Lista blogów » Mademoiselle Emnilda
Top 10. Co mnie wkurza w blogach modowych
Zobacz oryginał sob., 26/10/2013 - 11:51Czasami z nudów siedzę przed komputerem (co za nowatorski sposób spędzania wolnego czasu, no nie?) i wchodzę sobie na różne blogi modowe. Dobór jest przypadkowy, z reguły otwieram najnowsze aktualizacje stron na Polskich Szafach. Przeglądając te strony, uświadomiłam sobie czego i dlaczego nie lubię w blogach ubraniowych.
1. Dwadzieścia takich samych zdjęć. Nigdy tego nie zrozumiem. Czasami, kiedy zdjęcia wyszły fajnie, naprawdę trudno się zdecydować (wiem z autopsji), jednak zaglądając kilka razy, w odstępach czasu, do folderu z fotkami na konkretnego posta, mam swoje pewniaki. Reszta naprawdę nie jest potrzebna. A czy Wy nie dostajecie szału, kiedy na pięciu zdjęciach pod rząd oglądacie lewy profil blogerki?
2. Tona Photoshopa na twarzy. Dobra, zdarza mi się czasem retuszować pojedyncze wypryski na twarzy, ale z reguły jestem sauté, czyli wyglądam jak wyglądam - bez ściemy. Jaki sens ma zaginanie rzeczywistości? Załóżmy że się poprawię, skoryguję, wyszczuplę, upiększę i będę ogólnie cud miód malina, a potem wyjdę na ulicę. Spotkam dawno niewidzianych znajomych lub czytelników bloga i co? No właśnie.
Inną sprawą jest, że wygładzone dekolty i rozmyte Gaussem policzki naprawdę straszą.
3. Projekt Denko. No to jest gruba sprawa. Bo nie dość, że wspomniane 20 zdjęć, to jeszcze są to zdjęcia zużytych opakowań kosmetyków. Posty te częściej pojawiają się na blogach urodowych, ale na modowych też je zauważyłam. Właściwie nazwa dobra, zgrubiłabym ją tylko na DNO.
4. Sesje zdjęciowe. Śmieszy mnie nazywanie kilku zdjęć sesją. To są po prostu zdjęcia. Nawet jeśli robię fajne tło, makijaż i ogólnie przygotowuję wszystko przez pół dnia, to nie nazwałabym tego sesją. Rezerwuję ten termin dla profesjonalistów.
Pytanie retoryczne: Czy jeżeli ktoś ma lustrzankę/lomo, chodzi sobie z tym aparacikiem i cyka wszystko na Insta, wie co to jest matryca i bokeh, a w CV wpisuje sobie magiczne słowo fotografia jako jedyne słuszne hobby, to jest choćby pół profesjonalistą?
5. Błędy ortograficzne. Korzystanie ze słownika nie boli. Serio.
6. Fantazyjne obróbki zdjęć. Bardzo lubię spójne zdjęcia, znaczy się wszystkie utrzymane w jednej stylistyce. Albo postarzone, albo czarno-białe, albo obrobione w jeszcze jakiś inny sposób. Jednak kiedy widzę, że każde foto jest inne - łącznie z negatywem i mapą termiczną - to dostaję oczopląsu i nie wiem, co autor chciał powiedzieć, poza tym, że dzień wcześniej oglądał Predatora.
7. Kopiowanie sieciówek. Problem bardziej merytoryczny niż wizualny, ale kraciaste sukienki, różowe garnitury, białe spódnico-szorty, miętowe marynarki, pastelowe bluzki i koronkowe skarpetki powtarzające się na kilku blogach naraz, sprawiają, że można się - za przeproszeniem - porzygać tęczą.
8. Posty sponsorowane. Kampanie są oczywiście coraz bardziej idiotyczne. Już nie chodzi o to, że blogerka, która nienawidzi sportu testuje nowe Nju Balansy w maratonie. Teraz reklama jest inteligentna, prawie że podprogowa. Zdjęcie deski rozdzielczej na Insta i podpis: Jadę sobie Maluchem na Feszynłik. Niby nic, a lokowanie produktu się odbywa. Dobrze, że w przypadku sławetnej kampanii Domestosa nie było zdjęć tych innych desek. Ekhm.
9. Konkursiki! Kochane mam dla Was dzisiaj rozdanie! Jak mi się przed oczami pojawi takie zdanie, to wyłączam bloga. Jak do tej pory wygrałam tylko w gimnazjalnym konkursie wiedzy o AIDS koszulkę z napisem: Nie daj się HIV - noś gumki, czy coś w tym stylu, więc jak widzicie nie mam szczęścia do takich rzeczy.
10. Bufonada. Zdjęcia torebek od Tiffany'ego czy innego Diora i to torebek papierowych, jako namacalnego dowodu wysokiej pozycji społecznej. Zdjęcia z Nju Jork łiku, Łorsoł łiku, Pcim feszyn filozofy i innych imprez. Zdjęcia z Kupiszem, PaJacykowem, nową obudową Ajfona, nowymi pazurkami, sushi, kawą ze Starbunia, breloczkiem LV. Osobny post o świeczkach Jaki Kandle. A do tego wszystkiego ta wiedza tajemna o której nie mają pojęcia tacy jak ja: o nowej kolekcji Hansa Klossa i Karela Gotta. Prawdziwy hajlajf!
Pewnie, cóż, myślicie sobie teraz: Ale to jest krowa z tej Emnildy! Ale wiecie co? Nie będę wyprowadzać Was z błędu :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



