Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Ponczo z szalika

Zobacz oryginał

Przegrałam z tą jesienią, chociaż zazwyczaj bardzo się lubimy - zamiast przyjemnych piętnastu stopni na zewnątrz aura jak w lutym.
Jeszcze tylko deszczu ze śniegiem brakuje, bo temperatury się zgadzają.
Na nic więc zdały się wszystkie moje jesienne docelowo zakupy - długie sukienki, które zamierzałam łączyć z botkami, futrzane kamizelki (planowałam nosić je na zwiewne koszule albo cienkie golfy), zgrabne botki na szpilce (ewidentnie nienadające się do stąpania w nich po błocie)...
Ja tego nie mam gdzie i jak założyć, bo zamarznę.


jak-nosi%25C4%2587-ponczo-blog.jpg
Z musu więc niejako zostaję przy tym, co lubię najbardziej i co zawsze w taką pogodę bardzo dobrze się u mnie sprawdza - przy warstwach, przy dzianinach i przy wszelakich narzutkach, które są dla mnie alternatywą dla kurtek i płaszczy.

Tyle, że choć moja szafa pęka w szwach, jeśli chodzi o kamizelki, swetry, swetropłaszcze i poncza, to tych naprawdę grubych egzemplarzy mam w niej niewiele - albo mi się poniszczyły albo ich zakup odpuściłam sobie wtedy, kiedy był na to czas. Bo zwykle to te cieńsze rzeczy są ładniejsze, więc ciągle daję się ponieść emocjom i częściej niż powinnam kupuję rzeczy przejściowe, cienkie. Zapominając, że tak po prawdzie, to w naszej szerokości geograficznej przejściowe pory roku nie istnieją. Z zimy robi się lato, a z lata zima.

stylizacja-na-jesie%25C5%2584-styl-boho.

Ale nie byłabym sobą, gdybym jakoś sobie nie poradziła ;) 

W szafie znalazłam gruby, wełniany szalik - ubiegłoroczny gwiazdkowy prezent od siostry Leszka.

Nie nosiłam go, bo jest jasny i żal było mi owijać nim szyję - zaraz ufajdałby się śmiertelnie podkładem i dopranie go graniczyłoby z cudem.

Leżał więc na dnie szafy, ślicznie złożony i czekający na czas, kiedy wykoncypuję wreszcie do czego może mi się przydać.

3.jpg

No i wykoncypowałam - zarzuciłam go na plecy, przewiązałam paskiem i w ten oto sposób bezkosztowo zafundowałam sobie grubaśne ponczo ;)

 Kiedyś już wykorzystałam podobny patent, tyle że wówczas na ponczo zamieniłam komin - o, ten z frędzlami.

2.jpg

Leszek się śmieje, że szalik doskonale sprawdziłby się też w roli obrusu albo narzuty na łóżko - coś w tym jest, moja babcia podobnym kilimkiem nakrywała stół w dużym pokoju ;)

Zapamiętam lesze rady - jak kiedyś przetracę już wszystek hajs na ciuchy i nie będę miała za co urządzić mieszkania, to z pewnością przypomnę sobie o tym szaliku ;P

10.jpg

Do szalika dobrałam biały sweter, który pokazywałam Wam na blogu na początku roku, w tym poście.

Oczywiście - korciło mnie, żeby założyć pod spód czarny sweter, ale doszłam do wniosku, że biel lepiej zgra się z jasnością szala.

Poza tym (wiedząc, że zestaw ten będę wrzucała na bloga) wolałam nie drażnić Was nadmiarem czerni, bo wiem, że co jakiś czas kwękacie, że czerni jest tu za dużo. 

Niespecjalnie przejmuję się tym kwękaniem (odkąd pamiętam byłam średnio wrażliwa na zmuszanie mnie do ubierania się w sposób inny, niż mam to w zwyczaju - choćby i ktoś patrzący z boku uznał mnie za ostatniego przebierańca), ale niech będzie, że jestem otwarta na rady ;P

I wisior, mam przecież na sobie jeszcze wisior, kolejny z mojej sporej kolekcji drewnianych wisiorów - prezent od mamy, przywieziony mi przez nią z tegorocznego urlopowego wyjazdu rodziców!

szal-promod-jesie%25C5%2584-2016.jpg



Mama wypatrzyła tego ptaszka (bo to chyba ptaszek, prawda?) na jakimś nadmorskim stoisku z biżuterią.

Mówiłam Wam to już kiedyś, ale co tam, powtórzę się - takie stoiska to prawdziwa kopalnia skarbów ;)

ponczo-blog.jpg

Kapelusz - H&M 
Drewniany wisior - no name (nadmorskie stoisko z biżuterią)
Sweter - Reserved
Szal/Ponczo - Promod
Wełniane rękawiczki - Reserved
Pasek - H&M
Cygaretki - Stradivarius
Listonoszka - H&M 
Półbuty - Even&Odd (Zalando)

blogerka-jesie%25C5%2584-stylizacja.jpg

Zapewne uznacie, że o wiele lepiej pasowałby tu jakiś szeroki pasek - tak, też tak uważam.

I nawet zamówiłam taki - jak rasowa szafiarka, specjalnie do zdjęć. W C&A.
Przez internet, bo w sklepie stacjonarnym akurat tego modelu się nie uświadczy.

Tyle, że nie zdążył do mnie w porę przyjechać :>

Przyjechał dopiero wczoraj, po trzech tygodniach!

Historia jego drogi do mnie jest tak długa, jak czas, który upłynął zanim pasek znalazł się w mojej szafie.
Nie chce mi się rozwijać tematu, to powiem Wam tylko jedno - nigdy, przenigdy nie zamawiajcie niczego w sklepie online C&A.

Będziecie czekać na paczkę tyle, że zdążycie zapomnieć o zamówieniu :>
Moje trzy tygodnie to podobno i tak dobry rekord ;)

Cóż: najważniejsze, że się doczekałam - pasek pokażę Wam (mam nadzieję) wkrótce, tak jak i inną rzecz, którą zamówiłam razem z nim.

Ale o tym, co to za cudo póki co ciiiiii... ;)

7.jpg
 ODWIEDŹ MOJE PROFILE W SERWISACH:

INSTAGRAM

FACEBOOK

ponczo-z-paskiem.jpg

Trzymajcie się ciepło, ściskam Was - Wasza Mar!

stylizacja-ponczo.jpg
P.S. Zbliża się kolejna rocznica mojego blogowania - myślę nad jakimś fajnym, kreatywnym postem.

Innym, niż wszystkie pozostałe.

Żeby jakoś to moje małe, blogowe święto uczcić.

Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.