Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Przez te wszystkie lata wiele rzeczy w blogosferze uległo zmianom - od stylu blogowych szablonów począwszy, przez ilość samych blogów w sieci, a na stosunku społeczeństwa do blogerów skończywszy.
Trzecie urodziny bloga - garść refleksji i przegląd stylizacji z minionego roku
Zobacz oryginał pon., 14/11/2016 - 16:59Z końcem października Lilly Marlenne by Mar stuknęły trzy lata - i dużo to i mało jednocześnie.
Są blogi, które istnieją w blogosferze dłużej, są też te z o wiele krótszym stażem.
Mój jest tylko ten - i to z niego jestem dumna, że jest jaki jest.
Taki - nie inny.
Przez te wszystkie lata wiele rzeczy w blogosferze uległo zmianom - od stylu blogowych szablonów począwszy, przez ilość samych blogów w sieci, a na stosunku społeczeństwa do blogerów skończywszy.
Kiedy zaczynałam blogować cały ten blogowy mikrokosmos był jeszcze taki egzotyczny: dziewczyna która zdecydowała się założyć bloga, utrzymała się w sieci rok i załapała kilka współprac była w swoim środowisku i na "dzielni" kimś. Wtedy to było coś niesamowitego - ciuch za darmo, wow, biznes tak wielki, wow, przedsiębiorczość taka niesamowita, fejm taki ogromny (-.-').
Dziś nie robi to już na nikim wrażenia, bo żeby dostać to czy tamto za darmo nie trzeba prowadzić bloga - wystarczy być dość urodziwą istotą z dobrym aparatem w telefonie i prowadzić swój profil na Instagramie.
Przy czym "wystarczy" jest tutaj mocno dyskusyjne - podobnie jak dwa inne: "za darmo".
Przy czym "wystarczy" jest tutaj mocno dyskusyjne - podobnie jak dwa inne: "za darmo".
Bo ile pracy wymaga prowadzenie dobrze klikalnego konta na instagramie... wie tylko ten, kto je prowadzi (a szkoda, może wtedy skończyłoby się mówienie, że ktoś coś dostaje za nic). Ja nie daję rady z moim (które nigdy pewnie nie będzie się nawet umywać do jakichkolwiek "topowych), więc pozwolę sobie nie zawracać tym głowy :>
Od roku 2013 świat "internetów" zrobił tyle kroków naprzód, że można dostać kręćka - blog to już dziś rzadko kiedy zabawa, w większości wypadków z relaksem i przyjacielskimi pogawędkami twór ten nie ma nic wspólnego. Współprace nie są już niespodziewanymi "darami losu", a czymś, co stanowić ma podstawę działalności blogera. Sam blog coraz bardziej przypomina profesjonalną witrynę z poradami na każdy lub ściśle określony temat. Gdzieś zaczyna rozmywać się w tym to, co dany bloger rzeczywiście na dany temat sądzi, ale dyskutowanie o zasadności lub etyczności takiego postępowania mija się z celem - prawda jest taka, że "sukces" odnoszą wyłącznie ci piszący o tym, o czym czytać chce ogół, a nie ci opowiadający o tym, co zjedli na śniadanie. Możemy albo się z tym pogodzić i z zapałem rozpisywać się o smaku naszego porannego tosta... albo robić to, co robić powinniśmy, jeśli chcemy na blogowaniu zarobić.
Wybór zawsze należy do nas. Ja wybrałam - bardzo lubię tosty, więc sami chyba wiecie co ;P
W modzie i tematyce okołociuchowej zmian i roszad też było mnóstwo - trendy zdążyły się zmienić kilkanaście razy (aczkolwiek wiele z nich nadal trzyma się mocno - i dobrze, bo gdyby było inaczej, to już w ogóle byśmy zwariowały i poszły pięć razy z torbami), pojawiły się nowe-stare idee kompletowania garderoby i stylu robienia zakupów. Ekologia zmusiła nas do pożegnania się z niektórymi ubraniami i materiałami (angora, futro), pewne marki przestały istnieć, inne dopiero się pojawiły.
"Moda od projektanta" weszła pod strzechy i dziś już pewnie na najbardziej nawet zabitej dechami wsi nikogo nie dziwi, że żona sołtysa nosi torebkę z "feszyn łika".
Jednym słowem - zmieniło się bardzo wiele. Ale ja pozostałam sobą :)
Raz mi z tym lepiej, a raz gorzej - mój stosunek do mojego bloga i blogowania w ogóle zmienia się jak w kalejdoskopie.
