Lista blogów » Mademoiselle Emnilda
Wakacyjna stylówa czyli subiektywny przewodnik po modzie wakacyjnej i nie tylko
Zobacz oryginał sob., 15/06/2013 - 15:55Nieraz zastanawiałam się, jakimi kryteriami kieruję się szykując garderobę na wakacyjny wyjazd. Dlaczego zabieram właśnie TE, a nie inne ciuchy? Pomyślałam, że swoje spostrzeżenia zbiorę w mini przewodnik dla wszystkich wybierających się w upalne miejsca, takie jak choćby, widoczny na zdjęciach, Egipt.
- Wygoda. To pierwsza i najważniejsza zasada jaką stosuję. Nigdy nie rozumiałam (nie rozumiem i nie będę rozumieć!) jak można zwiedzać Egipt w plastikowych meliskach, które już w naszej temperaturze potrafią odparzyć stopy. Albo zapomnieć nakrycia głowy.
- Rzeczy dobrane kolorystyczne. Tak aby z jak najmniejszej ilości ciuchów dało się zrobić jak najwięcej zestawów na różne okazje. Warto postawić też na podobne materiały i styl, żeby nie zastanawiać się później czy cekinowy top będzie dobrze wyglądać z lnianymi portkami. A poza tym, te same spodnie, które nosimy za dnia mogą służyć również wieczorem, kiedy włożymy elegancką górę lub ciekawą biżuterię.
- Przyjazne materiały. Takie jak batyst, jedwab, bawełna czy len, które pozwolą skórze oddychać. Poza tym można je szybko przeprać i wysuszyć.
- Kapelusz. Albo chusta, albo cokolwiek, co ochroni głowę i włosy. Kapelusz ma jeszcze tę niewątpliwą zaletę, że jego rondo ochrania twarz i kark przed palącym słońcem, co nie jest bez znaczenia, jeżeli nie chcemy się opalić lub spalić :)
- Jako iż nie jestem koneserką kąpieli słonecznych, w swoich wakacyjnych stylizacjach stawiam na długie rękawy i długie spódnice. Polecam je jednak wszystkim. Dlaczego? Ponieważ nosząc bluzki na ramiączkach - szczególnie jeżeli w południe zwiedzamy rozmaite zabytki - można naprawdę łatwo spalić sobie ramiona, a tego nie życzę nikomu.
- Kok, lub inna fajna fryzura, która sprawi, ze włosy nie będą przeszkadzać, ani grzać nas w szyję.
- Buty. Nie ma się co oszukiwać. Szpilki i sandałki z plastikowych rzemyczków, to nie obuwie na gorący saharyjski klimat. Każdy z nas ma swoje typy, ja polecałabym stabilne espadryle, sandały ze skóry albo płócienne balerinki, a na krótkie wyjścia - japonki.
No a tak na marginesie, abstrahując od tematu odzieży, pamiętajcie o tym żeby dużo pić! Dwa lata temu odwodniłam się na Saharze i wierzcie mi, że było to osobliwe uczucie, trząść się z zimna przy 56*C w cieniu. Od tamtej pory, na wakacjach, nawet jeżeli nie czuję pragnienia, sięgam co chwilę po butelkę i biorę kilka łyków.
A teraz patent. Nie pijcie samej wody! Woda przelatuje przez organizm i wypacamy ją szybciej niż zdąży nas nawodnić. Do butelki warto wsypać trochę cukru (ja zabieram z Polski syrop do rozcieńczania i wlewam kilka łyżek na dużą butelkę) lub czegoś, co nasz organizm przerobi zanim wodę wypoci. Poza tym nie powinna być zimna. Nawet kiedy widzę pyszne schłodzone w lodówkach napoje, proszę o te które stoją na wierzchu lub w słońcu. Dlaczego? Ponieważ zimne picie przynosi jedynie chwilową ulgę. Organizm człowieka musi cały czas zachowywać stały poziom ciepła i dlatego niemal natychmiast reaguje na gwałtowne obniżenie temperatury. Skutek jest taki, że pocimy się jeszcze bardziej i znów chce nam się pić.
Wykorzystanie tych samych spodni za dnia...
... i wieczorem.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



