Statkiem po... spódnicy
Zobacz oryginał ndz., 11/06/2017 - 23:50
Statystyki mam dosyć słabe, jest czerwiec a ja dopiero 3 post wstawiam na bloga... No trudno, uprawiam teraz prawdziwy slow sewing, najpierw długo nad czymś rozmyślam, później powoli realizuję i dobrze mi z tym :)
Uszyłam spódnicę, bawełnianą, wygodną, pasującą do mojej figury. Wykrój miałam już sprawdzony, dwa lata temu szyłam z niego sukienkę - 2C/D Szycie krok po kroku 1/2014. Całe szczęście rozmiar nadal pasował, więc nie musiałam rysować nowego wykroju, co bardzo przyspieszyło pracę. Tak jak przy sukience i tym razem musiałam spódnicę skrócić i zwęzić po bokach. Jako zapięcie użyłam granatowych nap, z którymi pomógł mi mąż. Na nic ćwiczenia z ciężarkami czy kettlem, do niektórych czynności niezbędny jest facet ;)
To moje pierwsze wyjście w tej spódnicy i już ją uwielbiam, a często zdarza mi się marudzić na to co uszyłam i dopiero po czasie doceniać (tak też było z sukienką vichy z naszywkami którą po pewnym czasie bardzo polubiłam). Na pewno często będę ją nosić ze zwykłym białym t-shirtem, a może uszyję do kompletu jakąś bluzkę bez rękawów... Najpierw jednak zajmę się projektem kolejnej spódnicy :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.