Tyle miesięcy spędzonych w blogosferze nauczyło mnie pokory i uświadomiło zarówno to, że wszelkie próby nieuzasadnionego niczym wywyższania się nad innych kończą się bardzo boleśnie (całe szczęście, że nie musiałam uczyć się tego z autopsji, wystarczyła mi wnikliwa obserwacja poczynań koleżanek po "fachu"), jak i to, że brak wiary w siebie podcina skrzydła mocniej, niż najdotkliwsza krytyka.
Żeby nie zwariować trzeba umieć wypośrodkować - ocenić swoje siły na zamiary.
Obiektywnie spojrzeć na siebie i swoje możliwości.
Nie każdy ma osobowość ukierunkowaną na podbijanie świata. Ja nie mam jej na pewno, choć wiem, że części osób znających mnie w "realu" i większości tych odwiedzających mnie w sieci mogę wydawać się istotą przebojową i bardzo pewną siebie - zapewniam Was: to tylko złudzenie ;) Tak naprawdę jestem bardzo nieśmiałą i bardzo lubiącą spokój Mar ;)
Bardzo cenię sobie moją prywatność, z wiekiem też przestało sprawiać mi frajdę narzucanie innym swojego zdania i uważanie, że kto nie ze mną ten przeciw mnie. Do tego, by było mi ze sobą dobrze nie potrzebuję (i nigdy nie potrzebowałam) poklasku tłumów i widoku setek lajków. Aczkolwiek komplementy zawsze poprawiają humor :)
Doskonale zdaję sobie sprawę, że szafiarska formuła bloga nie jest drogą ukierunkowaną na odniesienie "sukcesu" (za szafiarski uznaję blog prezentujący ciuchy noszone przez autorkę, niekoniecznie zgodne z aktualnymi trendami i bardzo często niewpisujące się w modny w danym czasie kanon kobiecości), ale nie czuję się na siłach jej zmieniać, chociaż dość dobrze orientuję się w trendach i sądzę, że o wiele lepiej od kogoś "z ulicy" umiałabym je ograć.
Prowadzenie bloga osobistego prezentującego na nas najnowsze trendy to ciężki kawałek chleba - trzeba stale "inwestować" w nowe ciuchy (nie zarabiam aż tyle, a nawet gdybym zarabiała, to nie sądzę, bym chciała te pieniądze wydawać na ubrania), być zdyscyplinowaną (współprace, czyli alternatywa dla kupowania ubrań za własne pieniądze, tego wymagają - ktoś, kto płaci za "reklamę" ma w nosie to, że temperatury spadły a Twój szef zmienił Ci grafik), a przede wszystkim mieć urodę modelki. Możemy się złościć i oburzać (zaraz pewnie zjadą mnie za to jakieś ukryte opcje feministyczne), ale największą popularnością cieszą się te blogi, których autorki można bez bólu sklasyfikować jako It Girls.
Wygląd i typ urody to w tym biznesie podstawa. Bez nich łatwiej o efekt Kamili Zdziebko. Ładnej jest o wiele prościej :)
Doskonale zdaję sobie sprawę, że szafiarska formuła bloga nie jest drogą ukierunkowaną na odniesienie "sukcesu" (za szafiarski uznaję blog prezentujący ciuchy noszone przez autorkę, niekoniecznie zgodne z aktualnymi trendami i bardzo często niewpisujące się w modny w danym czasie kanon kobiecości), ale nie czuję się na siłach jej zmieniać, chociaż dość dobrze orientuję się w trendach i sądzę, że o wiele lepiej od kogoś "z ulicy" umiałabym je ograć.
Prowadzenie bloga osobistego prezentującego na nas najnowsze trendy to ciężki kawałek chleba - trzeba stale "inwestować" w nowe ciuchy (nie zarabiam aż tyle, a nawet gdybym zarabiała, to nie sądzę, bym chciała te pieniądze wydawać na ubrania), być zdyscyplinowaną (współprace, czyli alternatywa dla kupowania ubrań za własne pieniądze, tego wymagają - ktoś, kto płaci za "reklamę" ma w nosie to, że temperatury spadły a Twój szef zmienił Ci grafik), a przede wszystkim mieć urodę modelki. Możemy się złościć i oburzać (zaraz pewnie zjadą mnie za to jakieś ukryte opcje feministyczne), ale największą popularnością cieszą się te blogi, których autorki można bez bólu sklasyfikować jako It Girls.
