Lista blogów » Neonowa Strzała
warstwy
Zobacz oryginał czw., 12/11/2015 - 10:41sukienka second hand (similar 1, 2) | sweter Mango (similar) | trencz Zara (similar 1, 2, 3) | buty CCC (similar 1, 2, 3) | komin H&M (similar 1, 2, 3) | torebka Paulina Schaedel
zdjęcia: scal widoczne, obróbka graficzna: ja
Jest jedno słowo, które idealnie definiuje te stylizację i wyjaśnia kwestie odczuwania zimna - WARSTWY. Ja nie wiem, czy tylko ja i moi filmowi koledzy, byliśmy tak uparci, że nie chcieliśmy nosić warstw, a każde zdanie mamy "lepiej ubierz się na cebulkę, zawsze można coś zdjąć, niż zmarzniesz", kończyło się czerwonością twarzy ze złości i myślą w głowie "dlaczego nie mogę założyć zwykłej grubszej kurtki, tylko mam wyglądać jak kula i czuć się jak kula?". [Mniejsza z tym, że w podstawówce byłam jednak nieco bardziej kulowata i to potęgowało moje odczucie i w rzeczywisty sposób przybliżało do wyglądania jak typowa cebula.] Jeśli nie, to cieszę się, że doskonale się rozumiemy. I, o ile kwestia ubierania się na cebulkę wiosną, czy ciepłą jesienią, w moim odczuciu, jest genialnym wyborem, o tyle już tą chłodniejszą jesienią zauważyłam jedynie dwa plusy. Wizualny i komfort ciepła, a to wszystko będąc jedynie na zewnątrz. Nie ukrywajmy, wytrzymanie w tego typu stylizacji w pomieszczeniu (gdy przesadzimy a ilością warstw, bądź ich warunkami grzewczymi) może grozić spoceniem się, co do przyjemnych nie należy. Napomnę przy okazji, że akurat ta stylizacja grzała mnie wystarczająco, bez żadnych dodatkowych efektów, zatem punkt dla mnie za właściwy dobór swetrów, a mam na sobie ich aż (???) dwa, jeden totalnie zwyczajny z wyglądu oraz ażurowy, który więcej ma wspólnego z dawaniem ciekawych efektów wizualnych niżeli ciepłem, zatem po zdjęciu trencza nie odczuwałam dyskomfortu, jakim jest właśnie przegrzanie w pomieszczeniu, czy, to również nie należy do plusów, problemy z poruszaniem się. Za dzieciaka, pozbywanie się każdej możliwej warstwy po wejściu do klasy, było ogromną ulgą i owocowało szerokim uśmiechem na twarzy i chęcią dalszego łobuzowania. Ale teraz? Gdy jest się dorosłym? Gdy jest się blogerką modową?!?!?! No jak tu się ich pozbyć? Grzecznie zostawiałam trenczyk w szatni, a w reszcie muszę śmigać, bo jak zdejmę wizualne opakowanie, to pozostaje sweter, który jedynie mnie grzeje i do stylizacji pasuje tak, jak ja do roli św. Mikołaja. A w samej kiecy śmigać nie będę (bo zmarznę). Zresztą, gdzie ja te swetry upchnę, gdy torebki mieści jedynie telefon, karta i pomadka? :D
No dobrze, dobrze. Trochę już ironizuję. Tak naprawdę ubiór warstwowy jest odlotowy i dopiero po staniu się freakiem modowym to zrozumiałam. A może właśnie to kwestia tego, że jest on modny i ciekawy wizualnie sprawiło, że się do niego przekonałam? Bo zawsze, w przypadku stylizacji warstwowej, będzie ona wyróżniać nas wśród innych przechodniów. A, no i wiecznie powtarzający się argument, będzie nam ciepło. Przecież można wyglądać modnie jesienią, czy zimą, nie skazując się przy tym na wieczne marznięcie. A przy okazji, jest to świetna forma zabawy modą i z pewnością skłaniająca nas do kombinowania. A czasem, jak się chwilę pokombinuje, to na dobre nam to wychodzi. Oby jednak nie za długo, bo od razu będzie widać, że za długo stałyśmy przed lustrem ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




