Lista blogów » Pink wellington

Wariat

Zobacz oryginał

Pan Bóg jest ekstremalnie szalony. Nie wiem, czy wiecie? Wpada na pomysły, na które nikt z nas nigdy by nie wpadł. Powołuje nas często do rzeczy, które wydają nam się zdecydowanie nie dla nas i całkowicie nie potrafimy sobie wyobrazić siebie w tej roli, w której widzi nas Tata. 
Na wstępie polecam fragment konferencji ks. Pawlukiewicza- to tylko 7 minut, myślę, że warto je poświęcić i może nieco inaczej spojrzeć na... na wszystko i uświadomić sobie, że nie musisz być super. 



Do przykładów powołań wbrew ludzkiej logice dorzucę jeszcze Mojżesz- gość nie potrafił mówić, prawdopodobnie miał wadę wymowy, jąkał się- to nieważne, istotne jest to, że zdecydowanie nie nadawał się do wystąpień publicznych, nie był typem przywódcy. A jednak... A jednak właśnie on został wybrany przez Tatę na tego, który wyprowadzi Izrael. Jak Bóg powołuje to uzdalnia. Dał Mojżeszowi Aaarona i uzdolnił go do spełnienia misji, którą mu powierzył. 

Jestem pewna, że Wy też nie raz pomyśleliście sobie o Bogu "wariat, no jak nic, wariat i koniec". Mnie się to często zdarza. Ale jak mówi filmowa Alicja z Krainy Czarów "Tylko wariaci są coś warci".
Ostatnio w ten sposób pomyślałam sobie, gdy pierwszy raz w sercu zrodził się pomysł przyłączenia się do dzieła Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Ale oczywiście pomysł uznałam za komiczny. Gdzie? Ja i KWC? Nie sądzę- w Ruchu jestem piąty rok, a do tej pory się na to nie zdecydowałam. Nigdy nie widziałam sensu w abstynencji. Bo nigdy do tej pory nie rozumiałam też po co ona jest. I pytam Taty, a On: "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.  Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje." (J 15,12-16). 
Co tam- dalej broniłam się rękami i nogami, bo jak to- bo to rok osiemnastek, półmetek itd. Nieeeee, bez sensu. A jednak- Tata dał zauważyć sens. Dał zauważyć cel abstynencji, uświadomił, że to post, a modlitwa połączona z postem przynosi największe owoce. Pokazała problem uwłaczania godności bliżej niż mi się do tej pory wydawało. Nauczył kochać bezinteresownie. 
Ci, którzy mnie znają, wiedzą szczególnie, że nadmiernym entuzjastą Krucjaty Wyzwolenia Człowieka nigdy nie byłam, że wyznawałam zasadę nie podejmowania takich decyzji na rekolekcjach (bo to zupełnie inaczej, dużo łatwiej podjąć taką decyzję), ale Tata wymyślił sobie to inaczej i jak powiedział, tak musiało się stać. :)

Nie bójcie się! Nawet jeśli Bóg powołuje nas do czegoś abstrakcyjnego i z naszego punktu niemożliwego to uzdalnia. Daje łaskę, dzięki której jesteśmy w stanie wypełniać Jego wolę. To On otwiera oczy i pokazuje, że tak naprawdę to tylko Jego wola przynosi ze sobą szczęście. 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.