Wygląd i typ urody to w tym biznesie podstawa. Bez nich łatwiej o efekt Kamili Zdziebko. Ładnej jest o wiele prościej :)
Wiem więc, gdzie nie zajdę, ale dawno temu już się z tym pogodziłam - cenię sobie to, że nie muszę odczuwać presji, mogę wrzucać posty tak często (albo raczej tak rzadko), jak mi się to podoba, pokazywać tu to, co naprawdę noszę (bez silenia się na nadążanie za trendami) i pisać o tym, co przychodzi mi do głowy.
Bez zawracania jej sobie sprawami SEO i innymi niezrozumiałymi dla mnie bzdurami.
Nie muszę spędzać dnia na scrollowaniu Instagrama, analizowaniu statystyk z Google Analytics i zamartwiania się, że kontent nie trafia do targetu - bo i bez tych wszystkich czynności jakoś tam trafia, skoro ilość wejść na mojego bloga utrzymuje się na bardzo dobrym jak na moje hobbystyczne go prowadzenie poziomie (czym szczerze jestem zaskoczona!).
I wiem też, że kiedy cała ta zabawa kiedyś mi się znudzi, to bez bólu będę mogła wylogować się do rzeczywistości.
Poczucie niezależności od kogokolwiek i czegokolwiek jest tym, na czym zawsze zależało mi najbardziej :)
Kiedy zaczynałam blogować naprawdę nie sądziłam, że uda mi się to, co mi się udało - że będzie odwiedzać mnie tyle tysięcy osób każdego miesiąca, że wrzucenie każdego wpisu będzie powodowało tu taki ruch, że pod każdym postem będę znajdować tyle komentarzy, że moje "stylizacje" będą udostępniać rozmaite portale i strony szerujące najlepsze outfity.
Że uda mi się skupić wokół siebie tyle obcych osób oddających głos na moje zdjęcia także w zagranicznych portalach takich jak Chictopia czy Chicisimo.
Że będę bywać na eventach modowych - takich jak Fashion Week (szkoda, że zdechł).
Że uda mi się skupić wokół siebie tyle obcych osób oddających głos na moje zdjęcia także w zagranicznych portalach takich jak Chictopia czy Chicisimo.
Że będę bywać na eventach modowych - takich jak Fashion Week (szkoda, że zdechł).
I że zgromadzę wokół siebie tak wiele fajnych, sympatycznych babek, które na moje nowe zdjęcia będą czekały z niecierpliwością.
A o tym, że kogokolwiek do czegokolwiek zainspiruję nawet nie śniłam - spodziewałam się raczej tego, że na mojego bloga będą zaglądali wyłącznie bliscy znajomi. Okazało się, że tych ta strona mojego życia interesuje najmniej ;P
A o tym, że kogokolwiek do czegokolwiek zainspiruję nawet nie śniłam - spodziewałam się raczej tego, że na mojego bloga będą zaglądali wyłącznie bliscy znajomi. Okazało się, że tych ta strona mojego życia interesuje najmniej ;P
Nie spodziewałam się też tego, że blog tak pozytywnie mnie zmieni - wspominałam Wam wiele razy, że przed blogowaniem byłam zupełnie inną osobą. Zdarzało mi się być bardzo krytyczną wobec innych, nieuznającą racji innych od moich. Blogowanie nauczyło mnie otwartości na drugiego człowieka, rozumienia jego potrzeb i punktów widzenia. Sądzę, że gdybym kiedykolwiek wcześniej należała do jakiejkolwiek większej społeczności, to i ta refleksja zrodziłaby się we mnie wcześniej - ale że zawsze byłam trochę aspołeczna, to i okazji żadnej ku temu nie było.
We własnym mniemaniu odniosłam zatem sukces - i dlatego tak bardzo jestem dumna z Lilly Marlenne by Mar!
Mam nadzieję, że będę blogować jeszcze długo - i że tak długo, jak będę obecna w sieci tak długo też Wy będziecie mi towarzyszyć.
W gruncie rzeczy blogowanie to dobra zabawa - czasami tylko bardzo kosztowna i pracochłonna ;)
W gruncie rzeczy blogowanie to dobra zabawa - czasami tylko bardzo kosztowna i pracochłonna ;)
To teraz czas na przegląd moich "stylizacji" z mijającego roku mojego blogowania!
