simply the best
Zobacz oryginał czw., 23/01/2014 - 21:01Sukienka z dzisiejszego posta znana jest dość dobrze w modnym blogowym światku, zaś w niemodnym, który lubię za uszczypliwość, czasami bawiącą do łez, cieszy się całkiem złą sławą. W pewnym sensie zasłużenie. Sukienka ta jest jednym z przykładów kopiowania, które blogerzy, mniej lub bardziej często, określają mianem "inspiracji". Pierwowzór wykonany został z innego, bardziej sztywnego, materiału i jest zdecydowanie krótszy. Wyprodukowała go firma Simple i wyceniła na kwotę ok 700 PLN. Obiektywnie patrząc - dużo. Fakt, sukienka Simple wygląda bardziej efektownie, ale na zimę, do szkoły, czy pracy się nie nadaje.
Ja do kupowania przesadnie drogich ciuchów nie mogę się przekonać. Pewnie wynika to z tego, że zwykle zakładam rzeczy po kilka razy, a następnie lądują one na dnie szafy. Duże wydatki się nie amortyzują ;) Zupełnie odrębną historią są wydatki na produkty niszowe i unikatowe, luksusowe lub takie, które będą (o ile naprawdę będą) służyć nam przez lata. Ale co zrobić, gdy jakaś rzecz podoba nam się tak bardzo, że logika schodzi na drugi plan? Powinniśmy zaszaleć, czy też kupić coś podobnego za niższą cenę, a może nie kupować wcale? Ja w takich sytuacjach staram się odpuścić, a gdy sie to nie uda - wybieram opcję nr 2. Wiem, że decyduję się (jak w przypadku dzisiejszej kiecki) na imitację - określenie "podróba" rezerwuję dla rzeczy wykorzystujących bezprawnie nazwy handlowe (klasyfikacja na własny użytek). Tak długo, jak jestem w stanie nazwać rzeczy po imieniu i przyznać się do imitacji, a nie wymyślać bajki o inspiracjach, nie mam z tym problemu :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.













