Wakacje w Bułgarii. Nessebar.
Zobacz oryginał czw., 30/07/2015 - 16:06Nessebar. Tam się też wybraliśmy.
Dość daleko od nas było, ale to raczej bułgarski must visit, więc zdecydowaliśmy się na całodzienną wyprawę.
Nessebar - "Perła bułgarskiego wybrzeża Morza Czarnego". Tak mówi każdy przewodnik.
Obiektywnie - na pewno trudno odebrać temu miastu ogromną wartość. Nessebar znajduje się na światowej liście dziedzictwa kultury UNESCO, jest najstarszym miastem w kraju i liczy sobie tysiące lat. Robi wrażenie.
Mówimy o historycznej części Nessebaru, oddzielonym od tej zwyczajnej, nowej i niezbyt atrakcyjnej, mostem.
Witają starożytne mury i ruiny, które przypominają, że to naprawdę historyczne miejsce. Nas przywitał też człowiek grający za drobniaki na dudzie.
Są tam szczególnie cenne zabytki jak ruiny bazyliki z, bagatela, V wieku czy pozostałość po Cerkwi św. Apostołów
A obiektywnie?
Miejsce ciekawe, położone na skalistym półwyspie z widokiem na portowe przystanie, na morze i otaczające je wzgórza.
Uliczki są kręte i malownicze, a zabudowa specyficzna, z dużą ilością kamienia i drewna.
Nessebar to też miasto cerkwi. Nie wchodziliśmy do żadnej. Nie jesteśmy miłośnikami sztuki sakralnej.
Jeśli już wchodzę do kościoła, to kiedy jest pusty. jest coś w kościelnej ciszy i zapachu drewnianych ław.
Tłumne przechadzki pośród ikon uznałam za stratę czasu.

Muszę powiedzieć, że zaskoczyła nas liczba turystów. Może dlatego, że wcześniej byliśmy w zdecydowanie bardziej kameralnym Sozopolu. Autokary przyjeżdżają i odjeżdżają. I zawsze są pełne.
Przez to nieco trudniej jest się tak powoli i refleksyjnie powłóczyć jak po Sozopolu (KLIK).
Spędziliśmy tam przemiły dzień, ale Nessebar nie urzeka tak jak Sozopol. Nie ma... tego czegoś.
To miasto straganów i restauracyjnych naganiaczy. Bywa to męczące.
Za to na straganach można znaleźć cuda wianki, czasami naprawdę bardzo ładne rzeczy. Przypomniałam sobie te pstrokate budy znad Bałtyku z chińską tandetą, pstrymi zabawkami, ubraniami wątpliwego gustu i podłą masówką. W Bułgarii kupisz ładną pamiątkę, ładne okulary, lniane ciuchy, konfitury. I warto zwrócić uwagę, że jest sporo rękodzieła. Myślę, że należy to docenić.
Zdjęcie z czapami koniecznie skonfrontujcie z TYM postem. Mi się gęba uśmiechnęła.
Jeszcze kilka migawek...
Na koniec akcent iście nowojorski. Yellow cabs suną dumnie po bułgarskich ulicach, a w nich taksówkarze, z którymi nie sposób negocjować;-)
Zanudziłam Was? Nie? To dobrze...
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
































