Wiem, że też tak masz.
Zobacz oryginał śr., 11/11/2015 - 11:24Zawsze chciałam być mamą, która czeka w domu z ciepłym obiadkiem na dzieci wracające ze szkoły i męża z pracy. Tak mi się w głowie jawiła moja przyszłość- uśmiechniętej pani domu, z kokiem na głowie w kolorowym fartuszku i pięknie pomalowanymi paznokciami. Dla moich koleżanek takie rozwiązanie to było coś gorszego. A gdzie kariera, rozwój, znajomości, praca. Z dzieckiem, owszem, pół roku, później powrót do normalności. Monika, ale ty jesteś głupia. Nie masz kompletnie ambicji.
Oczywiście rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię, pokazała że bycie z malutkim dzieckiem w domu, z dala od pomocy choćby babci, w parze z pięknymi paznokciami i misternie ułożoną fryzurą nie zawsze idzie w parze. Ale to, czego nie mogę sobie ująć, to to, że na męża zawsze czeka gorący obiad, choć często z mało gorącą żoną w koszulce na lewej stronie. Podziwiam wtedy perfekcyjne panie domu, że potrafią wszystko ogarnąć, są śliczne, ich dzieci jedzą tak, że kompletnie nie brudzą, a kurczak nigdy się nie przypali. Podejrzewam, że im to nawet muchy nie odbijają się od okien i nie zostawiają tych okropnych śladów w postaci kropek.
Są też takie momenty, że mam ochotę wyrwać się z domu, sama samiusieńka iść między ludzi i rozmawiać z nimi. Ale wiem, że Ty też tak masz. Prawdopodobnie czytasz to mając jeszcze ręcznik na mokrych włosach, tak jak ja w tej chwili. Twoje dziecko zafrasowane w najbardziej brudną zabawę świata cieszy się siedząc na dywanie, a Ty ze łzami w zmęczonych oczach, przeglądasz fejsbuka z nadzieją, że napisał do Ciebie ktoś dorosły, kto nie zapyta o nic, co związane jest z macierzyństwem, albo zwyczajnie będzie, żebyś nie czuła się samotna.
Wiedz, że nie jesteś sama. Bo chodź spędzanie czasu w domu z dzieckiem, to coś czego nie zamieniłabym na pracę w biurze, jest ono bardzo wymagające. A często wiąże się z samotnością. Wydaje się być dziwne, bo przecież każdy posiłek dzielę z dzieckiem, nawet wizyta w toalecie często nie jest momentem, w którym jestem sama, ale często czuję się odizolowana i samotna w domu. Pewnie podobnie jak ja, nie za często pijesz gorącą kawę, a o długim gorącym prysznicu możesz zapomnieć. Jedyny Twój wolny czas to drzemka? Tak, to wspaniały czas na prasowanie, pranie, gotowanie i sprzątanie. Totalnie Twój. Bez dwóch zdań. A kiedy już sobie usiądziesz, słyszysz ten cichutki piękny głos wołający Mamo! Wszystko się zgadza, prawda?
I na dodatek ci bardziej życzliwi krzyczą Ci do ucha: ale Ty masz cudownie, że siedzisz w domu, nic nie musisz robić, odpoczniesz sobie…, a Ciebie, choć na ustach uśmiech, w środku zżera a ręka sama składa się w pięść.. tak, Ty nic nie robisz. Kompletnie nic. A później przychodzi wieczór i czujesz się, jakbyś naprawdę nic nie zrobiła i zaczynają dręczyć Cię wyrzuty sumienia, że ciągle jesteś w tym domu, Twoje życie nic za sobą nie niesie a Ty jesteś totalną porażką. Możemy przybić sobie piątkę, ja płaczę każdego dnia.
Tylko czasami przechodzę terapię wstrząsową. Tłukę sobie sama do głowy, że jestem dobrą mamą, a przede wszystkim całym światem dla mojego dziecka. Tak samo Ty. To właśnie Twoja osoba uczy je, gotuje, śpiewa, tańczy, rozśmiesza, pokazuje świat, biega i chroni. I chociaż wydaje ci się teraz, że to nic, to wszystko najlepsze, co możesz dla niego zrobić, a w to nigdy nie możesz wątpić. Ja wiem, są czasami dni, kiedy chciałabyś zamienić się z mamami jadącymi rano do pracy, tymi które w ciszy stoją w korku, albo nawet tymi kobietami, które jeszcze nie mają dzieci… ale potem łapią Cię takie wyrzuty sumienia, że masz ochotę wyrwać sobie włosy, bo pomyślałaś, że lepiej było by Ci samej… Jesteś tylko człowiekiem. I chociaż często jest ciężko, to przecież życie nie składa się z samych gorszych momentów. I wiem, że tak jak ja nie zamieniłabyś za nic na świecie widoku pierwszych kroków i uśmiechu o poranku, czyli tych małych rzeczy, które pojawiają się i znikają w mgnieniu oka. Ja jestem za to wdzięczna każdego dnia.
I nie możemy się obwiniać i myśleć, że musimy być perfekcyjne każdego dnia. Nie musimy. Nic się nie stanie, kiedy w zlewie poleżą trzy godziny dłużej gary. Nic się też nie stanie, jak puścisz swinkę pepę i dasz sobie chwilę luzu. I również nic się nie stanie, jak zostawisz na parę chwil dziecko z tatą czy babcią. Pracująca czy nie, Ty to nadal kobieta, która musi mieć kawałek świata dla siebie. Nauczyłam się nie narzekać, że jest mi ciężko. Bo macieżyństwo to był mój świadomy wybór. Są gorsze i lepsze dni i choć kocham każdą część bycia mamą, czasami walczę, tak samo jak Ty.
Zapamiętaj, że nie jesteś sama, a w wielu domach są kobiety takie jak Ty. I jeżeli kiedykolwiek będzie Ci smutno, źle a dziecko będzie wchodzić na głowę, pisz, pogadamy o najświeższych plotkach przy wirtualnej kawie.
Nie bój się być prawdziwa. Jesteśmy przecież takie same!
Liwia
Czapa, komin i bluza – BUBA
Artykuł Wiem, że też tak masz. pochodzi z serwisu Kamperki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





