Lista blogów » Mademoiselle Emnilda
Styczniowy. Mix #6
Zobacz oryginał sob., 10/01/2015 - 11:38Nowy Rok już dawno minął, a ja nie zdążyłam zaprezentować jeszcze nowości z grudnia, czyli, między innymi, prezentów od Włóczykija Gwiazdora, które w tym roku odpakowywałam przeszło godzinę. Gwiazdor tegoroczny wymyślił mi bowiem zabawę polegającą na szukaniu prezentów za pomocą listownych wskazówek, a tych było aż 12. Zanim przeczytałam liściki (listy w zasadzie, a i rymowanki się zdarzały oraz zagadki), zanim znalazłam każdy podarek oklejony szczodrze taśmą klejącą, owinięty w papier folię i wstążeczkę, minęło mnóstwo czasu. Dzisiaj zadanie jest już ułatwione, bo wystarczy sobie tylko przewinąć zdjęcia :) Oprócz świątecznych podarków jest też we wpisie kilka innych nowości, tak więc zapraszam do oglądania.
......
Najważniejsze są broszki. Broszki zdecydowanie wygrały wszystkie prezenty, tym bardziej, że te dwie, które są wykonane techniką mikromozaiki (i które są trochę kiepsko widoczne, dlatego, że o tego typu wyrobach planuję osobny wpis i wówczas pokażę je w pełnej krasie), znalazłam na Allegro ja i to ja chciałam je kupić (no dobra, zastanawiałam się), ale ktoś mi je podstępnie sprzed nosa sprzątnął i jak się okazało był to tegoroczny Gwiazdor (skubany!). Osobnik ten, już nie pierwszy raz wycina mi taki numer i mam poważne podejrzenia, że kolaboruje z Włóczykijem:) No nic, broszki są już szczęśliwe w mojej kolekcji razem z trzecią - rosyjską, ręcznie malowaną na drewnie, która również jest bardzo piękna i wspaniale ozdabia zimowe swetry.
Książek we wpisie z nowościami również nie mogło zabraknąć. Strasznie jestem ciekawa tej Książki dla dzieci Akunina, ale na razie zaczytuję się w Emancypantkach i przekonuję (po raz kolejny), że Prus to jeden z moich ulubionych polskich pisarzy. Z reguły, czytając powieść czuję się jak ukradkowy podglądacz życia bohaterów. Rzadko kiedy uczucia postaci są moimi uczuciami, a Prus pisze jakoś tak niesamowicie, że choć nieraz problemy jego bohaterów są mi obce w realnym życiu, to emocjonalnie jestem z nimi jako ich przyjaciółka, osoba biorąca udział w wydarzeniach powieści, a nie tylko obserwator. Nie mam pojęcia jak on to robi, ale jestem pod wrażeniem.
Niebezpieczeństwa Onanizmu to przedruk pracy wydanej w 1825 roku, która zawiera świadectwa strasznych chorób, jakie nawiedziły osoby oddające się tego rodzaju praktykom. Poza tym w tej niewielkiej książeczce autor zamieścił tez szereg porad jak onanistów wykrywać, jak czuwać nad ich cnotą i jakie kuracje im aplikować. W swojej kolekcji mam także wydany w tej serii Esej teoriofizyczny i metodyczny "Sztuka pierdzenia", który został napisany we Francji w 1751r.. Obie książki prócz ciekawego wydania, posiadają również wymowne ilustracje.
Pudełeczko na drobiazgi w stylu pin-up to z kolei prezent od mojej mamy.
Kilka nowości kosmetycznych. Szczególnie polubiłam pomarańczowy olejek do kąpieli, którego działanie nawilżająco-natłuszczające pozostawia wiele do życzenia, ale zapach i piana są boskie :) Zestaw z Avonu dostałam od cioci Włóczykija. Do tuszu się nie przekonałam (choć czasem będę używać), bo po prostu od 10 lat jestem wielbicielką 2000 Calorie Dramatic Look firmy Max Factor, który ma dla mnie same plusy. Przystępną cenę, fajną szczoteczkę, która nie skleja rzęs no i lubię to, że jest tylko pogrubiający (mam dość długie rzęsy, więc jak czasem wypróbuję pogrubianie i wydłużanie naraz, wyglądam jak w sztucznych). Zmywacz do oczu może być, a i test Beyonce Midnight Heat wypada dobrze i choć dużej butelki nie kupię, to tester z chęcią zużyję.
Nowy gadżet w stylu chińskim - ręcznie malowany talerzyk, który zdobi pokój dalekowschodni.
Dziadek do orzechów był moim marzeniem od dawna (w 2009 roku przygotowałam nawet wpis inspirowany tą magiczną historią). Wreszcie mam swój egzemplarz, ale choć jest to bardziej leśny dziadek niż oficer wojsk, to cieszy mnie ta jego nietypowość. Jakby co, to nazywa się Heinrich Ludwig.
A to już noworoczne podarki od mojej mamy - oba cieszą mnie równie mocno. Stara, aksamitna serweta ma na środku wymalowaną nocną scenkę rodzajową, która zawsze mnie fascynowała, bo czerń materiału i cieniowanie farbami nadają jej prawdziwości (pokażę ją niedługo w pełnej ostrości). No więc w końcu mama się zlitowała i mi ją podarowała. Jako że serweta ma dość nietypowy kształt (jest bardzo długa i wąska), to powieszę ją nad drzwiami dalekowschodniego pokoju, żeby była widoczna w całej okazałości.
......
A na koniec albumy, na które czaiłam się już od dłuższego czasu. Niestety, ogromy wybór w tej serii oraz wysokie ceny sprawiły, że decyzję o zakupie odkładałam "na później". Całkiem niedawno znalazłam na Allegro sklep, który część tych tytułów sprzedaje w bardzo fajnych cenach, dlatego zdecydowałam się w końcu na zakup. Wybrałam trzy książki, za które z przesyłką zapłaciłam ok. 90 zł. W razie czego szukajcie użytkownika profit10 ze Skierniewic.
......
Pięknie dziękuję za uwagę, do zobaczenia w następnym miksie!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



