Lista blogów » Amour-15
STUDNIÓWKA
Zobacz oryginał ndz., 12/01/2014 - 21:41Cześć :)
Szczerze mówiąc dopiero po 18 wygrzebałam się z łóżka, ale na usprawiedliwienie dodam, że ze Studniówki wróciłam rano :D. Nie wiem od czego zacząć, więc może zwyczajnie od początku... ;-)
Pierwszym etapem przygotowań było oczywiście kupienie sukienki. To do niej dobierałam dodatki / paznokcie / makijaż / fryzurę. Nie miałam jakiegoś wymarzonego typu, nie chciałam długiej sukienki, nie chciałam dwóch sukienek - chciałam jedną, konkretną. W sieciówkach roiło się od cekinów, które niespecjalnie trafiają w mój gust. Po caluśkim dniu poszukiwań, w ostatnim z możliwych sklepów czekała na mnie sukienka, która po prostu skradła moje serce :) Narodziło się jeszcze kilka wątpliwości, ale ostatecznie zabrałam ją ze sobą do domu. Sukienka : A. Rudzka
Sukienka już jest, więc zaczęło się poszukiwanie całej reszty. Buty miałam upatrzone od dłuższego czasu, niestety jak już się po nie wybrałam zwyczajnie ich nie było. Zaczęłam szukać innych i w ostateczności kupiłam dwie pary: czarne od Kati , kremowe od Gina Piacci.
Ostatecznie poszłam w kremowych, miałam je na polonezie i pewnie do 22, później ubrałam zwykłe baleriny. Kolejnym aspektem były dodatki, o które już nie było trudno. Kopertówka, którą szczerze mówiąc i tak trzymałam w dużej torebce jest z sh i kosztowała mnie 2 zł :D Różyczka miała myć ozdobą do włosów, ale miałam ją na ręce, biżuterię kupiłam na allegro ;)
Zostało tylko dokupienie pierdół typu podwiązka, wsuwki, rajstopy i całość była już gotowa. Zrezygnowałam z bolerka / szala / marynarki - jakoś nie mogłam znaleźć nic co by mi się podobał. Mój zestaw na studniówkę wyglądał następująco:
W piątek byłam u kosmetyczki na paznokcie. Zdecydowałam się na hybrydowy french żeby bez szwanku wytrzymał do następnego tygodnia. W sobotę zaś po 14 pojechałam do fryzjerki - z tyłu głowy miałam zrobioną kokardę - naturalnie osobom z Lubaczowa polecam salon fryzjerski Julka przy Ul. Kolejowej ;) O 15:30 wybrałam się do kosmetyczki, która spełniła wszystkie moje prośby i pomalowała mnie tak jak chcę. Bardzo profesjonalne podejście, bo wiem, że niektóre kosmetyczki z góry narzucą swoją wizję i nie liczą się ze zdaniem Klientki. Paznokcie jak i makijaż robiłam w salonie kosmetycznym Orchidea (koło sklepu Pióro - dawne wszystko dla domu). Nie mam jednak zdjęć makijażu ani fryzury, ale wrzucę tu jeszcze zdjęcia od fotografa jak tylko dostaniemy ;)
Całość imprezy oceniam pozytywnie, nie specjalnie podobała mi się orkiestra, katering za to był w miarę okej. Wybawiłam się konkretnie! :) Za tydzień czeka mnie kolejna studniówka ;)
Tyle na dziś, mam nadzieję, że przynajmniej części z Was spodoba się moja sukienka. Nie chciałam długiej, nie czuję się w takich dobrze, a komfort liczył się najbardziej :) Mieliście już swoją studniówkę ?
Pierwszym etapem przygotowań było oczywiście kupienie sukienki. To do niej dobierałam dodatki / paznokcie / makijaż / fryzurę. Nie miałam jakiegoś wymarzonego typu, nie chciałam długiej sukienki, nie chciałam dwóch sukienek - chciałam jedną, konkretną. W sieciówkach roiło się od cekinów, które niespecjalnie trafiają w mój gust. Po caluśkim dniu poszukiwań, w ostatnim z możliwych sklepów czekała na mnie sukienka, która po prostu skradła moje serce :) Narodziło się jeszcze kilka wątpliwości, ale ostatecznie zabrałam ją ze sobą do domu. Sukienka : A. Rudzka
Sukienka już jest, więc zaczęło się poszukiwanie całej reszty. Buty miałam upatrzone od dłuższego czasu, niestety jak już się po nie wybrałam zwyczajnie ich nie było. Zaczęłam szukać innych i w ostateczności kupiłam dwie pary: czarne od Kati , kremowe od Gina Piacci.
Ostatecznie poszłam w kremowych, miałam je na polonezie i pewnie do 22, później ubrałam zwykłe baleriny. Kolejnym aspektem były dodatki, o które już nie było trudno. Kopertówka, którą szczerze mówiąc i tak trzymałam w dużej torebce jest z sh i kosztowała mnie 2 zł :D Różyczka miała myć ozdobą do włosów, ale miałam ją na ręce, biżuterię kupiłam na allegro ;)
Zostało tylko dokupienie pierdół typu podwiązka, wsuwki, rajstopy i całość była już gotowa. Zrezygnowałam z bolerka / szala / marynarki - jakoś nie mogłam znaleźć nic co by mi się podobał. Mój zestaw na studniówkę wyglądał następująco:
W piątek byłam u kosmetyczki na paznokcie. Zdecydowałam się na hybrydowy french żeby bez szwanku wytrzymał do następnego tygodnia. W sobotę zaś po 14 pojechałam do fryzjerki - z tyłu głowy miałam zrobioną kokardę - naturalnie osobom z Lubaczowa polecam salon fryzjerski Julka przy Ul. Kolejowej ;) O 15:30 wybrałam się do kosmetyczki, która spełniła wszystkie moje prośby i pomalowała mnie tak jak chcę. Bardzo profesjonalne podejście, bo wiem, że niektóre kosmetyczki z góry narzucą swoją wizję i nie liczą się ze zdaniem Klientki. Paznokcie jak i makijaż robiłam w salonie kosmetycznym Orchidea (koło sklepu Pióro - dawne wszystko dla domu). Nie mam jednak zdjęć makijażu ani fryzury, ale wrzucę tu jeszcze zdjęcia od fotografa jak tylko dostaniemy ;)
Całość imprezy oceniam pozytywnie, nie specjalnie podobała mi się orkiestra, katering za to był w miarę okej. Wybawiłam się konkretnie! :) Za tydzień czeka mnie kolejna studniówka ;)
Tyle na dziś, mam nadzieję, że przynajmniej części z Was spodoba się moja sukienka. Nie chciałam długiej, nie czuję się w takich dobrze, a komfort liczył się najbardziej :) Mieliście już swoją studniówkę ?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




