Lista blogów » Adriana EmFashion

Pogaduchy zakupomaniaczki

Zobacz oryginał

Witajcie Kochani Moi!

Czy też tak macie, przeglądając wystawy sklepowe, szukając wsród wieszaków, a w końcu zmierzając do sklepowych przymierzalni, że wielokrotnie szukacie na ślepo i bezskutecznie w pogoni za trendami? A potem zakładając na siebie kolejne ubrania dochodzicie do wniosku, że nic Wam się nie podoba a podążanie za modą to strata czasu?

Bo ja często mierzę masę rzeczy, które wyglądają świetnie na wieszakach, lub innych kobietach, ubrania które widziałam w newsletterach, w mailach które są do mnie lawinowo wysyłane, w gazetach, reklamach czy czasopismach, rzeczy w których coś mnie urzekło, a potem widząc swoje lustrzane odbicie i czar pryska. I już wiem, że nie tego szukałam!

Przereklamowane towary

I zazwyczaj powodem jest zwyczajny marketing sieciówek, polecanie nam czasem i 'na siłe' tego w czym będziemy się dobrze czuć i wyglądać, promowanie nowości, które zalewają nas wizualnie z każdej strony, czy na Facebooku, Instagramie czy zwyczajnie w sieci, następnie angażowanie do reklam znanych osobistości, aby dany towar się lepiej sprzedał bo przecież reklamuje go znana i lubiana Anja Rubik czy David Beckham.
Idziemy więc za trendami, za nowościami, wpadamy do sklepu w dzień premiery nowej kolekcji, mierzymy i niekiedy czujemy rozczarowanie.
Bo towar który tak mocno promowany, przemówił do nas w końcu 'musisz mnie mieć', 'wykonany z miłością' 'będziesz w nim wyglądać wspaniale' wcale nie spełnia naszych oczekiwań.
Kolor widziany w reklamach, internecie czy reklamie był żywy, piękny, wielowymiarowy na nas jest jakiś taki wyblakły, zwyczajny i stracił blask. fason jest niedopasowy, ubranie ma zwyczajnie kiepskie obszycie, złą długość, kiepską jakość wykonania 'made in China', dziwny rozmiar, tkaninę byle jakości wyglądającą tanio i marnie, a do tego wszyskiego idzie za tym zbyt wygórawana cena w stosunku do jakości produktu.
Cóż za rozczarowanie....

Mam dla Was kilka prostych rad, które sama stosuję i które być może pomogą Wam podjąć decyzję nad dobrym zakupem rzeczy, która powisi w waszej szafie wiele sezonów i z której zakupu będziecie dumne na długi czas.

Czytajcie metki

Unikajcie tanich wykonań 'made in China' gdzie produkcja odbywa się masowo, ludzie zatrudniani w szwalniach są wykorzystywani do granic wytrzymałości i pracują za mniej niż minimum socjalne.
Te rzeczy często zmieniaką kolor i fason już po pierwszym praniu, a po kilku wyglądają już tak źle, że co najwyżej mogą nam posłużyć jako szmatka do kurzu.
Wiem, zachęciła was stosunkowo niska cena, ale często cena nie idzie w parze z jakością.

Na metce odczytujemy skład materiału. Jeśli więcej jest domieszek, sztuczności niż np. bawełny, kaszmiru, wełny przemyślcie to bardzo dokładnie.
Sztuczna tkaniana nie będzie bowiem przepuszczała powietrza, zapocicie się w niej, a komfort użytkowania zostawi wiele do życzenia.

Przestrzegajcie wymogów producenta co do prania i prasowania ubrań.
Nie uwierzycie jak wiele osób w ogóle metek nie czyta a potem przeżywa, że dana rzecz się skuliła, zmieniła kolor i wyblakła w zbyt gorącej wodzie.

Pamiętajcie że niektóre rzeczy nie nadają się do powieszenia na sznurku. Zmienią wtedy swój kształt, zostawiając nieestetyczne paski po sznurku, które czasami nie dadzą się wyprasować, a w ich miejscu zmienia się kolor.
Niektóre rzeczy trzeba bowiem prać ręcznie w delikatnych produktach piorących i suszyć rozłożone płasko na ręczniku.

Nigdy nie podkręcajcie temperatury waszego żelaska, bo być może spali to waszą delikatną tkaninę, a wam odbierze dobry humor na cały dzień. Lepiej zacząć od pierwszej kreski na grzałce i przetestować jak wasze ubranie na nie zareaguje, niż zniszczyć coś na co zbieraliście wasze pieniążki od ostatniej wypłaty a potem się zenerwować.

Zakupy on-line

Kolejna moja rada dotyczy zakupów internetowych.
Zakupy to sztuka powiedzą jedni, drudzy skwitują krótko, że tego nienawidzą a dla trzecich zakupy to łatwizna i przyjemność sama w sobie! Hmmm, mam to szczeście, że należę do tej ostatniej grupy!
Świetnie odnajduję się wśród półek sklepowych, znajduję perełki na wyprzedażach, w dobrych lumpeksach, portalach internetowych. Potrafię kupić rzecz której nie dotknęłam, nie zmierzyłam na sobie, tylko zobaczyłam raz na internecie i kupuję. A potem koleżanki mnie pytają skąd to mam, gdzie kupiłam i jak ja to robię, że kupując w ciemno mam takiego farta?

