Lista blogów » Lumpexoholiczka
Placki ziemniaczane z oscypkiem i żurawiną... No i deser. Pycha!
Niżej : Mainstream pełną gębą. Browar/wódeczka do schaboszczaka. Panie w gumowych japonkach i różowych kozaczkach (jak żałuję, że nie cyknęłam foty!).
+ Kolorowe kapelusze rodem z Sopotu i opcja full make-up. Do tego smażing, plażing i kto wie jeszcze co.

SUMMERTIME #PART I
Zobacz oryginał śr., 07/08/2013 - 01:17Przerzucam zdjęcia i wciąż nie mogę się nadziwić... Gdzie ja do cholery byłam! Lato w górach spędzałam tylko raz. Wieki temu. Jednak biorąc pod uwagę to co wtedy zobaczyłam równie dobrze mogłabym powiedzieć, że nigdy w Tatrach nie byłam. 10 lat temu szczytem moich możliwości był Nosal. Natomiast największą atrakcją rajd po Krupówkach (shame on me!) Tym razem, jeszcze zanim moja zgrabna noga na nich stanęła, wiedziałam, że to zetknięcie będzie dla mnie torturą. Zakurzone, wypalone ostrym słońcem pamiątki. Biały (niegdyś) miś, obscenicznie zaczepiający panie po 40 roku życia. Wyblakłe karykatury, sfatygowane portrety. Morze chińszczyzny. Góry plastiku. Wszystko jarmarczne i irytujące, zanurzone w smrodzie końskiego łajna. Trochę nawet smutne. I jeszcze ci ludzie, którzy wybierają to wszystko zamiast natury. No pojąć tego nie potrafię.
JAWORZYNKA, CZARNY STAW GĄSIENICOWY, KOŚCIELEC
Dobra, ponarzekałam trochę to teraz mogę z czystym sumieniem się pozachwycać. Pierwszego dnia naszym celem był Czarny Staw Gąsienicowy. Wybraliśmy drogę przez Jaworzynkę. Równie piękną, co męczącą. Zwłaszcza dla kogoś kto na co dzień ze sportem za wiele do czynienia nie ma. To znaczy dla mnie.
Po dłuuuugim marszu dotarliśmy do Murowańca. Zwykłe naleśniki z serem smakowały tam jak marzenie!
Cel został osiągnięty.
Czarny Staw jest niesamowity!

Na miejscu byliśmy około 12.00. Nie czułam zmęczenia. Przeciwnie. Patrząc na majestatyczne szczyty otaczające staw i wspinające się na nie małe punkciki, chciałam ruszyć wyżej, i wyżej.
Wczesna pora oraz słońce skutecznie zachęcały do dalszej wędrówki. Wybraliśmy Kościelec...


Niestety jakieś 15, może 20 minut przed dotarciem na górę musieliśmy zawrócić. Usterka techniczna plecaka (shit happens!) pokrzyżowała nam plany. Zdruzgotana otarłam łzy rozczarowania i pożegnałam się z moim pierwszym (prawie zdobytym) szczytem. Marnym pocieszeniem było to, że Kościelec zanurzony był w gęstej mgle i jak zapewniali wracający z niego ludzie na górze oprócz białego mleka wkoło nic nie było widać.
Medytacja na skałach uspokoiła moje skołatane nerwy ;)
DOLINA CHOCHOŁOWSKA
Po wycisku jaki zafundowałam sobie pierwszego dnia, środę spędziliśmy lajtowo. Relaksując się podczas 20 km spacerku po Dolinie Chochołowskiej.
Warto tam iść chociażby z jednego powodu. W tamtejszych bacówkach dostaniecie najlepsze na świecie oscypki. Serio!
Po wycisku jaki zafundowałam sobie pierwszego dnia, środę spędziliśmy lajtowo. Relaksując się podczas 20 km spacerku po Dolinie Chochołowskiej.
Warto tam iść chociażby z jednego powodu. W tamtejszych bacówkach dostaniecie najlepsze na świecie oscypki. Serio!




Placki ziemniaczane z oscypkiem i żurawiną... No i deser. Pycha!


MORSKIE OKO I CZARNY STAW POD RYSAMI
Droga do Morskiego Oka nie jest zbyt ekscytująca, ale pewnych puntów tatrzańskiego must see nawet ja nie mogłabym ominąć.
Jeśli tam wrócę to tylko mimochodem w drodze na Rysy :)
Jeśli tam wrócę to tylko mimochodem w drodze na Rysy :)

Wyżej: Wodogrzmoty Mickiewicza.
+ Kolorowe kapelusze rodem z Sopotu i opcja full make-up. Do tego smażing, plażing i kto wie jeszcze co.
A 180 metrów wyżej spokój, cisza i warte zachodu widoki.

Drogo na Rysy, kiedyś tu wrócę!

Fotografując połamane przez halny drzewa czułam się jak Carrie Bradshaw w butiku Manolo Blahnika. Nie mogłam oderwać od nich oczu. Były doskonałe. W doskonałym świetle. Pamiętam, że naszła mnie wtedy zupełnie abstrakcyjna myśl: "Rzuć miasto i zamieszkaj w górach!" Uspokajam. Już mi przeszło. Ale z trudem powstrzymałam się, żeby nie wstawić tu wszystkich zdjęć jakie zrobiłam w tamtym miejscu.



I ostatni rzut oka na Oko.


ZDJĘCIA : Ja i Maciej
C D N
***
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



