Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Po niemalże roku imprezowego (w sensie suto zakrapianego alkoholem) celibatu, wreszcie miałam okazję się wyszaleć, spotkać w większym gronie znajomych, potańczyć, pogadać, wymienić się ploteczkami co tam u znajomych naszych znajomych i ich znajomych. Brzmi beztrosko, prawda? W końcu mniejsza czy większa imprezka co jakiś czas to tylko nam może wyjść na zdrowie (ewentualnie będzie okupiona ciężką głową i suchym gardłem - ot skutki uboczne). Jest jednak jedno 5,5 kilogramowe ALE.
Synek, który po raz pierwszy został na noc sam bez mamy, a kilka dni później bez mamy i taty. Oczywiście młodemu pewnie było to obojętne kto sprawuje nad nim opiekę, najważniejsze byle butlę dostał na czas i dużą dawkę przytulańska. Pierwsze moje wyjście po ciąży i porodzie wypadło na wieczór panieński - szczerze, bardzo się nim cieszyłam i wprost nie mogłam się doczekać, liczyłam na chwilę wytchnienia, oderwania się od codziennych obowiązków i nockę bez budzącego wrzasku żądnego mleka Piotrusia. Zawsze uważałam, że pierwsze wyjście nie będzie dla mnie trudne, w końcu jest tata, jest babcia, którzy kochają go tak samo jak ja i tak samo jak ja potrafią się nim zająć. Im bliżej jednak było godziny "rozstania" tym czułam się gorzej. Mężowi nakazałam meldowanie co godzinę co porabiają moje chłopaki, ale on tylko znacząco popukał się w czoło i stwierdził, że ja mu nie wysyłam raportów kiedy jest w pracy. W pociągu doszły szkliste oczy i ukradkowe pociąganie nosem, a na samej imprezie sprawdzałam telefon co 15 minut. Zabrzmi to dziwnie, po Piotruś miał już prawie 6 tygodni, ale to był właśnie ten moment kiedy poczułam, że jestem prawdziwą mamą.
Pierwsze rozstanie i inne nasze tygodniowe perypetie.
Zobacz oryginał pon., 14/09/2015 - 09:55Po niemalże roku imprezowego (w sensie suto zakrapianego alkoholem) celibatu, wreszcie miałam okazję się wyszaleć, spotkać w większym gronie znajomych, potańczyć, pogadać, wymienić się ploteczkami co tam u znajomych naszych znajomych i ich znajomych. Brzmi beztrosko, prawda? W końcu mniejsza czy większa imprezka co jakiś czas to tylko nam może wyjść na zdrowie (ewentualnie będzie okupiona ciężką głową i suchym gardłem - ot skutki uboczne). Jest jednak jedno 5,5 kilogramowe ALE.
Synek, który po raz pierwszy został na noc sam bez mamy, a kilka dni później bez mamy i taty. Oczywiście młodemu pewnie było to obojętne kto sprawuje nad nim opiekę, najważniejsze byle butlę dostał na czas i dużą dawkę przytulańska. Pierwsze moje wyjście po ciąży i porodzie wypadło na wieczór panieński - szczerze, bardzo się nim cieszyłam i wprost nie mogłam się doczekać, liczyłam na chwilę wytchnienia, oderwania się od codziennych obowiązków i nockę bez budzącego wrzasku żądnego mleka Piotrusia. Zawsze uważałam, że pierwsze wyjście nie będzie dla mnie trudne, w końcu jest tata, jest babcia, którzy kochają go tak samo jak ja i tak samo jak ja potrafią się nim zająć. Im bliżej jednak było godziny "rozstania" tym czułam się gorzej. Mężowi nakazałam meldowanie co godzinę co porabiają moje chłopaki, ale on tylko znacząco popukał się w czoło i stwierdził, że ja mu nie wysyłam raportów kiedy jest w pracy. W pociągu doszły szkliste oczy i ukradkowe pociąganie nosem, a na samej imprezie sprawdzałam telefon co 15 minut. Zabrzmi to dziwnie, po Piotruś miał już prawie 6 tygodni, ale to był właśnie ten moment kiedy poczułam, że jestem prawdziwą mamą.
Naturalna kolej rzeczy - po panieńskim jest weselicho. Tym razem całonocny dyżur miała pełnić babcia. I wyobraźcie sobie, że mój mąż co chwilę pytał czy mama mi coś napisała. Sam też sprawdzał swój telefon chyba nawet częściej niż ja tydzień wcześniej ;). Tatuś tęsknił za synusiem. Zobaczył jak to jest. Poczuł dokładnie to samo, co ja tydzień wcześniej. Mogę teraz powiedzieć, że pierwsza rozłąka z dzieckiem, nawet wydawać by się mogło, że niezbyt długa, to dla rodziców prawdziwa tortura. Niby chcesz się zabawić, wyluzować poślady, ale ciągle myślisz co też porabia Twój bobas, czy płacze, czy zrobił kupkę, czy boli go brzuszek, jaki był kolor i konsystencja kupki, czy spał spokojnie i czy kupkę walnął bezproblemowo. Oczywiście z tą kupką to takie żarciki, aczkolwiek zaczynam rozumieć fascynację tym tematem u młodych mam :D.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





