Salome Otterbourne cz. II
Zobacz oryginał pon., 18/03/2013 - 18:47
Och, ja Salome Otterbourne udręczona trudami pisania (A jakże! Magisterka to nie taka znów bułka z masłem), muszę ukoić swoje skołatane nerwy (deadline goni!) czymś mocniejszym. Tej ruskiej taniochy z Tesco na razie ruszać nie będę, ale widzę, że jest też coś trochę lepszego i to w dużej butli. Tylko... wystarczy czy nie wystarczy, oto jest pytanie!
Że zacytuję Gałczyńskiego (w końcu też pisarz, tylko nie tak porywający jak ja, Salome Otterburne): "Dobry wieczór upiory. Dajcie mi pić. Życie to kalambur, a kalambur to nonsens o podwójnym znaczeniu. Wobec tego poproszę o podwójną whiskey!"
Antrakt: Ratujmy się, bo trzeźwiejemy!
À la vôtre monsieur Porrige! Jak tylko opróżnię kieliszeczek porwę Pana do tańca. Tango? Foxtrot? Charleston? Zapewniam, że z niebywałą gracją zapoznam pana ze wszystkimi.
......
Antrakt: Pijmy szybciej bo szkłem przejdzie!
Jak to... jak to? Pusta butelka? Cóż... życie nieraz, nie dwa, zaskakuje bogu ducha winnych amatorów procentów... niech więc będzie ten tunezyjski likier z daktyli!
......
Antrakt: W górę szklanki koleżanki!
Om nom nom, wyborne! Niech żyje Złoty Sobek - ulubiony napój niesamowicie natchnionej Salome Otterbourne! - Oj oj oj... chyba dostaję oczopląsu, a nogi też jakoś trudno postawić płasko na ziemi.
Mam już przyjaciela na resztę wieczoru, ruszam więc do swojej kabiny (mam nadzieję, że dotrę tam bez poważniejszych uszkodzeń). Ej zboku! Co się gapisz na moje wielkie retro majtasy? Pisać romanse (i wytykać Francuzom rozpustę) to jedno, a samemu w nich uczestniczyć, to dwie różne sprawy! Nie rozmawiam z Wami. Au revoir!
Notka od Emnildy: Tak na serio, to nie retro majtasy (bo kto widział majtasy wkładać na rajstopy!), ale kostium spadochroniarski (jak nazywa go Włóczykij), czyli wyszczuplające body. Tunika z kolei czeka na zszycie.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



