Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Polka dots

Zobacz oryginał

Zdarzają się takie dni, że nawet ja muszę założyć na siebie coś, co będzie bliższe elegancji w pojęciu szeroko pojmowanego "ogółu", a nie tylko tej mojej.


Takim dniem był ubiegły piątek.
Miałam spory problem z wyborem czegoś, co pozwoli pogodzić mi moją niechęć do "uniformów" i wpasowanie się w gust kogoś, kto miał mnie tak ubraną oglądać.
Było trudno, ale udało się - okazało się, że w czeluściach szafy mam bluzkę, którą kupiłam kilka lat temu w Mohito (to jedna z dwóch rzeczy, jakie kupiłam w tym sklepie - większość asortymentu Mohito wydaje mi się być zwykle albo zbyt elegancka albo nadmiernie cukierkowa, dlatego też prawie nigdy niczego tam nie kupuję, chociaż owszem - uważam, że ich ubrania są bardzo estetyczne, ale dla mnie, niestety, mało praktyczne ;)) i której nie miałam okazji zbyt często nosić (dlatego, że jest w kropki, a ja, o czym już Wam wspominałam, średnio lubię jakiekolwiek wzory - zawsze też wydawało mi się, że kropki to wzór odpowiedni jedynie dla osób czarno- albo blondwłosych) a którą kupiłam, bo nie mogłam oprzeć się pięknej kokardzie, która ją zdobiła.

Do bluzki dobrałam czarne rurki, w rękę złapałam moją nieśmiertelną kopertówkę, z szafki na buty wygrzebałam szpilki, które oglądaliście już na początku miesiąca (przy okazji wpisu "paryskiego") a na wierzch przywdziałam marynarkę (ją też już znacie - pamiętacie ten wpis?).
Tym razem jednak nie podwijałam aż tak bardzo jej rękawów i znalazłam chwilę czasu na to, aby ją wyprasować (przynajmniej trochę ;P).

Efekty mnie w pełni zadowoliły, misja, którą miałam do wykonania zakończyła się sukcesem, więc po zakończeniu "oficjalnej" części piątkowego popołudnia mogłam zacząć cieszyć się weekendem i wygospodarować chwilę na zdjęcia ;)

Zdjęcia robiliśmy dla Was wraz z MOFem ponownie na terenie łódzkiego Parku Julianowskiego i przylegających do niego uliczek - te miejsca są urokliwe, pewnie jeszcze nie raz i nie dwa zostaną przez nas wykorzystane na "sesyjne" potrzeby ;)

8.jpg

Wspomniałam o kokardzie na bluzce - problem polega na tym, że ten szyfonowaty materiał, z którego uszyta jest "kropkowana" i kokardą zakończona część bluzki jest bardzo cienki i zawiązana kokarda nie chce wyglądać jak kokarda ;)
ale uwierzcie mi, że tam jest wiązanie ;P

Bez względu jednak na to, czy widać tę kokardowość, czy nie - bluzka jest naprawdę ładna.

7.jpg

10.jpg

4.jpg

2.jpg

Muszę Wam powiedzieć, że bardzo się sobie w ten ubiegły piątek podobałam ;) Wyglądałam - moim zdaniem - bardzo smukło (czyli, że dieta działa ;P)
i kobieco.
Chociaż zawsze uważałam i uważać będę, że zestawy bardziej formalne, niż "udziwnione" kompletnie do mnie nie pasują, to ta "stylizacja" (znowu się głupio uśmiecham ;P ach, pretensjonalność, pretensjonalność...) będzie chyba jedną z częściej wybieranych przeze mnie tej wiosny.
Nawet, jeśli nikt nie będzie wymagał już ode mnie bycia elegancką ;)

1.jpg

6.jpg

9.jpg


3.jpg


Bluzka - MOHITO
Marynarka - Orsay (second - hand)
Spodnie - H&M
Pasek - H&M
Szpilki - H&M
Kopertówka - no name (Allegro)

5.jpg

(To ostatnie zdjęcie jest moim i MOFa ulubionym z sesji - krzaki zawsze spoko :>)

***

W czasie, kiedy nie dodawałam nowego wpisu dużo się w moim marowym życiu działo - z rzeczy najważniejszych wymienię kolejne wyróżnienie w FashionWallowym konkursie WOW Tygodnia: moja stylizacja Baggy trousers & body shirt została uznana przez użytkowników serwisu za najlepszą spośród dodanych w ubiegłym tygodniu :)!

Bardzo mi miło i przyznam, że jestem wyróżnieniem nieco zaskoczona, ponieważ ten zestaw wydawał mi się naprawdę dość zwykłym w gruncie rzeczy.
No wiecie - taki codzienny zestaw, utrzymany na dodatek w typowym dla mnie stylu: czyli stonowanie, trochę buro, z wielką torbą ;)

Ale!
Nie myślcie, że to wszystko!
We wtorek wreszcie udało mi się odwiedzić kutnowski salon marki MOODO (pamiętacie? bon na 200 złotych, do wykorzystania w sklepach tej marki otrzymałam jako nagrodę za zwycięstwo w jednym z lutowych konkursów WOW Tygodnia na FashionWall)!

Asortyment sklepu przysporzył mi niemałych kłopotów z wyborem czegoś dla siebie, bo zdecydowana większość ubrań była baaaardzo młodzieżowa, ale kilka fajnych ciuchów udało mi się - koniec z końców - przywieźć do domu ;).

Przynajmniej jedna z przywiezionych z Kutna rzeczy zostanie przeze mnie i MOFa obfotografowana w dniu jutrzejszym.
A tak!
Robię sobie jutro dzień wagarowicza i zwiewam z zajęć na uczelni ;)
Pogoda jest tak piękna, że gdybym się na ten krok nie zdecydowała, to pewnie bym cały rok żałowała ;)

Ściskam Was!

Wasza Mar.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.