Tydzień bez smartfona, czyli od każdego nałogu trzeba zrobić odwyk
Zobacz oryginał sob., 05/04/2014 - 12:06
Wiedziałam, że kiedyś ten dzień nadejdzie, ale nie przypuszczałam, że to będzie tak szybko. Pewnego pięknego dnia mój Tabletofon (zwany też czule Moim Skarbem albo Paletką do Ping Ponga), po niespełna roku naszego związku, postanowił odejść. Tak nagle, bez pożegnania, bez możliwości odzyskania SMS-ów, notatek, zdjęć parówek innych plików się na nim znajdujących. Przez dwa dni żyłam nadzieją, że to mu minie, że jeszcze zmieni zdanie… O, ja naiwna! Niestety - nie pomogło głaskanie ni czułe słówka, zapewnienia o mej miłości ani prośby czy groźby. Na szczęście wizyta w serwisie przewróciła nadzieję: pacjent będzie żył. Niestety, musimy wymazać mu pamięć.
W ten sposób rozstaliśmy się. Ja i on. Na tydzień. Na początku było ciężko: nie miałam jak obczajać fotek znajomych w autobusie, nie wiedziałam co robi w tym momencie mój były i wiedziałam, że straciłam kilka Mayorów na 4SQ. I nagle mnie olśniło, że równie ciekawe fejsy są też w offline: kolorowi, anonimowi i żywi, blisko mnie. Nie będąc przykutą do siedmiocalowego ekranu przywróciłam swoją superzdolność przykuwania uwagi wszystkich tych, którzy potrzebują sesji terapeutycznej o ósmej rano między Szpitalem Bródnowskim a Żeraniem FSO, zagadując mnie na różne tematy. Jak to bywa z superzdolnościami, nie zawsze umie się je kontrolować. Od przypadkowych rozmówców dowiedziałam się więcej niż chciałam: że mam ładne oczy i sprawny układ moczowy,że w Parlamencie zasiada stu pięćdziesięciu złodziei, że pan zgubił portfel i szuka szkoły podstawowej w której go znaleźli ale on w sumie nie wie gdzie, że na bazarku an Bródnie są najlepsze buraki, ale w Biedronce taniej, jak żyć, i że kultowy bar „Hami” za Żoliborzu zburzyli Żydzi i będą tam stawiać żydowskie budynki, a ludzie nie mają gdzie chleba kupić. Przypomniałam sobie, jak robi się analogowe notatki, zapisując wszystko na kartkach. Przypomniałam sobie też o istnieniu książek i w niecały tydzień skończyłam wreszcie „Blogera” Kominka, który od miesięcy zalegał mi na biurku.
Internety to złodzieje czasu, o tyle podstępni, że kradną nam sporą część wolnego czasu – i to na nasze własne życzenie. Po wyjściu z pracy, w której przymusowo spędzam osiem godzin na facebooku (oj nie, to wcale nie jest takie kolorowe jak myślicie), zachowywałam się jak narkoman na głodzie, który musi stale wstrzykiwać sobie niebieską truciznę. Po tygodniu wiedziałam już, że jedyne, czego mi naprawdę brakuje, to dostępu do rozkładów autobusów i książek, które zmieszczą się w kieszeni – ale ten drugi brak zmotywował mnie, by wreszcie kupić sobie czytnik (i dzięki Bogu, bo teraz wiem: co tam smartfon, jak bez NIEGO mogłam żyć). A wyczyszczenie dysku dobrze mi zrobiło: wgrałam tylko te aplikacje, które są mi naprawdę potrzebne (i teraz działają nawet sprawniej), pozbyłam się zbytecznej kolekcji zdjęć i fotek z imprez, których wolałabym nie pamiętać, i mam czas na czytanie trzech książek miesięcznie. Acha. I wreszcie – odkryłam opcję „wyloguj” z facebooka. Wiecie, że coś takiego istnieje? ;)
Post Tydzień bez smartfona, czyli od każdego nałogu trzeba zrobić odwyk pojawił się poraz pierwszy w .
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



