Lista blogów » Babeczki na wybiegu!
RÓWNOWAGA
Zobacz oryginał ndz., 24/05/2015 - 11:02W szaleńczym pędzie dzisiejszego świata niełatwo jest znaleźć balans między tym czego chcemy, co musimy, czego się od nas oczekuje i czego my spodziewamy się po innych. Walczymy z mailami, zorganizowaniem dnia pracy i pogodzeniem jej z czasem wolnym, który poświęcić możemy na swoje pasje, przyjaciół i rodzinę. Nurt slow life wdarł się przebojem do chaosu XXI wieku i jest odpowiedzią na potrzebę znalezienia równowagi w życiu. Ale czy jedyną?
Niektórzy uważają slow life za chwilową modę i interpretują ją jako zwracanie uwagi na jakość ubrań, to gdzie są produkowane, kupują jedzenie z metką "eko", choć być może ono wcale ekologiczne nie jest, trochę na pokaz, trochę dla sprawdzenia czy to coś dla nich. Inni odnajdują siebie w tym nurcie i stają się jego ambasadorami; wreszcie mają cel w życiu. Czasami zdarza się, że zagorzali wyznawcy slow life patrzą z politowaniem na tę pierwszą grupę. Nawet jeśli ktoś nie do końca rozumie na czym polega przyjęcie tego stylu życia, ale próbuje go (choć w dość powierzchowny sposób), to wydaje mi się, że nie należy traktować go jako ofiary mody. Koniec końców jakiś ich odsetek zacznie budować swoją świadomość i faktycznie poszukiwać równowagi.
Ludzie boją się zwolnić, bo nie chcą przegapić czegoś ważnego. Wydaje im się, że stracą szansę na coś "wielkiego". Tymczasem, warto samemu dla siebie określić i poczuć, co daje nam radość i sprawia, że czujemy się ze sobą świetnie. To może być praca w korporacji, spacer do lasu, żeglowanie, robienie na drutach, hodowanie ekologicznego warzywniaka, śpiewanie, fotografia, kariera sportowca... i można tak wymieniać bez końca.
Skoro XXI wiek daje nam nieograniczone możliwości, to pozwólmy każdemu żyć według ich priorytetów i marzeń oraz oczekiwań. Z planem, czy bez.
Ja też, gdzieś, w skumulowaniu różnych zobowiązań próbuję znaleźć czas dla siebie i cieszę się z małych rzeczy. Organizuję tydzień tak, żeby pogodzić chęci, ambicje i relaks. Teraz niestety wychodzi to trochę słabo, ale krok po kroku mogę odznaczyć sprawy na liście "zrobione" i w ich miejsce po prostu nic nie wstawiać - mieć chwilę na złapanie oddechu. Pełną harmonię załapię pewnie w okolicach lipca ;) Czy z powodu tego, że teraz trochę pędzę i jestem na 100% obrotach przez 7 dni w tygodniu od co najmniej kliku miesięcy, ma mieć depresję, źle się czuć i brać udział w jakimś wyścigu?
Nie. Cieszę się z tego jak jest, bo jest dobrze! Małe i duże rzeczy "nakręcają" mnie pozytywnie i sprawiają mi dużo radości, dlatego, że widzę w nich sens. To jest moja równowaga dzisiaj. A jaka będzie za 2 miesiące, pół roku, czy dwa lata? To się okaże.
sweter / sweater: CUBUS | spódnica / skirt: HANDMADE / uszyta przez moją Mamę | okulary / sunglasses: ZIGN | buty / shoes: CONVERSE
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



