden jest pluszowy ;)
Co nie zmienia faktu, że na dzień dzisiejszy mam też dwa pozostałe ;P
Do zebrania został mi tylko jeden ;P
Foty innych - w swoim czasie!
Trzymajcie się ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
















