Lista blogów » MYINSPIRATIONSS BLOG
SŁÓWKO O HIPOKRYZJI
Zobacz oryginał pon., 02/12/2013 - 20:25Witajcie!
Wiecie co jest straszne? Ja Wam powiem co. Straszne jest to, że ja zawsze (zawsze, zawsze, zawsze..) mam problem ze wstępem... I często nie wiem jak zacząć swoją wypowiedź, też tak macie? (Powiedzcie, że tak!). Mnie to już doskwiera od czasów, kiedy zaczęło się pisanie wypracowań w szkole. Pierwsze pół godziny (a nieraz i więcej...) pisania rozprawki (czy tam innej formy wypowiedzi), to było wymyślanie wstępu w brudnopisie, kiedy rozwinięcie, które pisałam już "na czysto" szło jak po maśle i samo zakończenie też było zazwyczaj tylko formalnością. Męczy mnie ta przypadłość do dziś i co gorsza nawet tutaj. Pomyślicie, "ależ ta blogera ma problemy", a ja Wam odpowiem, że jakoś przecież trzeba zacząć, a ja właśnie zaczęłam, więc "jedziemy"!
Temat z nagłówka "słówko o hipokryzji", a raczej słów kilka. I to głównie w kontekście siebie, ale troszeczkę też i blogosfery, kobiet, ludzi ogółem. Bo my wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy hipokrytami. Przejawia się to czasem w tak banalnych sytuacjach i czynach, że nawet tego nie zauważamy. Swoją drogą człowiek podobno zmienia się co 7 lat, więc może to jest jakimś usprawiedliwieniem tego, że sami sobie kit wciskamy? A może po prostu warto siedzieć cicho i się nie wypowiadać, bo za jakiś czas zmienimy zdanie? A teraz przytoczę dziwne przykłady hipokryzji, a mianowicie w stosunku do samego siebie, bo też od początku właśnie o to mi chodziło.
Torebki, temat torebek, tak błahy, a jednocześnie może w nim ukrywać się tona hipokryzji, a jak? No już tłumaczę... Jest sobie początkująca blogerka Anna K., wiek niecałe 20 lat. Wszędzie "trąbi" o tym jakie to skórzane torebki są "złe i fuj" i jak można w ogóle je nosić. Tak na prawdę myśli sobie, że nie wie jakby to było, gdyby ją na takowe było stać, ale brnie w temat z wielkim uporem. Jest lato tego (jeszcze) roku, ta sama Ania (już nie tak początkująca blogerka) kupuje torebkę skórzaną jedną, potem drugą... I jest nimi zachwycona! Uważa się za chodzącą hipokryzję, bo wcześniej tak bardzo nieładnie o takowych torebkach mówiła. No cóż, a teraz sytuacja odwrotna. Kolejny raz wracamy w zamierzchłe czasy. Koleżanka (też blogerka) uważała, że torebka, która nie jest ze skóry nie ma prawa bytu w jej szafie, a gdy pokazałam jej kiedyś w sklepie torebkę z eko skóry z pytaniem "czy ładna?" zmierzyła mnie niepochlebnym wzrokiem. Jakoś rok później patrzę na jej bloga i oczy przecieram, bo ONA pokazuje na nim torebkę z eko skóry. Przypadek? Nie sądzę, dlatego brnę dalej i szukam co jej dolega. Oj tak! To współpraca, no kto by się spodziewał... I nie chcę tutaj teraz komukolwiek obrzydzać blogerek, że to takie zachłanne i nie wie czego chce, NIE. Tak jest w przypadku każdej kobiety, jesteśmy zmienne i czasem za dużo paplamy, a potem wychodzimy na hipokrytki (szczególnie w oczach ludzi, którzy nas w jakiś sposób obserwują, a także przed nami samymi).
Ileż to kobiet zapierało się, że buty "sneakersy" są takie obrzydliwe i jak można w tym chodzić, a po jakimś czasie w nich śmigało, chwaląc jakie to wygodne i ogólnie fajne. Takich przykładów można by wymieniać wiele. Często nasz gust zmienia się za sprawą innych ludzi, bądź jakichś nowych doświadczeń w życiu. I może to nie jest jakaś ciężka, niewybaczalna hipokryzja na miarę "Świętoszka", ale jednak jakaś tam jest, taka przed samym sobą. A może to właśnie nie jest jakakolwiek hipokryzja, a po prostu nasza zmienność? I nie mamy co sobie w "brodę pluć"?
Co sądzicie o temacie? Widzicie u siebie przejawy hipokryzji? A może uważacie to za zwykła zmienność upodobań? Ja podjęłam się tematu w kontekście stricte szafiarskim, choć wiem, że można byłoby przytoczyć tutaj bardziej ambitne przykłady. I nie czepiajcie się za bardzo luźnego języka, nie lubię pisać tak bardzo oficjalnie i podręcznikowo. Odrobina żartu i ironii jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a ja stety/niestety już jestem takim człowiekiem.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





