Lista blogów » Neonowa Strzała

rozmiar 46

Zobacz oryginał
4%2BIMG_8074.JPG
5%2BIMG_8091%2BNS%2Bkopia2.JPG6%2BIMG_8123%2BNS.JPG
 bluzka H&M | spódnica sh | torebka Zara | szal Stradivarius | buty Converse 

zdjęcia: matka pollka 

Rozmowa z koleżanką podczas zakupów:
Ja: Jak będziemy w Białej, to zajdziemy jeszcze do H&M zobaczę, czy ta bluzka jest w mniejszym rozmiarze. 

Galeria Biała.
K.: I co, była w mniejszym rozmiarze?
Ja: Tak, w rozmiarze 36. 
K.: O, to idealnie.
Ja: Właśnie nie. 

Mam skłonności do kupowania za dużych rzeczy. Dużo za dużych. Nie tam rozmiar, aby mieć nieco luzu w paszkach, by nie wyglądać jak opięty baleron i uniknąć ogromnych plam potu, a tak z 4-5. Opięte, idealnie dopasowane ubrania to nie dla mnie. Czuję się w nich jak kołek. Czasem mam wrażenie, że w worku na ziemniaki czułabym się znacznie lepiej, niż w sukience tubie. Nie mówię, że nie noszę opiętych rzeczy, bo właśnie piszę te notkę w mojej sukience w ananasy, która działa lepsze cuda, niż niejedna brafitterka, ale chodzi mi o fakt, że takie zajmują w mojej szafie jednak znaczną mniejszość.
Jeśli chodzi o za luźne bluzki, koszule, swetry to moje pojęcie na ten temat ma się mniej więcej tak samo, jak zdanie o ubraniach długości maksi: są nieoczywiste. Luźno falują wraz z ruchem ciała, gdzieś się zawinął, gdzieś pomarszczą i zazwyczaj są dłuższe, od tych w odpowiednim dla mojej figury rozmiarze. 
Kupując bluzkę z powyższych zdjęć kierowałam się jeszcze jedną myślą, fajnie będzie ją narzucić na strój na plaży, gdy trzeba będzie ruszyć gdzieś 4 litery, bądź gdy zacznie się już robić nieco chłodno. A że osobiście uwielbiam ubrania, które swobodnie opadają na ramiona, to wybór która zostaje był przesądzony. W 36 jedynie bym mogła pomarzyć o takim efekcie, a po co marzyć, jak można go mieć :D

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.