Sweet November, please be good to me.
Zobacz oryginał pt., 02/11/2012 - 18:27
Wczoraj powinnam witać listopad, ale oczywiście mam mały poślizg. To takie częste, niezwykle nudne chciałoby się powiedzieć. Ale z opóźnieniem, czy bez niego - mamy listopad. Jesień pełną parą, czas zimowy, za oknem ciemno. Bywa zimno. Tutaj jednak nie ma dramatu. Poza zimnymi wieczorami jest całkiem przyjemnie. Listopad zawsze należał do moich najgorszych miesięcy razem z marcem chyba... Takie długie, ciemne, zimne. Mierne i złe. W tym roku postanowiłam zmienić nastawienie. Przecież listopad to prawie grudzień, a grudzień to Gwiazdka, którą uwielbiam, kocham i wielbię. Pierwszy raz w tym roku mogę powiedzieć - idą Święta. Powolutku, są jeszcze daleko, ale już idą. Cudownie. Nie ma czasu na jesienne depresje, smutki i melancholie. Dlatego też serwuję sobie i oczywiście Wam dawkę koloru. Na dobry, optymistyczny początek. Lubię początki. I końce w sumie też, bo zwiastują kolejne początki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



