Lista blogów » Mademoiselle Emnilda
Top 5 - piosenki mojej młodości
Zobacz oryginał wt., 04/06/2013 - 14:51Dziś obchodzę urodziny (Tylko błagam, nie składajcie mi życzeń!) i to mnie natchnęło do stworzenia kolejnego posta z gatunku lifestyle, w którym prezentuję pięć piosenek, kojarzących mi się z różnymi okresami mojego życia. Oczywiście takich utworów każdy z nas ma mnóstwo, ale wybrałam te, które mogę okrasić też jakimiś emnildowymi anegdotami. Miłej lektury.
Cichosza - Grzegorz Turnau
Cichosza - Grzegorz Turnau
To pierwszy utwór jaki zarejestrowała moja dziecięca wyobraźnia (poza moją mamą grającą na fortepianie i karmiącą mnie w międzyczasie jajecznicą). Pamiętam, że teledysk lecący w TVP niesamowicie mnie hipnotyzował, tajemniczy ludzik przerażał, a Turnau śpiewający o tym, że "nie ma papieży" intrygował. "No bo jak nie ma papieży, jak jest. I jak to kilku, jak papież jest jeden?" - pytała moja dziecięca głowa samą siebie.
Morał z tego taki, że po porzuceniu twórczości Turnaua na dobrych kilkanaście lat, przeprosiłam, wróciłam i uważam go za najlepszego polskiego artystę. Ever.
Super Fly - Music Instructor
To był bit, goddammit! Gdzieś na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum przeżywałam fascynację różnymi muzycznymi dziwactwami: elektroniką, hip-hopem, a nawet Kelly Familly (żartuję, ich akurat nie znosiłam, a wyciągnięte swetry Angelo uważałam za szczyt lumpiarstwa). W każdym razie udało mi się nawet namówić tatę na kupno kasety Bomfunk Mc's i moje szczęście nie miało wtedy granic.
The Matrix - Protect the innocent
A to kolejne z moich odkryć sprzed dziesięciu lat: techno. Do techno dobrze się tańczyło na szkolnych dyskotekach i w zasadzie tu kończy się moje obcowanie z tą muzyką w praktyce, ponieważ mój mało imprezowy sposób bycia (i rodzicielskie zakazy) nie pozwoliły mi na szerszą jej eksplorację. Może i dobrze, bo teraz zamiast Emnildy pisałaby do Was jakaś Skwarka-Solarka :)
Ale co by nie mówić o techno, niektóre kawałki były naprawdę niesamowite i do dziś słucham ich z pasją.
Wiadomość z ostatniej chwili!
A to kolejne z moich odkryć sprzed dziesięciu lat: techno. Do techno dobrze się tańczyło na szkolnych dyskotekach i w zasadzie tu kończy się moje obcowanie z tą muzyką w praktyce, ponieważ mój mało imprezowy sposób bycia (i rodzicielskie zakazy) nie pozwoliły mi na szerszą jej eksplorację. Może i dobrze, bo teraz zamiast Emnildy pisałaby do Was jakaś Skwarka-Solarka :)
Ale co by nie mówić o techno, niektóre kawałki były naprawdę niesamowite i do dziś słucham ich z pasją.
Moonlight Shadow - DDR Music
Kolejny przykład na to, że techno jest cool! Tego utworu słuchałam w liceum, kiedy musiałam uczyć się histerii... znaczy się historii. Zamiast przysiąść porządnie do książek, które walały się po biurku, półkach i podłodze, ja wolałam siedzieć sobie ze słuchaweczkami przy magnetofonie i wyobrażać sobie, jak to do mojej głowy cudownie napływa wiedza o bitwie pod Kircholmem, a przy następnej odpowiedzi dostaję piątkę. A potem przychodziła szara rzeczywistość i... dostawałam piątkę!
Bole Chudiyan - Kabhi Kushi Kabhie Ghum
Ostatni z utworów stymulował moje szare komórki w czasie mojej pierwszej studenckiej sesji. Był to czas, kiedy spałam 2-3 godziny na dobę, a mój umysł był zaprogramowany tylko na jedno: NAUKA, nauka, Mezopotamia, Ninurta-tukulti-Aszur, Hetyci, Huryci i państwo Mittani. Potrafiłam tańczyć do tej piosenki o 2-giej w nocy, gdzieś pomiędzy piątą kawą, a trzecim pluszem i też wyobrażałam sobie, że jestem najlepsza. Niestety, jako że studia w porównaniu do liceum były na poziomie hard, w tym wypadku słuchanie muzyczki po nocach sprawiło, że z egzaminu dostałam tylko 4+.
Wiadomość z ostatniej chwili!
Mam problem z kontem na facebooku, które zostało - nie wiedzieć czemu - zablokowane, więc zawieszam jego działalność na czas nieokreślony. Mam nadzieję, że wszystko szybko się wyjaśni (choć niechęć i tak pozostanie). Pozdrawiam!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



