Lista blogów » Mon Cherries

They are real, czyli recenzja Rapid Lash

Zobacz oryginał


Czwarty czwartek listopada, czyli święto dziękczynienia. My go nie obchodzimy, ale uznałam, że jest to idealny dzień, aby obwieścić wszem i wobec za co ja czynię dzięki :)
Za RAPID-LASH! :)

rapidlash2.jpg

O Rapid Lash długo pisać nie trzeba. W sieci znaleźć można całe mnóstwo informacji, , zdjęć i opinii. O samym produkcie najlepiej przeczytać na www producenta: (kilk), a o jego efektach na jakimkolwiek forum czy blogu poświęconym temu tematowi. A jeżeli komuś nie chce się szukać, a przypadkiem trafił do mnie, to poniżej krótka recenzja.
Zacznijmy od tego, że nigdy nie byłam posiadaczką firany rzęs. Z natury rzęsy mam raczej liche (w znaczeniu, że delikatne i krótkie), a do tego jasne. Używam oczywiście tuszu, ale szału nigdy nie było. Do czasu. Do czasu zakupienia RL.
Obecnie mam już drugie opakowanie. Jestem nieustająco zachwycona efektami i nie sądzę, abym szybko przestała go używać. Nie jest to najtańsza odżywka do rzęs (ok 200 PLN za tubkę, która starcza na ok 3 miesiące), ale efekty są naprawdę imponujące (w porównaniu z tym jak było). Oczywiście nie od początku było różowo. Mało powiedziane. Początek stosowania był tragiczny! Nie wiem czym to się ma, ale przez pierwsze 3 do 4 tygodni rzęsy wypadały mi na potęgę. Efekt zupełnie odwrotny do oczekiwanego. Przy każdym demakijażu traciłam ok 4-6 rzęs, a czasami nawet więcej i miałam ogromną chęć wyrzucić RL do kosza. Jednak uparcie wierzyłam, że nie mogę mieć, aż takiego pecha i nie jest tak, że RL działa na miliony kobiet, a na mnie jedną nie. Chociaż z moim szczęściem... Anyway. Byłam jednak dzielnie uparta lub uparcie dzielna i używałam. Używałam, używałam i używałam, aż około 6 tygodnia stosowania zdałam sobie sprawę, że rzęsy już nie wypadają, za to przy malowaniu ich tuszem muszę bardzo uważać, aby nie pobrudzić sobie powiek, bo są tak długie i wywinięte! A wywinięte są do tego stopnia, że muszę malować je od strony powieki, pochylając je ku dołowi, aby się odkręciły - brzmi bez sensu, ale to prawda. Od wielu osób (które nie wiedziały o RL) usłyszałam, że mam bardzo ładne rzęsy, czy używam zalotki, czy może przedłużałam?
Jak już wspominałam to moje drugie opakowanie - pierwszą tubkę zakupił mój chłopak, który był w tym czasie w USA, drugą zamówiłam na allegro.
Martwi mnie trochę, że w chwili obecnej rzęsy znowu strasznie wypadają - 4 i więcej dziennie - zupełnie jak na początku stosowania. Tłumaczę sobie, że to z powodu żywotności rzęs - ot wypadają te które urosły pod wpływem RL i zaraz będą nowe. Tnz. nowe już są, pytanie tylko czy odrosną na oczekiwaną (jak poprzednie) długość. Tak czy siak nadal są dłuższe niż kiedykolwiek :)
Z efektów ubocznych, o których warto wspomieć, to (poza początkowym niemożebnym wypadaniu rzęs) szczypiące oczy, gdy produkt dostanie się do środka i lekko przekrwione oczy (ale ja zawsze miałam z tym problem, więc ciężko mi ocenić czy się nasilił).
Zostawiam Was ze zdjęciami na dowód. Nie są to może najlepsze zdjęcia, ale to co trzeba widać (chociaż na żywo wygląda o wiele lepiej).
A, i jeszcze jedno, końcówki są przeźroczyste, więc bez tuszu nie da rady.
rl.JPG DSC_0995.JPG
I anty-wisienka na torcie, czyli zdjęcie sprzed RL. Gdzie te rzęsy???
IMG_5771.JPG


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.