Lista blogów » Corba Style

Poszukiwania sukni ślubnej część 3

Zobacz oryginał
Na pierwszą część relacji zapraszam tutaj. Druga część tutaj.
Tym razem zaklepałam wizyty w dwóch katowickich salonach. Pierwszy z nich znałam z widzenia, gdyż od kilku lat obserwowałam sukienki pojawiające się na wystawie przejeżdżając obok autobusem :) Właścicielka okazała się dosyć obcesowa, ale jednocześnie zapewniła, że można wprowadzić poprawki do każdej sukienki. Można podnieść linię pleców tak, bym mogła mieć biustonosz i by zakryć jego zapięcie. Niestety nie było sukienki, którą upatrzyłam sobie na stronie. Nie wiem po co w ogóle więc kobieta przez telefon kazała mi najpierw spisać sobie numery sukni, które mi się podobają. Przymierzyłam więc poniższą sukienkę. Zapewniono mnie, że koronkową górę można zrobić w kształcie łódki, czyli tak jak sobie to upatrzyłam.
s01.jpg


s02.jpg
Później przymierzyłam powyższą sukienkę by zobaczyć jak właśnie taki dekolt by wyglądał. Ogólnie wszystko mi się podobało, ale trudno mi było sobie wyobrazić całość. W dodatku nie podoba mi się, gdy do koronki przyszywa się miliony kamyków, cekinów i perełek. Na zdjęciu tego nie widać, ale góra pierwszej sukienki bardzo się świeci. Właścicielka salonu jednak twierdziła, że sama koronka i taki dół gładki bez niczego byłby za mdły. Widząc jednak, że decydowałabym się na szycie według mojego pomysłu pozwoliła mi zrobić zdjęcia obu sukienek i powiedziała, że gdy zapłacę od razu całą kwotę to do końca stycznia dostanę rabat -15% i według moich obliczeń wyszłoby to ok 2200zł za suknię licząc dodatkową opłatę za zmianę dekoltu. W porównaniu z poprzednimi salonami cena wydawała się całkiem atrakcyjna. W dodatku nie byłoby problemu ze zwężeniem sukni, gdybym jeszcze schudła, gdyż szycie zaczyna się 2-3 miesiące przed ślubem. Tylko, że promocja obowiązywała do końca stycznia więc miałabym tydzień na decyzję. Trochę nie podobał mi się ten cały pośpiech. Całe przymierzanie sukien trwało niecałe pół godziny bo kobieta ciągle tylko "dobrze, to następna!". Przymierzyłam chyba 4 sukienki i nawet nie zdążyłam zapamiętać jak wyglądały.
Później przeszłyśmy do drugiego salonu. Na stronie upatrzyłam sobie poniższe cudo.
s12.jpg
Okazało się jednak, że ta kolekcja dostępna jest tylko w salonie w Zabrzu. Właścicielka jednak słysząc, że interesuje mnie góra z koronki zapewniła mnie, że do każdego modelu mogą mi takie bolerko zrobić. Zaczęłyśmy jednak od czegoś takiego...
s11.jpg
Wiedziałam, że muszę iść bardziej w krój A niż princessę więc patrzyłam już tylko na suknie z lejącym dołem. Podobno ten materiał nazywa się organtyna. Wiem, że taka góra poszerzyłaby mi ramiona więc myślałam bardziej ze skróceniem tej koronki do wersji powyżej (tej, której nie było w salonie). To jednak nie było to, a skoro do wszystkiego można koronkę dorobić to pani dała mi do przymierzenia poniższą sukienkę...
gh.jpg


s08.jpg
 Do tego dołożyła górę z koronki jednak ja nie jestem przekonana do takich sukni nabijanych świecidełkami i nie czułam się w niej do końca komfortowo. Choć trzeba przyznać, że krój ładnie wyszczuplał bo suknia nie kończy się nagle w jednym miejscu w pasie.
s03.jpg

s14.jpg
Później więc pani przyniosła mi coś pośredniego. Bez koronki i niby princessa, ale nie z tiulu więc dół nie odstawał zbyt bardzo. Muszę przyznać, że znów tak jak przy drugiej sukience w Mikołowie moja mama zrobiła takie "wow!" jak wyszłam. Moją siostrę i Liliannę też zatkało. A ja się wzruszyłam :) Zupełnie coś innego niż miałam w głowie od kilku miesięcy, a okazało się, że wyglądam lepiej niż w wszelkiego rodzaju koronkach :) Był jednak jeden minus - znów najładniej wyglądałam w sukience bez ramiączek, a nie chcę takiej bo może i nie będzie zjeżdżać, ale ja nie chcę by mi coś wystawało z tyłu, gdy będę siedziała. Nie jestem szczupła i nawet jeśli uda mi się jeszcze te 4kg zrzucić to nie zrobi to wielkiej różnicy. Wtedy właścicielka przyniosła mi siateczkową górę zakończoną kamyczkami, które udają naszyjnik.
s04.jpg


s05.jpg


s06.jpg

s13.jpg


s07.jpg
 Wszystko mi się podobało. Swobodnie opadający dół, drapowana góra, nawet dekolt w serduszko nagle okazał się strzałem w dziesiątkę choć broniłam się przed nim długo. Błyszczący pasek mi nie przeszkadza bo bez niego sukienka byłaby za nudna :) Mogliby mi ją uszyć bez trenu, którego nie chcę, a góra byłaby odpinana jeśli zdecydowałabym się jednak bez ramiączek. W dodatku właścicielka salonu okazała się bardzo sympatyczna i pomocna. Doradziła mi szczerze, powiedziała, że mogę zamówić sukienkę nawet cztery miesiące przed ślubem, nie musi to być pół roku :) Potem podpowiedziała bym przymierzyła sukienkę w podobnym kształcie, ale w białym kolorze by widzieć jak współgra on z moją karnacją i... chyba wzięłabym jednak ivory (tutaj określoną jako kość słoniowa a nie śmietankowy xD).
s09.jpg


s10.jpg


v.jpg
Po przymierzeniu tych 16 sukienek wiem już w czym wyglądam najlepiej i że nie można sugerować się zdjęciami z katalogu bo zarówno powyższa sukienka i model Dance przymierzany w Mikołowie (pisałam o tym tutaj) na modelce nie podobają mi się w ogóle, a na żywo te dwa zrobiły na towarzyszących mi osobach największe wrażenie. Jeszcze jednak nie podjęłam żadnej decyzji więc to nie koniec postów o sukniach :)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.