There's no place to go.
Zobacz oryginał sob., 29/12/2012 - 20:56Już jutro wsiądę w pociąg, żeby pojechać do miejsca, w którym, wraz ze znajomymi planuje spędzić sylwestra. Odkąd pamiętam, Oka i ja, w ostatni dzień w roku, robimy rachunek zysków i start poprzednich 12 miesięcy. Ale nie lubię rozmyślania pt. Co by było, gdybym wtedy..., w moim słowniku nie ma żadnego "co by było". Staramy się zaplanować każdy aspekt swojego życia, ale od czasu do czasu dostajemy podkręconą piłkę, której wcale nie było w naszych planach. Każdy czuje się wtedy tak, jakby zjeżdżał po równi pochyłej, nie mając większego wpływu na rezultaty wydarzeń. I czasami to, co z pozoru wydaje się negatywne, może okazać się pierwszym krokiem do sukcesu. Często trafiam na coś zupełnie przypadkowo i zawsze wierze, że każda sytuacja tak naprawdę ma pozytywny finał. Nawet jeśli nie idzie coś po mojej myśli, to jednak jest to jakaś nauka na przyszłość. Może warto, w tych wszystkich przykrych momentach, wyobrazić sobie, że to co się dzieje jest częścią doskonałego planu życiowego, pisanego specjalnie dla nas. Gdy oglądam się za siebie, widzę jasno, że zakręty i zwroty, których pełno było w ubiegłych latach, zawsze kończyły się dobrze. Z takim podejściem może nie jestem zbyt romantyczna i marzycielska ale po prostu nie lubię tkliwego rozpamiętywania i bezustannego wracania do tego co było.
Ponoć jeśli jest w nam czymś zbyt wygodnie, to znaczy, że wyglądamy w tym źle. Ale dzisiejsza stylizacja jest wyjątkiem od powyższej zasady (;
spodnie, koszula - h&m
kamizelka - Tally Weijl
buty - Tmberland
bransoletki - Magic Box
chusta - sh
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