Nie uwzględniam tu wszystkich zestawów, a jedynie te, które najbardziej mi się podobają!
Tak wyglądałam w listopadzie:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2015/11/sweet-november.html
W grudniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2015/12/kaszkiet-i-ja.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2015/12/prawie-jak-mondrian-ponczo-w-kwadraty.html
W styczniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/01/szelki-lis-i-teczka.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/01/zimowy-look-biel-dzins-i-nowy-melonik.html
W lutym:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/02/pod-krawatem.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/02/cygaretki-i-duga-kamizelka.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/02/paszcz-w-krate.html
W marcu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/03/etniczny-wzor.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/03/kraciaste-ponczo-i-biaa-koszula.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/03/mucha-i-szelki-w-krakowie.html
W kwietniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/04/styl-boho-w-miejskim-wydaniu.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/04/weniany-zakiet-na-chodna-wiosne.html
W maju:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/05/pussy-bow-shirt-and-bowler-hat.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/05/apaszka-trend-sezonu.html
W czerwcu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/06/szerokie-ogrodniczki.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/06/off-the-shoulder-blouse.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/06/w-stylu-boho-bluzka-cold-shoulder.html
W lipcu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/07/boho-maxi-dress.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/07/vyshyvanka.html
W sierpniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/08/seaside-outfit.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/08/boho-style-embroidered-blouse.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/08/pre-fall-bohemian-outfit.html
We wrześniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/camel-jacket-and-boho-vibes.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/bandana.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/almost-like-a-romper.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/ankle-boots-and-fringe-jacket.html
W październiku:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/tomboy-style-OOTD.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/choker.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/ponczo-z-szalika.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/kapelusz-g-by-baczynska-i-kolory-jesieni.html
Liczę na to, że kolejny rok blogowania pozwoli mi na przygotowanie zestawów, z których będę tak dumna, jak dumną jestem z tych - to był naprawdę równy rok: żadnej z tych "stylizacji" się nie wstydzę i we wszystkie wskoczyłabym jeszcze raz.
To chyba dobrze wróży - grunt to odnaleźć swój styl ;)
Buziaki dla Was!
Pozdrawiam - Wasza Mar!
Nie uwzględniam tu wszystkich zestawów, a jedynie te, które najbardziej mi się podobają!
Tak wyglądałam w listopadzie:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2015/11/sweet-november.html
W grudniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2015/12/kaszkiet-i-ja.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2015/12/prawie-jak-mondrian-ponczo-w-kwadraty.html
W styczniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/01/szelki-lis-i-teczka.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/01/zimowy-look-biel-dzins-i-nowy-melonik.html
W lutym:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/02/pod-krawatem.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/02/cygaretki-i-duga-kamizelka.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/02/paszcz-w-krate.html
W marcu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/03/etniczny-wzor.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/03/kraciaste-ponczo-i-biaa-koszula.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/03/mucha-i-szelki-w-krakowie.html
W kwietniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/04/styl-boho-w-miejskim-wydaniu.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/04/weniany-zakiet-na-chodna-wiosne.html
W maju:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/05/pussy-bow-shirt-and-bowler-hat.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/05/apaszka-trend-sezonu.html
W czerwcu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/06/szerokie-ogrodniczki.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/06/off-the-shoulder-blouse.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/06/w-stylu-boho-bluzka-cold-shoulder.html
W lipcu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/07/boho-maxi-dress.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/07/vyshyvanka.html
W sierpniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/08/seaside-outfit.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/08/boho-style-embroidered-blouse.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/08/pre-fall-bohemian-outfit.html
We wrześniu:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/camel-jacket-and-boho-vibes.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/bandana.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/almost-like-a-romper.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/09/ankle-boots-and-fringe-jacket.html
W październiku:
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/tomboy-style-OOTD.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/choker.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/ponczo-z-szalika.html
http://lillymarlenne.blogspot.com/2016/10/kapelusz-g-by-baczynska-i-kolory-jesieni.html
Liczę na to, że kolejny rok blogowania pozwoli mi na przygotowanie zestawów, z których będę tak dumna, jak dumną jestem z tych - to był naprawdę równy rok: żadnej z tych "stylizacji" się nie wstydzę i we wszystkie wskoczyłabym jeszcze raz.
To chyba dobrze wróży - grunt to odnaleźć swój styl ;)
Buziaki dla Was!
Pozdrawiam - Wasza Mar!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.


































