Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

SAMMY DRESS Double - Breasted High Waist Jeans

Zobacz oryginał


Bo z nagrodami to jest tak, że jak coś człowiek wygra, to się cieszy. A potem zaczyna się zastanawiać, co z tym zrobi, jak mu nie podpasuje.


Tak miałam z tymi spodniami.
Chociaż zwykle nie biorę w takich konkursach udziału (powiedzmy, że na 20 Waszych konkursów zgłoszę się do dwóch ;P), to pamiętam, że jak przejrzałam proponowane wówczas nagrody od SammyDress zakochałam się w tych spodniach z miejsca.
Konkurs organizowała Ewelina. Co trzeba było zrobić - zrobiłam, w co kliknąć - kliknęłam... a potem o konkursie zapomniałam ;)

Jakież było moje zdziwienie, kiedy któregoś marcowego ranka dostałam miłego maila pisanego łamanym angielskim, w którym uprzejmie mi donoszono, że wygrałam to rozdanie ;)

Do tego momentu wszystko było miód - malina.
Kłopoty zaczęły się, kiedy zmuszona byłam wybrać rozmiar spodni.
Otóż, Moi Mili i Moje Miłe, pamiętajcie, jeśli jeszcze tego nie wiecie, że chińska tudzież hongkońska rozmiarówka ma się nijak do europejskiej ;) Po rozlicznych pomiarach mej skromnej osoby doszłyśmy wraz z moją matką do wniosku, że żadne S czy tam XS, z ichniej tabeli wynika, że M. 

Także, jeśli macie w planach zamawianie czegoś z któregoś tego typu sklepu - dobrze się zmierzcie, bo w innym wypadku możecie się niemile rozczarować ;)

Boże, nigdy nie będziecie w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo się bałam, że jednak ten rozmiar będzie nie taki i jak bardzo lękałam się też, że nic z tymi spodniami nie zrobię, bo nie znam nikogo, kto by zechciał odkupić taki model ode mnie (ani mój facet ani koleżanki jakoś za wysokostanowymi spodniami nie przepadają - o tyle, o ile biednego MOF'a bym w nie ubrać nie zamierzała, to gusta znajomych zdawały się wiązać mi, na wypadek kłopotów z rozmiarem, ręce i zmuszać mnie do organizowania aukcji na allegro, czego baaaardzo nie lubię...).

Paczka z tej egzotycznej "zagramanicy" szła do mnie szybciej, niż pocztówka z Zakopanego w sezonie wakacyjnym - po niecałych dwóch tygodniach miałam ją już u siebie.

Z rozmiarem trafiłam! Kamień z serca!

Ale... żeby nie było tak pięknie, to okazało się, że ktoś zapomniał o przecięciu "dziurek" na guziki ;)
Biorąc pod uwagę, że - jak na spodnie z wysokim stanem i dwurzędowym zapięciem przystało - guzików w tym modelu jest aż osiem, to możecie sobie wyobrazić jak wesoło było u mnie w mieszkaniu kiedy ja, mój brat, mój ojciec i moja matka przecinaliśmy te cholerne dziurki żyletkami i nożykami do tapet :]

Udało się.

Myślicie, że już?
Że wreszcie dane mi było założyć moje nowe spodnie na zadnią część ciała i hasać po łódzkich i zgierskich ulicach?

Ta, jasne.
Przy próbie przełożenia pierwszego guzika przez dopiero co stworzoną dziurkę okazało się... że guziki nie są zbyt dobrze zamocowane ;P
A właściwie nie guziki, a nity, bo te guziki były nitowane ;)
Poodpadały...

Bliska rozpaczy wsadziłam spodnie w torbę i poczłapałam do jedynego chyba już w moim mieście punktu, gdzie Miły Siwy Pan nitowaniem guzików się zajmuje. Wymieniłam wszystkie, dopłaciłam do mojej "nagrody" 20 złotych (to wyszłam chyba prawie na zero ;P) i doszłam do wniosku, że chyba niezbyt prędko zdecyduję się na wzięcie udziału w kolejnym tego typu konkursie ;P
A na pewno nie na współpracę jakąkolwiek z tymi chińskimi firmami ;P

W każdym razie i bez względu na wszystkie kłopoty, które mnie ze strony tych spodni spotkały - kocham ten model miłością szczerą!

