Princess Skirt.
Zobacz oryginał śr., 05/12/2012 - 23:59
Obiecałam spódniczkę, jest spódniczka. Wybranie takiej, której dawno na sobie nie było trudne... Przy okazji znalazłam kilka takich, których NIGDY na sobie nie miałam. Aż dziwne, że nie było na nich grubej warstwy kurzu i pajęczyn. Błogosławię moją pedantyczną naturę panny! Przy okazji znalazłam kilka sztuk, na które mam ochotę. Wypadałoby ubrać każdą po kolei, ale to zbyt szybko by mi się znudziło. W ogóle zdaje mi się, że mam ich stosunkowo mało. W porównaniu do innych części garderoby. Chyba zawsze wolałam sukienki... Tak czy inaczej postawiłam sobie za punkt honoru w tym sezonie (mam na myśli zimę) założyć każdą z nich. Trudno przychodzi mi niepopadanie w przesadę. Naprawdę. Przyczepiam się do kilku, kilkunastu rzeczy i je męczę. W kółko. Do znudzenia. Powinnam sobie układać rozpiski, jak plan lekcji. Albo odkładać gdzieś na bok wszystko, co już ubiorę... Co do samych spódniczek - może jestem dla nich niesprawiedliwa. Przecież nie są złe. Mają całe masy plusów. Dają wiele możliwości, więcej niż sukienki w sumie. Może ostatnio czepiam się wszystkiego? Dlatego, że w niczym nie wyglądam tak dobrze, jakbym chciała. Jakby to mi się mogło wydawać...
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



