W porach roku, jak w słoikach, zamknięte są emocje i stany ducha. Mam wrażenie, że jeszcze bardziej w okresach przejściowych, które starają się nas jak najmniej gwałtownie przenieść w inny wymiar.
Są takie okresy, kiedy zmieniająca się pogoda, przyroda i wszelkie towarzyszące temu okoliczności wpływają na mnie tak bardzo, że mój organizm wie, po prostu wie, jaki to czas.
Nastala kalendarzowa jesień. Aura też już jesienna, choć poza cieniem jest ciepło i lato kurczowo się nas trzyma.
Stało się.
Niebo nabiera dla mnie jakiegoś innego koloru, w powietrzu zawiesza się coś dziwnego, nienazwanego, a ja wypełniam się podświadomym niepokojem.
Słońce, wschodząc, kładzie już inne, bardziej dramatyczne warstwy nad dachami, powietrze gęstnieje od wilgoci i pachnie tak, jak pachnie tylko wczesną jesienią.
Zmienia się odgłos ulicy – kobiety wkładają cięższe buty i obcasami wystukują swoje melodie.
Wczoraj oficjalnie otworzyłam sezon herbaciany. Poszła pierwsza herbata z sokiem malinowym.
To jeszcze nie ta spektakularna jesień z mlecznymi mgłami i kolorowymi liśćmi, ale już, już jest intensywnie. Zapachy, igraszki słońca z ciężkimi chmurami i wilgoć wyraźnie zwiastują nadejście nowej pory roku.
A co to robi ze mną?
Chciałoby się iść, iść, przed siebie. Zarzucić sweter, szalik i iść z ukochanym za rękę, wystawać na jakimś mostku, by gadać o bzdurach i całować się godzinami. Chciałoby się nad morze, by zaznać samotności i pogapić się w szarą wodę. Chciałoby się wziąć do ręki pióro, papier i napisać tradycyjny list do kogoś bliskiego…
Ten czas nastraja mnie randkowo, kochliwie, sentymentalnie i melancholijnie.
Oczywiście, nie mogę się temu oddać tak, jakbym chciała, bez reszty. Ech, życie... ale nie zmienia to faktu, że moja dusza chce odtańczyć swój jesienny taniec.
Także tytuł tego wpisu i pokazana dziś stylizacja wydają się być całkiem na miejscu. Oficjalnie żegnam lato. Adieu.
Widzimy się w przyszłym roku... wtedy otworzę słoik z wigorem i afirmacją otaczającego świata.
Stylizacja miała dwie inspiracje.
Po pierwsze odezwali się do mnie z She&He Bracelets z propozycją, bym zaprezentowała ich biżuterię. Mogłam wybrać, co chcę. Zdecydowałam się na zestaw beżowo-niebieski, bo od razu pomyślałam o takim właśnie poście z dżinsami. A resztę wymyśliłam sobie pod kątem pożegnania lata. Taki troszkę Jaś Wędrowniczek wyszedł, prawda?
Tak miało być!
fot. Riko
spodnie (jeans) - sh
koszula (shirt) - zara
szelki (braces) - sh
sandały (sandals) - zara
torba (bag) - vintage
kapelusz (hat) - kangoo
okulary (sunnies) - przywiezione z ostatnich wakacji (brought from holiday)
zegarek (watch) - pożyczony od męża (borowed from mu hubby)