PParty!?
Zobacz oryginał wt., 29/01/2013 - 18:49Ostatnio nurtuje mnie pewna kwestia. Mianowicie wieczór panieński... Prawdopodobnie jeden z ważniejszych dni w życiu dziewczyny. Niby ostatnia szalona impreza itp. Przyjmijmy, że jest to faktycznie ostatnia typowo babska, lekko wariacka impreza. Czyli należy szaleć, śmiać się, pić, tańczyć i przede wszystkim dobrze się bawić! Powinno być miło, przyjemnie, pozytywnie. Tak ja to widzę. Panieńskie kojarzy mi się z bandą głośnych, roześmianych, rozbawionych i nie do końca trzeźwych bab. Specyficznie, ale fajnie. Tyle, że z tego co słyszę i czytam, żyję chyba w innym świecie. Bo głównym punktem programu jest penis. Wieczór, który kręci się wokół tego narządu. Dla mnie to niewyobrażalnie wręcz słabe. Może faktycznie jestem inna, ale mnie sprawa penisa zwyczajnie nie bawi. Torty, słomki, balony, same penisy... Do tego masa prymitywnych konkursów, zabaw i testów. Przeraża mnie to chyba. Jeśli kiedykolwiek dojdzie do tego wydarzenia w moim życiu (znaczy ze mną w roli głównej - przyszłej panny młodej) tego wszystkiego nie będzie. I zabiję, jeśli komuś przyjdzie do głowy psuć mi ten wieczór takim szajsem. To takie trochę żenujące, tak jakby głupie laski nie myślały o niczym innym. I tak jakby świat się kręcił wokół niego. Was bawi ten kult penisa? Mnie nie. Penis party to nie moja bajka.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



