regencyjna sukienka - day dress
Zobacz oryginał sob., 25/05/2013 - 17:27Zebrałam się w sobie, wydałam miliony na kilometry bawełnianej koronki i dokończyłam moją regencyjną sukienkę. Jak zwykle nie jestem zbyt zadowolona z końcowego efektu, głównie dlatego, że brakło mi materiału i przez to tył nie najlepiej się układa. Poza tym średnio wyszedł mi też dekolt i rękawy, czyli w sumie nie podoba mi się... nic.
Może tylko całościowo wygląda to nie najgorzej dzięki koronkowym pasom. Tak czy siak, przez różowy kolor materiału zamiast Lizzie Bennet wyszła mi regencyjna modnisia a la Caroline Bingley ;D
Trochę o sukience i tym, co pod nią (tak, zgadliście - szykuje się post o regencyjnym ubieraniu krok po kroku :P).
Celowałam w okres 1810-15. Czy trafiłam - w sumie nie wiem, mam wrażenie, że przez te koronki wygląda na nieco późniejszą.
Postanowiłam zamiast guzików "zamknąć" ją z tyłu sznureczkami. Przejrzałam prawie wszystkie regencyjne suknie z kolekcji Met Costume Institute i stwierdziłam, że to chyba nie jest aż tak złe rozwiązanie. Przy okazji załatwia się kwestię marszczenia sukni z tyłu.
Tak mi się przynajmniej wydawało... Chyba tego marszczenia jest jednak za mało, bo nie wygląda to zbyt dobrze.
Koncepcję sznurków przeniosłam też na inne części stroju. W ten sposób marszczony jest dekolt i ściągane są rękawy.
Pod spodem mam: shift/chemise - koszulę "na sam spód", stays - gorsecik, na gorsecik bum pad, czyli mały wałeczek/poduszeczkę do uniesienia sukni w miejscu, gdzie się marszczy, oraz petticoat - halkę.
Pełen "outfit" (haha) z prototypem fichu, chusty
zakrywającej dekolt. Raczej zrezygnuję z rękawiczek, bo niezbyt pasują.
Generalnie mając na sobie cały ten rynsztunek czuję się jak kaczka Tekla Kałużyńska :D Nie wiem czemu, ale zawsze kojarzy mi się z regencją...
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





