Lista blogów » Domowa Kostiumologia

powrót do belle epoque i dlaczego uwielbiam gorsety

Zobacz oryginał

Po tym całym regencyjnym szale powracam na jakiś czas do belle epoque, bo mam poczucie, jakbym zostawiła tę epokę w połowie robót.

Mam już co prawda suknię balową, ale brakuje mi zwykłego, codziennego zestawu. Dlatego będę teraz kombinować nad spódnicą do mojej edwardiańskiej bluzki. Ponadto muszę uszyć wszystko, co potrzebne pod spód; gorset na szczęście już mam.

Zrobiłam mały research i wyszło na to, że potrzebuję jeszcze:

- chemise - czyli, oczywiście, koszuli pod spód
- open French drawers - słynnych "dziurawych" majtek ;)
- corset cover - krótkiej, ściąganej na dole gumką koszulki, zakładanej po to, żeby gorset nie przebijał przez bluzkę lub sukienkę
- petticoat - czyli halki, mającej wypełnić przestrzeń między nogami a spódnicą.

Z bielizną jest o tyle dobrze, że nie trzeba szukać do niej wymyślnych materiałów - wystarczy przetrząsnąć dom w poszukiwaniu starych prześcieradeł. Mam więc nadzieję niedługo wziąć się do roboty - ale niestety, sesja ma pierwszeństwo. Może napiszę jedną z prac zaliczeniowych, żeby poczuć się, jakbym coś już zrobiła.

Przy okazji, spróbowałam jeszcze raz edwardiańskiej stylizacji, tym razem już z moim gorsetem - różnica jest ogromna. Po raz kolejny muszę stwierdzić, że uwielbiam gorsety

Od razu się tłumaczę, bo już czuję, że się burzycie - jak można uwielbiać gorsety? Na pewno to jedna z tych wariatek, które sznurują się dzień i noc, a potem, z mikroskopijnie zmniejszoną talią, występują w "Rozmowach w toku".

NIE! Nie noszę gorsetów na co dzień i uważam, że są koszmarnie niewygodne (chociaż wbrew pozorom nie ściskają aż tak, jak zawsze myślałam). Po prostu mają dla mnie niesamowity urok minionych lat i tak nieodłącznie kojarzą mi się z uwielbianymi przeze mnie czasami, że wystarczy założyć je na chwilę, a już czuję się, jakbym wskoczyła w wehikuł czasu. 

Poza tym uważam, że chociaż gorsety są dzisiaj uważane za upokarzające i zniewalające kobiety, to w czasach, kiedy je noszono, był to stały element bielizny - my przecież tak samo nie wychodzimy z domu bez biustonoszy, chociaż nie zawsze są wygodne i często nas gniotą. To po prostu przyjęta przez wszystkich norma, i tak właśnie dawniej było z gorsetami.

KONIEC PRZEMOWY.

(Tym razem nie powtórzyłam błędów z przeszłości i wyprasowałam koszulę. Za to gorset trochę przebija przez fałszywą spódnicę - niestety, nie mam jeszcze tych wszystkich wymienianych wyżej halek. W ogóle ten outfit to jedna wielka ściema)



DSC00516%5B1%5D.jpg


DSC00520%5B1%5D.jpg


Co sądzicie o kapeluszu? Chociaż niektóre panie nosiły wówczas właśnie taki model, wydaje mi się, że bardziej charakterystyczny byłby mocno ukwiecony kapelusz z dużym rondem, jak te czy ten (przy okazji, fryzura z drugiego linka - marzenie!).

I kto zauważy, co się zmieniło w zdjęciach? ;)



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.