Shine on.
Zobacz oryginał wt., 23/10/2012 - 00:00
Zachciało mi się błysku. Może nie każdy ma takie potrzeby, ale ja miewam. I ta chwila nastąpiła. Była, minęła, zostały zdjęcia. Powiecie, że wyglądam niezgrabnie. Jestem niezgrabna. Nie czuję potrzeby wiecznego podkreślania figury. Mało tego, nie czuję takiej potrzeby prawie wcale. Już to tłumaczyłam jakiś czas temu. Co do potrzeb - różnie z nimi bywa. Czasem chcę wyglądać ślicznie, czasem dziewczęco. Bywa, że mam ochotę na coś dziwnego. Teraz na przykład czuję, że muszę ubrać sukienkę. Przeglądałam bloga i co? Ciągle chodzę w spodniach. Nic dziwnego, że potem czytam w komentarzach, że wyglądam jak chłop. W końcu baba to powinna kiecki nosić! I będzie... To jedna z rzeczy, które uwielbiam w blogu - daje mi jasny pogląd na to, czego nadużywam, a czego nie zakładam wcale. Chociaż najlepsza jest ta wolność, którą mi daje. Bo tutaj mogę wszystko. Jestem królową, księżniczką, szefową... Nic nie muszę, mogę wszystko. Jedyne, na co nie mam wpływu to komentarze. Ale to jak pogoda. Na słońce też nie mam wpływu. Dlatego dziś prezentuję Wam własny blask. Co prawda w słońcu, ale wolę myśleć o nim w kategorii mój. I tego wcale nie pisałam ja. To moje wybujałe ego, które przy okazji pozdrawia serdecznie, bo ma dobry dzień, mimo poniedziałku.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