9_small.jpg

Bardzo mi się podoba to, jak smukło w tych spodniach wyglądam.
Najlepiej widać to przy połączeniu ich z koszulą body.
Tę koszulę już znacie - pojawiła się we wpisie z moimi baggy z CDN Boutique.
Teraz, pod kątem właśnie tych dżinsów, szukam koszuli body już nie białej, a w kratę - doniosę Wam o efektach poszukiwań ;P O ile takowe będą ;P

8_small.jpg

Inną rzeczą, która w tym modelu spodni podoba mi się niezwykle, jest krój nogawek.
To nie są typowe, dopasowane rurki, chociaż może na zdjęciach tego nie widać. Nogawka jest prosta.
Do tego stopnia, że bez problemu mogę założyć do tych spodni sztyblety i przykryć je nogawką. Będzie to wyglądać dobrze - uwierzcie na słowo.

Inna kwestia - nogawka nie ciągnie mi się po ziemi, a to zdarza się w wypadku takich kurdupli jak ja bardzo rzadko ;)

5.jpg

No i wreszcie - chociaż spodnie są granatowe (czy tam niebieskie), to nie farbują mi nóg i bielizny.
A uwierzcie, że w wypadku wszystkich spodni w tym odcieniu jakie miałam do tej pory było to regułą :]

6.jpg

4.jpg

Okazja do sfotografowania mnie w nich nadarzyła się dopiero w czasie Wielkanocy, kiedy to razem z rodzicami Leszka
(częściej tu MOF'em zwanego)
wybraliśmy się na świąteczne śniadanie do Jego wujostwa.

"Sesję" popełniliśmy w bardzo urokliwym miejscu - nad rzeką Sokołówką, która płynie sobie spokojnie tuż obok łódzkich ulic Liściastej i Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus.

 Za pomoc w sesji ogromnie dziękuję Zuzi, kuzynce Leszka, która nas po tamtejszych rejonach oprowadziła i dzielnie trzymała na Lechową prośbę statyw z blendą i lampą ;)

Zuziu - moc pozdrowień dla Ciebie!

2.jpg

1.jpg

Spodnie - SammyDress.com
Koszula - Vero Moda
Szpilki - H&M
Torba - Fason

3.jpg

7.jpg

***
Jakiś czas temu Magda z bloga http://www.co-mam-w-szafie.blogspot.com/ napisała do mnie maila z prośbą o to, żebym - jesli się zgadzam - odpowiedziała Jej na kilka pytań, które pozwolą tak Jej, jak i innym blogerkom/blogerom dowiedzieć się czegoś o mnie ;)

Jako, że pomysł wydaje mi się bardzo fajny, to bez oporów się zgodziłam, a pytania i odpowiedzi zamieszczam poniżej :)

Pozdrawiam Cię, Madziu!

Jak myślisz, skąd w Tobie potrzeba prowadzenia bloga?


Odp.:O, to bardzo proste – jestem próżna, jak większość kobiet ;)

Czego najbardziej by Ci brakowało, gdyby odebrano Ci Twojego bloga?

Odp.:Nagle przestałabym wiedzieć, co robić z wolnym od pracy, studiów i spotkań z Moim Chłopakiem czasem ;P

Czy blog zmienił w jakiś sposób Twoje życie? Jak?

Odp.: Obserwując blogosferę i różne podejścia blogerek do relacji z innymi blogerkami wyrobiłam sobie opinię, że krytyka nie jest w pewnych aspektach życia potrzebna – tak, jak czasem zdarzało mi się, widząc na ulicy w jakiś tam sposób ubraną dziewczynę pomyśleć: „Ja chrzanię, co za buty -.-'”, tak teraz w ogóle nie zwracam – czy to na ulicy, czy blogach – uwagi na te elementy garderoby innych, które mi się nie podobają. Skupiam się na tym, co wpada mi w oko, na tym, co mi się podoba. I oceniam innych zupełnie inaczej, niż samą siebie – daleka jestem od patrzenia na to, czy którejś fałdka tłuszczu czasem nie wystaje albo lakier jej z dużego palca u prawej stopy nie odprysnął ;) Robię tak też dlatego, że wiem jak to działa – każdej z Was jest miło, kiedy czyta miłe komentarze. Szczere, miłe komentarze. A z mankamentów urody, czy watpliwie leżącej sukienki zdajecie sobie same sprawę. Ale wierzycie, że nikt o tym nie napisze. Ja nie napiszę, bo znam babską psychikę. Jeśli coś mi się nie podoba – nie pochwalę tego. Ale nie skrytykuję. Pozostanę więc szczerą, ale nie będę odebrana, jako ktoś, kto krytykuje samemu modową wyrocznią nie będąc. Bo nie jestem nią. Moja negatywna opinia – tak poza tym – i tak nie sprawi, że ktoś, kto źle się ubiera zmieni styl ;)
W stosunku do samej siebie, a zwłasza swojego wizerunku w „Internetach” jestem o wiele bardziej krytyczna, ale tego raczej już nigdy nie zmienię ;)

