Lista blogów » Neonowa Strzała

off shoulder

Zobacz oryginał
IMG_0062%2BNS%2BK.JPG
IMG_0028%2BNS.JPG
IMG_0073%2BK%2BNS.JPG
IMG_0045%2BNS.JPGIMG_0078%2BNS.JPG
IMG_9977%2BNS.JPG
 bluzka TUTAJ | spódnica sh | torebka Paulina Schaedel | bransoletki H&M, House of Mima | klapki H&M



Ostatnio doszłam do wniosku, że jestem dziwna i skora do modowych poświęceń, a tekst, który nieraz przeczytam w Internecie: chcesz wyglądać modnie, to niestety musi być niewygodnie, pasuje do mnie idealnie (choć nie staram się na siłę wyglądać modnie i nie podążam ślepo za trendami, czyt. nie wcielam każdego trendu w mój styl i również nie zależy mi na odwzorowywaniu sylwetek z pokazów; tak dla przypomnienia)(a, i z reguły zdanie te tyczy się noszenia szpilek).
 
Mam obsesję na punkcie rzeczy, które są cholernie niepraktyczne, ale za to robią szał. Oczywiście, w trakcie ich wyboru czy podczas zakupu niekoniecznie o tym myślę, a przypominam sobie o tym fakcie dopiero po wyjściu z domu i napotkaniu pierwszych trudności. I do tych niepraktycznych, ale w moich oczach jakże szałowych rzeczy, z pewnością należą ubrania "off shoulder" (przecież fajnie jest ciągle poprawiać dekolt), maksi spódnice/sukienki (odlotowo jest się zaplątać we własne ubranie goniąc autobus), małe torebki (nie, wcale nie potrzebuję miliona rzeczy i nie noszę dodatkowo szmacianej torby...) i pomadka na ustach (ok, nie tym razem, jednak dość często gości na moich ustach i jest niepraktycznym niezbędnikiem dla efektu :D)(Ile razy rezygnowałyście z jedzenia lub napoju na rzecz utrzymania kolory na ustach? No właśnie...). Nie robię tego celowo, na zasadzie o, nie lubię tych rzeczy, ale się w nie ubiorę, bo modnie, bo fajnie, bo ładnie, bo coś tam jeszcze. Ja je szczerze UWIELBIAM. I choć nieraz pomyślę no tak, mogłam to przewidzieć, że ten rękaw będzie mi podchodził do góry to i tak jestem dalej totalnie zauroczona danym ubraniem. Mało tego, trafia ono na listę ulubieńców. Czy to nie jest dziwne? Jasne, że jest. Ale zaraz, przecież jestem kobietą, co może tłumaczyć moje dziwadła :D 

Jednak, jak już wspomniałam, nie wyobrażam sobie garderoby bez tych rzeczy. Bo nic piękniej i subtelniej nie odsłania kobiecego ciała jak właśnie ubrania "off shoulder". Długości maksi, w moim mniemaniu, są niesztampowym rozwiązaniem i przez to, jak się układają na ciele i poruszają się z wiatrem nadają stylizacjom nietuzinkowego charakteru. Małe torebki są zawsze uroczym i niesamowicie stylowym dodatkiem (w końcu znalazłam swoją idealną torebkę w kolorze khaki, Paulina Schaedel jak zawsze niezastąpiona!). I choć przez pomalowane usta nieraz zrezygnowałam z kolejnej kokosowej Princessy, to jednak w przypadku mojego makijażu, mocny kolor na ustach jest niezastąpiony, bez względy na to, jakie arcydzieło miałabym na powiekach ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.