W ostatnim czasie dostałam od was kilka pytań odnośnie moich lumpeksowych zdobyczy - tego, jak i gdzie je znajduję. Postanowiłam spisać kilka rad, które przyszły mi do głowy - może akurat komuś się przydadzą. Muszę przyznać, że zakupy w second-handach to jedna z niewielu rzeczy, do której po prostu mam szczęście (bo tramwaj zawsze wieje mi sprzed nosa, a komputer psuje się tuż przed zapisaniem zmian w magisterce). Szczęście to jednak nie wszystko - właściwie to mam opracowany pewien system poszukiwań :)
jedna z moich ulubionych zdobyczy - opisana tutaj
1. Stop dyskryminacji
Nie uprzedzaj się do sklepu ze względu na położenie czy wielkość, a zwłaszcza na zniechęcającą prezencję. W internecie spotkałam się z opiniami, że w dużych miastach nie ma ciekawych SH, albo z zupełnie odwrotnymi - z żadną się nie zgadzam. Znajduję ciekawe rzeczy i w centrum Krakowa, i w najbardziej niepozornych zakątkach małych miejscowości. Mały, duży, obskurny i odrapany, czy też nie - każdy lumpeks może okazać się kopalnią ubraniowych skarbów!
2. Szukajcie, a...
Do lumpeksów trzeba mieć cierpliwość - bez tego ani rusz! Kiedy wybieram się na łowy, rezerwuję sobie minimum pół godziny czasu, a przeważnie spędzam tam nawet więcej niż godzinę. Oczywiście zdarzyło mi się znaleźć coś super zachodząc do second-handu tylko przelotem, ale to raczej wyjątek od reguły. Jeżeli zamierzam kupić czarny sweter to przeszukuję absolutnie wszystkie swetry, bez wyjątku. Co z tego, że przejrzysz 99 wieszaków, jeśli okaże się, że twój wymarzony egzemplarz czekał na ciebie akurat na tym 100?!
3. Czego to ja właściwie szukałam?
Żeby coś znaleźć, trzeba wiedzieć, że się tego szuka. Skrupulatne sporządzenie listy życzeń złożonej z wybiegowych hitów i poszukiwanie ich w lumpeksie nie miałoby większego sensu, ale warto przemyśleć, czego mniej więcej potrzebujemy w danej chwili. Jeżeli w twojej garderobie brakuje jeansowych szortów i białej koszuli, miej to na uwadze i nie trać czasu na przeglądanie sukienek w grochy i zimowych kurtek, które są ci tak potrzebne, jak zeszłoroczny śnieg.
4. Prawie robi wielką różnicę
Gacie z Levisa za duże o 4 rozmiary czy szałowe buty, do których musiałabyś skrócić palce u nóg są niezwykle kuszące... i absolutnie niepotrzebne. Chyba, że zamierzasz je drożej sprzedać i wiesz, że ci się uda (ale to inna historia) lub jesteś w stanie przerobić je we własnym zakresie, tudzież zainwestować w krawcową. To samo tyczy się rzeczy zniszczonych, poplamionych (oczywiście niektóre plamy zejdą, ale nie wszystkie), wyblakłych itd. Choćby to była powalająco piękna rzecz, pewne wady oznaczają dyskwalifikację, bez dyskusji. Trzeba to przeboleć! A szafy, z których wysypują się stosy nieużywanych ubrań to naprawdę nic fajnego - wiem, co mówię.
5. Rozmiar nie ma znaczenia
W lumpeksach nie obowiązują rozmiary z metek. Droga ubrań do tego miejsca jest długa, a ich losy różne - podczas używania, przygotowywania do sprzedaży i przywracania im stanu używalności, kurczą się lub rozciągają nawet o kilka rozmiarów. Mam w szafie i XS-ki i XL-ki z second-handów. Na co więc zwracać uwagę? Poza oględzinami wzrokowymi, polecam zmierzyć w domu swoje ubrania, aby mieć punkt odniesienia i móc zmierzyć upatrzony ciuch w lumpeksie - w większości z nich mamy do dyspozycji metr krawiecki. Oczywiście ubrania najlepiej przymierzyć, choć czasami trzeba poradzić sobie bez specjalnego pomieszczenia - dla prawdziwej lumpeksoholiczki to żadna przeszkoda!
6. Go hard or go home
Nie odkładaj upatrzonego ciucha planując wrócić po niego za chwilę, nawet, gdy oznacza to dźwiganie 15 wieszaków. Rezerwacje nie obowiązują i twój łup w mgnieniu oka może upolować ktoś inny. Wprawdzie sprzeczki i bójki w lumpeksach nie są szokującym zjawiskiem, ale staramy się trzymać poziom ;)
7. Nie wstydź się
...poprosić o zważenie i wycenę ciucha bez zobowiązania do zakupu. Zastanów się spokojnie, czy jest wart tej ceny - "na oko" coś może wydawać się lżejsze = tańsze.
Po moje ulubione perełki zapraszam was do postów z cyklu "Niech żyją lumpeksy" :) Czyli
tu,
tu,
tu,
tu i jeszcze
tutaj. A jakie są wasze sposoby na udane łowy?