Lista blogów » Bohemian Street
WILD, WILD WINE(house)
Zobacz oryginał pon., 12/10/2015 - 14:29"Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna."
Julian Tuwim
Nie wiem jak to się stało, i kto był inicjatorem tego powiązania, ale w tekstach często motyw wczesnej jesieni, babiego lata występuje z winem. Takie mam przynajmniej wrażenie :). A przykład który mi się napatoczył jest tytanową kotwicą w mojej głowie, bo w szkole podstawowej przerabialiśmy go cały miesiąc !!! (Tak Panie Krzysiu, i jak Pana lubię i szanuję, tak było to przegięcie. Mówiłam to wówczas i mówię teraz - po trzech tygodniach miałam ochotę puścić pawia, który nie ma nic wspólnego z pawiami jakie spotkać można spotkać w Warszawskich Łazienkach).
No mniejsza o to. Swoją drogą, to co jest za mną mogłoby być dzikim winem, ale niestety nie jest. Szkoda. Umownie więc, przyjmijmy że to dzikie winorośle, ujrzyjcie je tam proszę, a ja będę udawać zdziwienie w stylu "jak mogłam tego nie zauważyć" i się ucieszę :P ;).
Ponoć wino im starsze tym lepsze. Wychodzi na to, że z blogami jest tak samo :). Początki bywają nieśmiałe, nieokreślone, a później człowiek powoli się rozkręca, jak we wszystkim nabywa doświadczenia, teksty stają coraz ciekawsze, stylizacje coraz fajniejsze - uruchomiona zostaje kreatywna twórczość dla zasobów własnej szafy, z czasem zmienia się i szablon, i blog zaczyna tworzyć spójną apetyczna całość, aż miło popatrzeć. To wszystko jednak nic. Najfajniejsza jest więź z czytelnikami, a raczej czytelniczkami bo to one tu przeważają :). I nie ma co czarować - blog bez czytelników jest jak spektakl bez widowni, czy koncert bez widza. Określając więc moje podejście do blogowania powołam się na wypowiedź klawiszowca Amy Winehouse:
Amy always used to say to me that that was her dream, really, to play in jazz clubs to small audiences
Jako, że w wielu dziedzinach przedstawicielką mainstreamu nie jestem, więc tym bardziej po roku blogowania, który niedawno upłynął, dziękuję każdej z Was (z tego niewielkiego lecz znakomitego wino-GRONA), która średnio raz w tygodniu gości w moim offowym blogowym klubie i czyta te wypociny, wiedząc że i tak żadnej modowej inspiracji-rewelacji tutaj nie znajdzie. Dziękuję!
Mam w głowie pewne zmiany na Bohemian Street, natomiast nie chwalę się, bo lepiej nie wiedzieć i zrobić, niż obiecać i spocząć na laurach.
Żeby nie przedłużać - wszystko poza rewelacyjną paisley tuniką za całe 8zł z sh, gościło już na blogu tylko w innych kombinacjach. Noo i jeszcze "szaliczek" - w tej roli wystąpił pasek od sukienki :). Koneserów muzyki i wina z okazji tej małej rocznicy zapraszam kilkuminutową ucztę na końcu posta, polskim zwyczajem wino, śpiew i kobieta :).
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna."
Julian Tuwim
Nie wiem jak to się stało, i kto był inicjatorem tego powiązania, ale w tekstach często motyw wczesnej jesieni, babiego lata występuje z winem. Takie mam przynajmniej wrażenie :). A przykład który mi się napatoczył jest tytanową kotwicą w mojej głowie, bo w szkole podstawowej przerabialiśmy go cały miesiąc !!! (Tak Panie Krzysiu, i jak Pana lubię i szanuję, tak było to przegięcie. Mówiłam to wówczas i mówię teraz - po trzech tygodniach miałam ochotę puścić pawia, który nie ma nic wspólnego z pawiami jakie spotkać można spotkać w Warszawskich Łazienkach).
No mniejsza o to. Swoją drogą, to co jest za mną mogłoby być dzikim winem, ale niestety nie jest. Szkoda. Umownie więc, przyjmijmy że to dzikie winorośle, ujrzyjcie je tam proszę, a ja będę udawać zdziwienie w stylu "jak mogłam tego nie zauważyć" i się ucieszę :P ;).
Ponoć wino im starsze tym lepsze. Wychodzi na to, że z blogami jest tak samo :). Początki bywają nieśmiałe, nieokreślone, a później człowiek powoli się rozkręca, jak we wszystkim nabywa doświadczenia, teksty stają coraz ciekawsze, stylizacje coraz fajniejsze - uruchomiona zostaje kreatywna twórczość dla zasobów własnej szafy, z czasem zmienia się i szablon, i blog zaczyna tworzyć spójną apetyczna całość, aż miło popatrzeć. To wszystko jednak nic. Najfajniejsza jest więź z czytelnikami, a raczej czytelniczkami bo to one tu przeważają :). I nie ma co czarować - blog bez czytelników jest jak spektakl bez widowni, czy koncert bez widza. Określając więc moje podejście do blogowania powołam się na wypowiedź klawiszowca Amy Winehouse:
Amy always used to say to me that that was her dream, really, to play in jazz clubs to small audiences
Jako, że w wielu dziedzinach przedstawicielką mainstreamu nie jestem, więc tym bardziej po roku blogowania, który niedawno upłynął, dziękuję każdej z Was (z tego niewielkiego lecz znakomitego wino-GRONA), która średnio raz w tygodniu gości w moim offowym blogowym klubie i czyta te wypociny, wiedząc że i tak żadnej modowej inspiracji-rewelacji tutaj nie znajdzie. Dziękuję!
Mam w głowie pewne zmiany na Bohemian Street, natomiast nie chwalę się, bo lepiej nie wiedzieć i zrobić, niż obiecać i spocząć na laurach.
Żeby nie przedłużać - wszystko poza rewelacyjną paisley tuniką za całe 8zł z sh, gościło już na blogu tylko w innych kombinacjach. Noo i jeszcze "szaliczek" - w tej roli wystąpił pasek od sukienki :). Koneserów muzyki i wina z okazji tej małej rocznicy zapraszam kilkuminutową ucztę na końcu posta, polskim zwyczajem wino, śpiew i kobieta :).
Spodnie - Orsay
Tunika - Atmosphere(sh)
Kamizelka - Orsay
Buty - Stradivarius
Kapelusz - H&M
Torebka - Stradivarius
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