Napisz pięć pierwszych, naprawdę pierwszych i spontanicznych, skojarzeń ze słowem „moda”

Odp.: Zabawa, metamorfoza, kreacja samej siebie, osobowość, kobiecość

Co myślisz, kiedy patrzysz na polskie ulice (w sensie modowym)?

Odp.: Myślę, że jest bardzo dobrze :) Zarówno u młodszych osób, jak i u starszych. Większość osób, jakie spotykam na ulicach wygląda bardzo ładnie i mogę im tylko zazdrościć – urody, tego, jak wybrane przezeń ciuchy na nich leżą i pieniędzy – bo mnie częstokroć nie stać na takie rzeczy, jakie na ulicach widzę ;)

Czego nie może zabraknąć w Twojej szafie?

Odp.:Czarnych rurek, dużej czarnej torby i czarnych balerin. Jak mam te trzy rzeczy, to wstydu nie będzie – coś tam wykombinuję...

Gdybyś musiała podczas pożaru ratować jedną rzecz z Twojej garderoby, co by to było?

Odp.:To bym się spaliła razem z szafą, bo nie mam pojęcia i wtedy też pewnie bym go nie miała ;)

Czego nigdy, przenigdy nie włożysz?

Odp.:Kusej mini albo szortów ledwie zakrywających pośladek i założonych na gołe ciało.

Na co najczęściej narzekasz (w sensie modowym)?

Odp.:Na ceny ubrań. I na długość niektórych – naprawdę sukienka maksi albo spodnie muszą być szyte dla rozmiaru XS albo XXS na wzrost 178? Serio?

Czy jest coś, co drażni Cię w innych blogach? Co to?

Odp.:Brak serdeczności. W sensie, że jak widzę blogerkę, która jest w blogosferze dwa miesiące dłużej ode mnie, wizyt ma mniej więcej tyle samo i stałych (to dla mnie w blogu najważniejsze, tak w ogóle) czytelników garstkę, a zadziera nosa, nie nawiązuje kontaktu z nowymi czytelnikami, a do stałych ma stosunek pełen wyższości i wykazuje totalny brak luzu, to odechciewa mi się do niej zaglądać i włącza mi się ten model krytyczny, którego (o czym w odpowiedzi na pytanie 3 napisałam) staram się wyzbywać. Bo dobra, pani X może w swoim zestawie dobrze nie wygląda całkiem, ale jak pani Y, wyglądając zwykle tak a nie inaczej uważa, że może panią X z błotem mieszać, to mi ręce z majtkami opadają. Lubię sprawiedliwość. I pokorę.
Drażnią mnie też błędy ortograficzne i kłopoty ze składnią uwidaczniające się w wielu postach, ale z racji, że polonistykę skończyłam już jakiś czas temu, to nie odnoszę się do tego. Ja słabo liczę, ktoś słabo pisze. Bywa.

Gdyby ktoś podarował Ci 20.000zł na rozwój Twojego bloga, w co byś zainwestowała?

 Odp.: Zacznijmy od tego, że rozpoczęłabym pertraktacje na temat tego, co ktoś przez "rozwój bloga" pojmuje ;P bo najchętniej zainwestowałabym w zabiegi medycyny estetycznej, które pozwoliłyby mi wreszcie podobać się sobie samej na zdjęciach :D

***

Chociaż pogoda się - jak widać za oknem - zepsuła, to ja i tak chcę Wam życzyć fajnej, udanej Majówki, takiej, która pozwoli Wam wypocząć :) Ja - z racji tego, że Leszek pojechał z rodzicami i siostrzeńcem w góry, spędzić nieco czasu z rodziną - byczę się w domu i odsypiam stres, w którym żyłam do środy: uczyłam się bowiem nieszczęsnej fizyki, a że efektów nauki nie znam jeszcze, to wolę póki co o tym nie myśleć ;P
Jednak - od jutra znowu czeka mnie nauka, tym razem rzeczy związanych z oligofazją.

Pozdrawiam Was serdecznie! Ściskam!

Wasza Mar!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.