Polak pod palmą.
Zobacz oryginał pon., 07/04/2014 - 23:35Zamrażarka ma taką cudowną właściwość, że jak coś do niej wrzucisz to po miesiącu dalej działa. Może nie jest to już produkt pierwszej jakości i raczej trudno o smakową eksplozję, ale w akcie głodu to wszystko smakuje. Termin odmrażanych kotletów funkcjonuje w moim słowniku z dość dużą częstotliwością. Ile razy można odgrzewać tego samego naleśnika udając, że smakuje? A piszę to chcę nawiązać do ludzi, którzy to się schodzą i rozchodzą sześć razy w miesiącu. Jako ekspert w tej dziedzinie mogę Wam udzielić cennej rady, że prędzej czy później z kotleta robi się podeszwa i już nie ma dla niej ratunku. Nie jest tak łatwo oduczyć się dawania tysięcznej szansy. Wczoraj usłyszałam, że kobiety potrafią się kisić w związku nawet po kilka lat, dopóki nie znajda sobie kogoś nowego. Nie wiem czy to kwestia kobiet czy ogólnie ludzi, ale zjawisko `użerania się` ze sobą jest tak powszechne jak posiadanie śmietnika pod zlewem. Ale w którymś momencie przychodzi ta chwila gdy na pytanie `to po co wy ze sobą jesteście?` (zamiast: `bo się kochamy`) odpowiadasz: `bo nie mam nikogo lepszego`. Lubię gdy produkt cieszy się świeżością, dlatego często chodzę na zakupy. A co zrobić, gdy ulubiony owoc zaczyna się psuć? Wyrzucić, zamrozić czy zjeść? A może oddać znajomym, albo rzucić psom na pożarcie? Kiedy wiadomo, że coś na tyle zepsute, że bardziej szkodzi niż syci?
#dajcie #numer #do #jakiegoś #filozofa
Tę stylówke nazwę: turysta w kurorcie nadmorskim.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



