Lista blogów » me
PUDRY BRĄZUJĄCE - CHANEL, NARS, DIOR
Zobacz oryginał wt., 17/03/2015 - 20:05Kontynuując temat zbliżającej się ciepłej wiosny, postanowiłam podzielić się w Wami moimi opiniami na temat pudrów brązujących, które sprawią że nasza twarz zostaje złociście 'muśnięta słońcem' bez użycia samoopalaczy, czy ciężkich pudów. Bronzery to jedne z moich ulubionych kosmetyków koloryzujących. Przy prawidłowej aplikacji potrafią pięknie wykonturować twarz dodając jej głębi, zarysowanego kształtu i zdrowego kolorytu.
W pierwszej kolejności o moim kosmetycznym faworycie po którego bardzo często sięgam podczas wykonywania makijażu. Mowa o pudrze - podkładzie prasowanym Dior 'Diorskin Nude' Sculpting Powder Makeup. Posiadam odcień 032 Sable Rose. Ogromnym plusem jest uniwersalność produktu - posiadamy puder (który użyty w większych ilościach rewelacyjnie zastępuje podkład), bronzer i rozświetlacz. Jego użycie i zastosowanie zależy tak naprawdę od naszej wyobraźni. Puder nie pozostawia efektu 'maski', dobrze kryje i delikatnie matuje twarz, jest idealny do szybkich poprawek makijażu w ciągu dnia. Subtelny rozświetlacz lekko podkreśla kości policzkowe i skronie, bronzer natomiast świetnie nadaje się do konturowania twarzy. Wszystkie kolory zmieszane razem dają piękną mozaikę kolorystyczną, która dobrze sprawdza się w roli różu na policzki. Jego ogromnym plusem jest to, że w np. czasie urlopu, czy podróży nie musimy zabierać ze sobą większej ilości kosmetyków - ten zastępuje je wszystkie. Niewątpliwie dodatkową pociechą dla oczu jest przepiękna kasetka, typowa dla kosmetyków marki Dior. Pędzel - choć duży, spełnia moje oczekiwania. Po dojściu do wprawy nie będzie problemu aby aplikować nim kosmetyk na całą twarz zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Minusy? Uważam, że kosmetyk mógłby być nieco mniej napigmetowany (jestem zwolenniczką naturalnego makijażu), wówczas nie musielibyśmy uważać z jego aplikacją.
NARS 'Bronzing Powder' Jest to mój faworyt wśród pudrów brązujących (posiadam odcień Laguna). Zazwyczaj te które używałam do tej pory 'wędrowały' w ciągu dnia po twarzy, dawały zbyt pomarańczowy nienaturalny efekt, lub były kłopotliwe przy aplikacji... Produkt z NARS niesamowicie rzeźbi twarz i jest bardzo precyzyjny. Nadaje odcień lekkiej opalenizny, ale nie błyszczy się, bo nie jest dosadnie napigmentowany drobinkami rozświetlającymi (za czym nie przepadam). Idealnie stapia się z cerą i pozostaje na twarzy przez cały dzień. Bardzo łatwo się nakłada. Trudno znaleźć drugiego odpowiednika kolorystycznego. Minusy? Cena. Aczkolwiek uważam że dla NARS'a warto. Trudno dostępny w Polsce.
Jako trzeci ulubiony w dziedzinie bronzerów to Chanel Soleil Tan De Chanel w odcieniu 917 Sable Rose. W przepięknej kasetce znajdziemy kosmetyk w formie wielobarwnej mozaiki. Szeroka paleta barwna pozwala nawet na najbardziej wymyślny makijaż, oraz podkreślenie każdej partii opalonej twarzy czy ciała. Wielkim plusem jest przepiękna, klasyczna - jak na kosmetyki Chanel przystało - kasetka. Długo utrzymuje się na twarzy. Dość mocno napigmentowany. Minusy - uważam że dość trudno zaaplikować jeden wybrany kolor z palety (pędzel z zestawu jest do tego za gruby). Najładniejszy i najnaturalniejszy efekt uzyskujemy mieszając ze sobą wszystkie odcienie.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.









