Lista blogów » Mademoiselle Emnilda

Wakacyjna stylówa czyli subiektywny przewodnik po modzie wakacyjnej i nie tylko

Zobacz oryginał
DSC_0015.JPG


Nieraz zastanawiałam się, jakimi kryteriami kieruję się szykując garderobę na wakacyjny wyjazd. Dlaczego zabieram właśnie TE, a nie inne ciuchy? Pomyślałam, że swoje spostrzeżenia zbiorę w mini przewodnik dla wszystkich wybierających się w upalne miejsca, takie jak choćby, widoczny na zdjęciach, Egipt.
  1. Wygoda. To pierwsza i najważniejsza zasada jaką stosuję. Nigdy nie rozumiałam (nie rozumiem i nie będę rozumieć!) jak można zwiedzać Egipt w plastikowych meliskach, które już w naszej temperaturze potrafią odparzyć stopy. Albo zapomnieć nakrycia głowy.
  2. Rzeczy dobrane kolorystyczne. Tak aby z jak najmniejszej ilości ciuchów dało się zrobić jak najwięcej zestawów na różne okazje. Warto postawić też na podobne materiały i styl, żeby nie zastanawiać się później czy cekinowy top będzie dobrze wyglądać z lnianymi portkami. A poza tym, te same spodnie, które nosimy za dnia mogą służyć również wieczorem, kiedy włożymy elegancką górę lub ciekawą biżuterię. 
  3. Przyjazne materiały. Takie jak batyst, jedwab, bawełna czy len, które pozwolą skórze oddychać. Poza tym można je szybko przeprać i wysuszyć.
  4. Kapelusz. Albo chusta, albo cokolwiek, co ochroni głowę i włosy. Kapelusz ma jeszcze tę niewątpliwą zaletę, że jego rondo ochrania twarz i kark przed palącym słońcem, co nie jest bez znaczenia, jeżeli nie chcemy się opalić lub spalić :)
  5. Jako iż nie jestem koneserką kąpieli słonecznych, w swoich wakacyjnych stylizacjach stawiam na długie rękawy i długie spódnice. Polecam je jednak wszystkim. Dlaczego? Ponieważ nosząc bluzki na ramiączkach - szczególnie jeżeli w południe zwiedzamy rozmaite zabytki - można naprawdę łatwo spalić sobie ramiona, a tego nie życzę nikomu.
  6. Kok, lub inna fajna fryzura, która sprawi, ze włosy nie będą przeszkadzać, ani grzać nas w szyję.
  7. Buty. Nie ma się co oszukiwać. Szpilki i sandałki z plastikowych rzemyczków, to nie obuwie na gorący saharyjski klimat. Każdy z nas ma swoje typy, ja polecałabym stabilne espadryle, sandały ze skóry albo płócienne balerinki, a na krótkie wyjścia - japonki.
No a tak na marginesie, abstrahując od tematu odzieży, pamiętajcie o tym żeby dużo pić! Dwa lata temu odwodniłam się na Saharze i wierzcie mi, że było to osobliwe uczucie, trząść się z zimna przy 56*C w cieniu. Od tamtej pory, na wakacjach, nawet jeżeli nie czuję pragnienia, sięgam co chwilę po butelkę i biorę kilka łyków.
A teraz patent. Nie pijcie samej wody! Woda przelatuje przez organizm i wypacamy ją szybciej niż zdąży nas nawodnić. Do butelki warto wsypać trochę cukru (ja zabieram z Polski syrop do rozcieńczania i wlewam kilka łyżek na dużą butelkę) lub czegoś, co nasz organizm przerobi zanim wodę wypoci. Poza tym nie powinna być zimna. Nawet kiedy widzę pyszne schłodzone w lodówkach napoje, proszę o te które stoją na wierzchu lub w słońcu. Dlaczego? Ponieważ zimne picie przynosi jedynie chwilową ulgę. Organizm człowieka musi cały czas zachowywać stały poziom ciepła i dlatego niemal natychmiast reaguje na gwałtowne obniżenie temperatury. Skutek jest taki, że pocimy się jeszcze bardziej i znów chce nam się pić.


DSC_0017.JPG


DSC_0020.JPG


DSC_0183.JPG

Wykorzystanie tych samych spodni za dnia...

DSC_0209.JPG


DSC_0240.JPG

... i wieczorem.

DSC_0350.JPG


DSC_0480.JPG


DSC_0484.JPG


DSC_0576.JPG


DSC_0688.JPG


DSC_0901.JPG


DSC_0958.JPG


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.