Mój patent na to jest prosty, pytam o dokładne wymiary rzeczy, potem mierzę siebie i jakąś rzecz w której aktualnie chodzę a porównać wielkości.
Czytam opinie innych, a także podglądam zdjęcia takiej rzeczy na osobach, które już ją zakupiły i sfotografowały nosząc ją.
Pytam o skład materiału, gdzie została wyprodukowana i jak się nosi, jak się sprawdza.
Reszta to łut szcześcia, żeby tkanina się faktycznie sprawdziła i żeby materiał dobrze leżał.

Bywa też tak że mierzę dane ubranie w sieciówce i to jest to! Widzę swoje lustrzane odbicie i doznaję skoku adrenaliny. Wiem że wyglądam w tym dobrze i mi ta rzecz pasuje. Następnie szukam tej rzeczy na aukcji internetowej np. ebay.co.uk w sekcji nowe i kupuję za połowę ceny, bo na kimś kto ją kupił on-line źle leżała lub kobietka dostała ją w prezencie i jej się zwyczajnie nie podoba!
Najbardziej na świecie nienawidzę przepłacania, dlatego stosuję takie właśnie triki.

Lumpeksy

Uwielbiam i nie boję się do tego przyznać.
Wielokrotnie już trafiałam tam na perełki za przysłowiowy grosz, których nikt jeszcze nie zdąrzył nosić, z metkami i wyglądem jak prosto z półki sklepowej! Choć takie łupy nie zdarzają się codziennie to fakt.
Trzeba po prostu dobrze szukać i mieć do tego cierpliwość.
Bywa że zaglądam do trzech miejsc i wychodzę z niczym, a czasem przypadkiem trafi mi się szczęście.
Są ludzie, którzy twierdzą, że nigdy w lumpeksie nie byli, że brzydziliby się nosić coś po kimś, że to brudne, stare, niehigieniczne i złe. Ale powiem wprost, ludzie to kochają i niektórzy nawet nie kupują ubrań w sklepie!
Będąc w PL miesiąc temu uderzył mnie widok dużej kolejki przed jeszcze zamkniętym budynkiem. W pierszej chwili  nie zauważyłam o co chodzi bo to miejsce mieści kilka różnych sklepów na dwóch poziomach, ale koleżanka która przechodziła wtedy ze mną wypaliła, że ci ludzie czekają na otwarcie lumpeksu :)
A niektórzy z nas zrobią wszystko aby się tanio ubrać.
Będą czekać w kolejce i godzinę, wiedząc że będzie dobry i nowy towar, a potem walczyć przy stosach ubrań o najlepszą sztukę.
Przypomniały mi się od razu czasu PRL-u, gdy mama stawiała mnie w długaśnej kolejce po mięso, a sama biegła do kolejnego po papier toaletowy.
Takich kolejek jak teraz do lumpeksów nie widzi się w żadnych innych sklepach. I to jest ich urok.

Car Boot

Nie wszyscy będą wiedzieli o co chodzi, ale jest to zjawisko szeroko powszechne w UK gdzie mieszkam już od dziecięciu lat.
Anglicy uwielbiają pchli targ! Wielu z nich korzysta więc z możliwości sprzedawania rzeczy już nie chcianych i niepotrzebnych i w niedziele przy dobrej suchej pogodzie wyjeżdżają samochodami wypchanymi po brzegi na wyznaczone wcześniej miejsca.
Odbywa się to tak, że przyjeżdżają na wskazane miejsce z samego rana. Jest to zwyczajne zwykłe pole porośnięte trawą, na obrzeżach miast lub poza nimi. Rozkładają wtedy swoje skarby na ziemi na foliach, kocach czy prześcieradłach, na masce auta, dużych wiklinowych koszach czy na wieszakach.
I sprzedają wszystko począwszy od zabawek, ubranek dziecięcych, niechcianej biżuterii, sprzętu RTV i AGD, po płyty winylowe, CD, kosmetyki, meble, rowery, części samochodowe itd.
Znajdziemy tam dosłownie wszystko!
Niektóre rzeczy są nowe i nigdy przez nikogo nie używane, inne znoszone, stare, ze swoją historią i przeszłością.
I choć zdzarza mi się być na car boot raz czy dwa do roku, to uwielbiam te miejsca, bo zawsze wyjdę z nich z czymś.
Opłata za wejście jest naliczana od osoby i oscyluje w kwotach od 20 do 50 pensów, w zależności od pory przybycia. Najdroższe wejście jest rano, tańsze po południu.
Car boot-y zazwyczaj są już czynne od 6.00 rano do max. 13.00 w południe.
I tu funkcjonuje prosta zasada - Kto pierwszy ten lepszy :)

Zakupy w sieciówce

Nie wiem jak Wy ale ja stosuję jeden fajny trik gdy zmierzam do przymierzalni.
Zaglądam co mierzyły już inne panie na wieszakach przy wyjściu z przymierzalni. Można tam znaleźć bardzo fajne rzeczy, na które być może nie zwróciłybyśmy wcześniej uwagi,szczególnie gdy jest to np. czas wyprzedaży lub sieciówka TKMaxx gdzie ubrania ogląda się wieszak po wieszaku ze względu na ogromną ilość sztuk i rozmiarów w asortymencie.

To narazie wszystko co dla Was tym razem przygotowałam. Nie chcę bowiem Was zanudzić a i też zostawić coś na następny raz.

Napiszcie koniecznie jakie są Wasze pomysły na zakupy. Jakie triki czy rady stosujecie z powodzeniem aby trafić na coś wyjątkowego a zakupy uczynić czystą przyjemnością?

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.