Lista blogów » Neonowa Strzała

postanowienie noworoczne

Zobacz oryginał
1NS.JPG
2%2BNS.JPG
5%2BNS.JPG
4%2BNS.JPG3%2BNS.JPG
płaszcz Monashe | sweter Shein | spodnie H&M | buty Zara | torebka Paulina Schaedel | bransoletki Mango

zdjęcia: Scal widoczne  

Macie postanowienia noworoczne? Ja zazwyczaj niby ich nie posiadam, a jednak w pierwszym tygodniu każdego nowego roku pojawia się tradycyjna lista: 
1. Koniec ze słodyczami. 
2. Ładna cera. 
3. Super figura. 
4. Książki. 
5. Języki (w planach zawsze jest podszkolenie angielskiego i nauka rosyjskiego)
+ kilka niewypisanych, ale notorycznie chodzących mi po głowie postanowień, bo nagle chcę zwiedzić cały świat (najlepiej przecież w rok, bo nie można spokojnie dawkować wrażeń), wyjechać w góry, wrócić na korty tenisowe, zacząć chodzić na kickboxing, ale pole dance też byłoby ciekawie spróbować. Więcej się udzielać wieczorami, więcej spotykać się ze znajomymi, ale też znaleźć dodatkową pracę. A poza językami, to najlepiej przestudiować całą historię mody w rok i znać dokładnie każdy szczegół i wydarzenie. Jak już moda, to i makijaż, zatem nauczyć się nieco więcej technik makijażu (chociaż w takim stopniu, aby rzęsy mi się nie odbijały dookoła na powiekach), nauczyć się wykonywać ilustracje modowe i malować akwarelą. Ale fajnie byłoby się podszkolić z architektury wnętrz, bo wnętrza mnie kręcą na maska i wymyślić własny biznes, a bardziej z nim ruszyć, bo pomysły się dwoją i troją. To jak ruszyć z własnym biznesem, to pora zainwestować, a aby zainwestować to mądrze byłoby coś zaoszczędzić na niekupowaniu tylu ubrań. No ale zaraz, przecież bloga też chcę rozwijać, a za tym idą nowe pomysły na stylizacje i nie tylko na podstawie grafik, ale też przedstawione na osobie dowodząc, że da się to nosić, co Szymańska wymyśliła. No i znów cały misterny plan na oszczędzanie ląduje w rynsztoku, bo zaraz wymyślam szafę do pokoju, a jak nowa szafa to i lustro, i w sumie mogę tych mebli wymieniać mnóstwo, bo jak zajadę do Ikei to potrafię tam przepaść. Ale, ale, lista nigdy nie kończy się na materialnych rzeczach, więc może chwila pracy nad sobą: milsza, bardziej otwarta, mniej sarkastyczna, "chodząca encyklopedia" to jedne z niewielu punktów, nad którymi tak się wysilam cały rok, a kończę jak zwykle tak samo. I ja się pytam, gdzie te 365 dni, a w porywach szczęścia, czyt. co 4 lata, 366?!?! Jak zwykle przelatują szybciej niż Pendolino z Gdańska do Warszawy, a ja tradycyjnie łapię się za głowię i pytam: Dlaczego nie jestem już #girlboss? Gdzie jest tych 26 przeczytanych książek? Jak to się stało, że minął kolejny rok, a ja się nie stałam poliglotką? I co z moim byciem miłą i otwartą, skoro znów czepiałam się do M. o największe pierdoły, a na hasło "idziemy do miasta?" tracę humor? 
Praca nad sobą, to tak naprawdę ogromne wyzwanie. I w tym roku powinnam mieć tak naprawdę jedno podstawowe postanowienie: walka z własnym charakterem, bo tak naprawdę to, jaka jestem, przyczynia się do moich niepowodzeń. To, że czasem (ekhm, najczęściej) lenistwo oraz brak samodyscypliny bierze górę nad całym moim produktywnym działaniem. A przez to leży właściwa organizacja czasu. A skoro nie jestem w stanie dotrzymać planu dnia, to jak mam spełnić moje postanowienia noworoczne, które w dużej mierze są moimi małymi marzeniami? I tu konkluzja jest jedna: trzeba brać się za siebie, bo marzenia same się nie spełnią. I w końcu w tym roku mamy na to o jeden dzień więcej ;)  

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.