Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Subiektywna lista rzeczy, które warto gromadzić w szafie plus inspiracje.
Zobacz oryginał wt., 31/03/2015 - 11:46Odbiegnę dzisiaj od tematyki capsule wardrobe, którą wałkowałam przez trzy ostatnie posty, w przeciwnym kierunku. Co by się za zaszufladkować kompletnie, bo ja jestem gdzieś pomiędzy ;).
Mogłoby się wydawać, że każda szafa powinna obfitować w różnorodne egzemplarze. Białe t-shirty nie powinny się powielać, spodnie w najróżniejszych fasonach, generalnie co byśmy z garderobianych czeluści nie wyciągnęły - będzie to unikat (w skali naszych ubrań, oczywiście). Szczerze? Dla mnie to totalna bzdura. W ten sposób idealnej garderoby nie zbudujemy, owszem powinna ona być zróżnicowana, lecz w stopniu umiarkowanym. Przede wszystkim ma być funkcjonalna. Co dla mnie właściwie znaczy funkcjonalność? Chociażby to, że skoro dobrze czuję się w rzeczach z ekoskóry tudzież skóry naturalnej, dlaczego miałabym nie mieć 5 kurtek ramonesek w różnych kolorach, czy 10 spódnic, każda w innym fasonie. To samo tyczy się białych t-shirtów wspomnianych na samiutkim początku. Jeżeli jest to nasza bazowa część garderoby, którą nosimy często i gęsto, posiadanie 5 egzemplarzy (ale może niekoniecznie identycznych) nie jest błędem. Wydaje mi się, że temat porządkowania ubrań jest strasznie generalizowany, a wszelkie porady zbyt ogólnikowe. Dlatego dzisiaj, trochę na przekór tym wszystkim mądrościom, którymi raczą nas modowe portale, zaprezentuję moją listę rzeczy, których nigdy w szafie nie będę mieć za dużo - bo je uwielbiam, stanowią one bazę mojego ubioru i jestem przekonana, że za 10 lat będę je lubić tak samo jak teraz.
Pierwsza grupa to skórzane kurtki. Moim ulubionym fasonem jest ramoneska, ale może to też być zwykła prosta kurteczka. W mojej domowej kolekcji mam już czarną, beżową, jasną z frędzlami, brązową, białą i granatową (ostatni łup lumpeksowy ze skóry jagnięcej) i niedługo pojawi się błękitna. Jeżeli trafiłabym gdzieś (czyli w SH najprędzej) na kolejną, kupię ją bez wahania. Mam również słabość to skórzanych spódnic i jak się domyślacie także ich pokaźną gromadkę znajdziecie w mojej szafie.
Drugi (chyba najpokaźniejszy) zbiór w mojej szafie to jeansowe spodnie. Jeans zdecydowanie rządzi odkąd pamiętam, zmieniają się tylko fasony, które są na topie. Przeszłam dzwony, szwedy, proste nogawki, rurki, zwężane nogawki, boyfriendy, girlfriendy i pewnie milion innych fasonów, których nawet nie potrafię wymienić i na dzień dzisiejszy wiem, że najbardziej lubię te fasony gdzie nogawki są raczej zwężane.
Białe koszule - mam totalnego hopla na ich punkcie, dopasowana, luźna, oversize, bawełniania, szyfonowa, z haftami, z luźnym dekoltem, ze wstawkami z koronki, z kołnierzykiem czy bez kołnierzyka. Kocham je wszystkie i prędzej kupię następną bielinkę zamiast przykładowo szarej czy brązowej.
Sportowe obuwie. Począwszy od trampek, tenisówek na adidasach skończywszy. Uważam, że raczej jest to taki typ buta, który nadmiernie eksploatowany szybko się niszczy. A przecież nie chcę żeby moja ostatnia tego typu zdobycz (New Balance) zakończyła żywot po 3 miesiącach intensywnego noszenia. Lepiej nosić je na zmianę z Nike, Converse'ami i resztą mojej bandy.
Jeansowe szorty. Dla mnie po prostu klasyk. W tej chwili mam około 6-7 par (szafa jest wysoko nie chce mi się sprawdzać ;)), wszystkie mi się podobają i nie widzę absolutnie żadnego powodu dla którego miałabym się pozbyć którejkolwiek z nich.
Wszystkie zdjęcia niestety nie są moją własnością, bo jakby były zapewne te rzeczy miałabym w szafie. Pozostają w sferze moich marzeń i chociaż mam mnóstwo ich odpowiedników, nie pogardziłabym żadnym egzemplarzem i z pewnością znalazłoby się na nie jeszcze mnóstwo miejsca ;)
Zdjęcia pochodzą z www.pinterest.pl
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






























